zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku piątek, 24 września 2021

wywiad: Mutilation

29.12.2003  autor: m00n

Wykonawca:  Tomek - Mutilation (gitara)

Jeszcze do niedawna nazwa Mutilation znana była przede wszystkim starszym fanom death metalu. Jednak za sprawą debiutanckiego albumu, "Possessed by Reality", wydanego po 12 latach istnienia, zespół znowu o sobie przypomniał. Mutilation jest obecnie w trakcie sesji nagraniowej nowej płyty, więc było o czym porozmawiać z sympatycznym gitarzystą Tomkiem. Zapraszam do lektury!

strona: 1 z 1

rockmetal.pl: Cześć. Połowa lat dziewięćdziesiątych to okres, kiedy nagrywaliście swoje demówki i wówczas parę osób kojarzyło nazwę Mutilation, później o was ucichło. Wasze najnowsze wydawnictwo, "Possessed By Reality" od poprzedniego dzielą cztery lata, to całkiem sporo. Podejrzewam, że spora grupka osób już zdążyła położyć na was krzyżyk, jednak wróciliście. Co się z wami działo przez ten czas? Przecież nie zawiesiliście działalności...

Tomek: Witaj! Niestety był taki okres w historii zespołu, w którym zawiesiliśmy działalność, wie o tym naprawdę niewielka grupa ludzi. Wydarzenie to miało miejsce, gdy Sławek, nasz wokal, został powołany do czynnej służby w polskiej armii. Jednak dużo czasu nie straciliśmy, gdyż po pięciu miesiącach jakimś cudem udało mu się opuścić MON. Znajoma nazwa, co? (śmiech). Zanim udało nam się skompletować skład ponownie, minęło kolejne kilka miesięcy, więc nie mieliśmy prób przez jakiś rok, może troszkę więcej... Następnie zaczęliśmy się bawić w eksperymentowanie muzyką, co sprawiło, iż powoli zaczęliśmy odchodzić od death metalu. Niestety, nie wyszliśmy na tym za dobrze...

Zgadzam się z Tobą, że start mieliśmy dosyć udany. Dwie taśmy, jedna oficjalnie wydana przez Carnage Records. Niestety nie zdążyliśmy zaatakować ponownie... Dla mnie i obecnych muzyków Mutilation, cała historia zespołu zaczyna się od "Possessed by Reality". Wszystko, co było wcześniej związane z Mutilation jest definitywnie zamkniętym okresem w naszej działalności... Nie chodzi o to, że wstydzę się czy wręcz brzydzę naszą przeszłością, naprawdę nie o to chodzi. Po prostu chcemy ruszyć w spokoju dalej, nie wracając do przeszłości.

Rozumiem. Czy w trakcie tej przerwy zaszły jakieś zmiany personalne w składzie?

Zmiany personalne w Mutilation to swego czasu chleb powszedni (śmiech). Przez zespół przewinęło się naprawdę sporo ludzi. Na pewno wpłynęła na to "chwilowa" nieobecność Sławka, jednak istniały także inne powody, związane z dalszym rozwoju zespołu. Główną przyczyną były odmienne poglądy muzyczne, my ze Sławkiem chcieliśmy grać death metal, reszta chciała poeksperymentować. Dochodziło do sprzeczek i nieporozumień, jednak daliśmy się jakoś przekonać do komponowania muzyki "lżejszej"... Jak obaj dobrze wiemy, nie wyszło nam to na dobre. Myślę jednak, że obecny skład grupy jest optymalny i dosyć ustabilizowany (Tomek odpowiadał na to pytanie jeszcze przed odejściem wokalisty Sławka - red.), gramy razem prawie dwa lata. Poza Pawłem, gitarzystą, który dołączył do nas w styczniu tego roku. W zespole atmosfera jest bardzo dobra, rozumiemy się znakomicie, mam tylko nadzieję, że "klątwa" dotycząca zmian w składzie na dobre nas opuściła...

Ok, przeszłość mamy już za sobą, skupmy więc się na waszym ostatnim albumie, "Possessed By Reality". Przybliż szczegóły nagrania tego krążka. Studio, producent...

Producentem płyty byliśmy my sami, natomiast realizatorem Marcin Prusiewicz, który po prostu zrobił co mógł z naszym materiałem. Wiem, że brzmienie czy, jak kto woli, ogólna jakość płyty pozostawia wiele do życzenia, to jednak dzięki temu facetowi udało się ponowne "wskrzeszenie" Mutilation. Miejsce, w którym powstał debiut, to Green Studio znajdujące się w Krakowie. Nie wiem natomiast, czy jeszcze istnieje... Hmmm, płyta nie jest taka nowa, gdyż od nagrań minęło już grubo ponad rok czasu. O nowym albumie porozmawiamy zapewne w dalszej części wywiadu.

Prorok czy co? (śmiech). No właśnie, jakość płyty... mieliśmy okazję porozmawiać o tym przy okazji waszego majowego koncertu w Warszawie i wiesz, że mam mieszane uczucia, co do brzmienia tego materiału... Zresztą Tobie też lekkość tej płyty niezbyt leży, prawda? Nie chciałbym, abyś wskazywał winnego palcem, ale czy słaba jakość "Possessed By Reality" może tez być "zasługą" waszego braku doświadczenia producenckiego? Czy chodzi bardziej o warunki i wyposażenie studia?

Cieszę się bardzo, że pamiętasz naszą rozmowę (śmiech). Teraz poważnie, wydaje mi się, że najbardziej ze wszystkiego spieprzone są gitary, a jak dobrze wiemy to stanowi w głównej mierze o "mocy" płyty. Za gitary na "Possessed by Reality" byłem odpowiedzialny ja i brzmienie gitar biorę w głównej mierze na siebie... Faktem jest, że w studio nie było odpowiedniego sprzętu, aby z gitar wyciągnąć jak najwięcej "mięcha", tego czego nie zabraknie na nowym albumie. No ale cóż, czasu nie cofniemy, jest jak jest... czyli nie za dobrze (śmiech). Płyta dzięki Empire została poddana ponownemu masteringowi, co na pewno bardzo pomogło całej produkcji, jednak błędy popełniono dużo wcześniej, czyli w studio... Zapewniam wszystkich, że teraz będzie dużo, dużo lepiej.

Przyznaję, że bardzo liczę na wasz nowy album, bo nie ukrywam, że jest fanem oldschoolowego deathu, a w Polsce takich kapel jak Mutilation prawie w ogóle nie ma. No, ale o nowej płycie za moment. Na "Possessed By Reality" znalazł jeden z waszych starych numerów, "Deceiver of Reality", pochodzący z demówki "Immortal Visions" wydanej przez Carnage Records. Czyżbyście darzyli sentymentem ten numer i postanowiliście nagrać go ponownie? A może brakowało materiału? Czy może też był to ukłon w stronę Empire Records, która przecież ma wiele wspólnego ze wspomnianym wcześniej wydawcą demówki?

Dzięki, mam nadzieję, że się nie zawiedziesz. No ale powróćmy do pytania.Przyznam, że miło mnie zaskoczyłeś pytając o ten numer. Bardzo chcieliśmy nagrać coś z "Immortal Visions". Pamiętam, że swego czasu "ważna osoba" naszej sceny porównała ten kawałek do utworu Bolt Thrower, bodajże do "The Fourth Crusade". Byliśmy tym faktem mile zaskoczeni, ponieważ byliśmy fanami Bolt Thrower, a tu ledwo po wydaniu oficjalnej demówy zostajemy porównywani do Boltów. Było to wówczas dla nas ogromnym szokiem. Dlatego gdy tylko przypomnieliśmy sobie ze Sławkiem tamtą sytuację, zdecydowaliśmy się bez wahania, że na "Possessed by Reality" znajdzie się właśnie "Deceiver of Reality". Inna sprawa, że tak jak wspomniałeś, brakowało nam również materiału, ale to zupełnie inny temat. Sądzę, że wybraliśmy dobrze, wiele osób nie rozpoznaje tego utworu, co nas strasznie ubawiło. Fakt, że od wydania "Immortal Visions" minęło 10 lat jedynie usprawiedliwia wszystkich niedowiarków (śmiech). Ty jednak wyłapałeś o co chodzi, moje gratulacje!

Czy był to ukłon w stronę Empire? Hmm, raczej nie, gdyż nagrywając "Possessed by Reality" niewiadome były dalsze losy tego materiału. No, teraz można powiedzieć, że tak, ponieważ Mariusz był szefem Carnage Rec., gdy na świat wychodziły "Nieśmiertelne Wizje" i tak samo jest w przypadku Empire. Fajnie wyszło, ponieważ jeden utwór połączył wydawcę, zespół i lata działalności obydwóch stron.

Chyba się zarumienię (śmiech). Okładka "Possessed By Reality" utrzymana jest w "bolthrowerowym", batalistyczno-czołgowym klimacie. Czy mieliście na nią jakikolwiek wpływ, czy też dostaliście kilka projektów do wybrania? A przy okazji okładki, tłumacząc tytuł waszej płyty, jaka jest dla Ciebie rzeczywistość? Czy to przede wszystkim wojny i śmierć, jak pokazuje to owa szata graficzna?

Pracowaliśmy nad kilkoma projektami okładki sami. Kilka udało nam się skończyć, jednak Mariusz podesłał, dokładnie tak jak wspomniałeś, kilka projektów i po kilku dniach porównań, doboru odpowiedniego coveru do tytułu zdecydowaliśmy się na tą, która znajduje się na płycie. Sądzę, że wybraliśmy bardzo dobrze, gdyż prace Jacka Wiśniewskiego przedstawiają niesamowity klimat, są naprawdę fantastyczne. Jeśli zaś chodzi o tytuł i oprawę graficzną "Possessed by Reality", to również sądzę, że trafiliśmy bardzo dobrze, ponieważ żyjemy w takich czasach, w których wojna wyprzedza wojnę, choć paranoiczne wydaje się nazwanie wojny jako "bardzo dobrej". To, co dzieje się obecnie na całym świecie bardzo dobrze odzwierciedla cała okładka "Possessed by Reality". Dla mnie osobiście rzeczywistość to nie tylko wojny i śmierć (śmiech) - tak na marginesie nie miałem nigdy nic wspólnego z armią. Z całym szacunkiem dla tych, którzy mieli. Według mnie rzeczywistość to pojęcie bardzo szerokie, to dobro jak i zło, to śmierć jak i narodziny. Można ten temat traktować po prostu na dwa sposoby, czyli na samo zło, jakim na przykład jest terroryzm lub mieszając jedno z drugim, czyli dobro ze złem. Ja żyję w tej jednej wielkiej mieszaninie (śmiech).

Zanim przejdziemy już do rzeczy związanych z nowym albumem, jeszcze jedno pytanko o "Possessed by Reality". Znalazłem gdzieś informację, że płytę za Oceanem dystrybuuje Crash Music. Czy to prawda, a jeśli tak, jak doszło do tej współpracy? Masz może informacje, jak tam się ten album sprzedaje?

Tak, to prawda. Dzięki umowie licencyjnej między Empire Records i Crash Music, "Possessed by Reality" ukaże się za oceanem na przełomie lutego/marca, więc jak na razie nie mogę dokładnie powiedzieć, jak się będzie tam sprzedawała nasza muza. Jestem jednak dobrej myśli.

Aha, takie buty... Myślałem, że ta płyta jest tam już dostępna. Czas na serię pytań tyczącą się następcy "Possessed by Reality", który jest w trakcie realizacji. Gdzie nagrywacie ten materiał? Na jakim etapie jesteście? Może zdradzisz jakieś tytuły nowych utworów? Czy w kwestii stylistycznej Mutilation czymś nas zaskoczy?

Materiał nagrywamy u Maćka Mularczyka w studiu "Mamut" w Będzinie-Grodźcu. Na razie nagrane mamy wszystkie ślady, pozostał "jedynie" mix i master plus ewentualne korekty. Na Śląsk jedziemy ponownie dopiero 12 stycznia, co spowodowane jest przerwą świąteczną oraz zdarzeniami od nas niezależnymi. Materiał powinien być gotowy około 20 stycznia. Studio jest w pełni profesjonalne, więc o brzmienie płyty jesteśmy spokojni. Maciek jest na tyle doświadczonym realizatorem, że nie pozwoli wypuścić od siebie zrąbanej płyty. Przykładem na to może być ostatni album Frontside, który mnie osobiście swoim brzmieniem powala na kolana. Tytuł płyty to "Conflict Inside", znajdzie się na niej 8 naszych numerów plus cover Death "Mutilation" z gościnnym udziałem Marcina Urbasia oraz Piotra Luczyka (pozdrawiam!). Tytuły, jakie na pewno już są zaklepane to "Rise For The Victory", "Conflict Inside", "Revolt In Myself", "Untrue From Choice" i "Fake...". Nad tytułami reszty utworów spokojnie pracujemy, aby wszystko miało ręce i nogi.

Stylistycznie nie będzie żadnej rewolucji, gramy dalej swoje, jednak materiał będzie nieco inny niż na "Possessed by Reality". Będzie na pewno dużo cięższy, walący od razu w ryja (śmiech), jest dużo więcej ciekawych aranżacji związanych z wokalem czy gitarami... No i wreszcie bębny są nagrane tak jak trzeba. Hmm, pozostaje po prostu poczekać, a przekonasz się sam, że nie marnowaliśmy czasu.

Proszę, proszę, są goście. Skąd pomysł, aby zaprosić tych właśnie muzyków? Dobrzy znajomi?

Z Marcinem skontaktował nas mój znajomy Sławek Czekaj (pozdrawiam!), bardzo szybko doszliśmy do porozumienia. Urbi to przefantastyczny człowiek i bez problemu zgodził się nagrać swoje wokale. Poza wyżej wspomnianym coverem zaśpiewał jeszcze w tytułowym numerze, "Conflict Inside". Wykazał się pełnym profesjonalizmem i naprawdę jesteśmy mu za to, co zrobił bardzo wdzięczni. Z Piotrem skontaktowaliśmy się dzięki Maćkowi, realizatorowi, i również bez problemu zgodził się nagrać solo do "Mutilation". Przed sesją w ogóle nie myśleliśmy o gościach, jednak, gdy pojawiły się osoby, które mogłyby jedynie uszlachetnić nowy album, długo się nie zastanawialiśmy. Wpłynęła na to jeszcze nasza decyzja związana z kolejnym albumem... Postanowiliśmy, że na następnym materiale nie będzie już miejsca na cover, jednak nie znaczy to iż nie będzie gości (śmiech).

Sprytnie (śmiech). Z nagrywaniem nowego albumu jest związana jeszcze jedna sprawa, o której nie wspomniałeś wcześniej. Rozstaliście się ze Sławkiem, wokalistą. Dlaczego podziękowaliście mu za współpracę i kto zajął jego miejsce?

Sprawa Sławka to bardzo trudny temat... Rozstaliśmy się z nim z jednego, bardzo istotnego powodu, jakim był dalszy rozwój zespołu. Sławek ma już swoje lata, ma rodzinę, ciężką pracę, co wiązało się z ograniczeniem czasu, jaki poświęcał kiedyś Mutilation. Nie było z naszej strony żadnej złośliwości, po prostu męska rozmowa i tyle. Ja osobiście bardzo żałuję, że tak się stało, ponieważ razem zakładaliśmy ten zespół, wiele razem przeszliśmy. Sławek to wspaniały muzyk, ma ekstremalny wokal, jednak czasem trzeba podnieść głowę i spojrzeć na wszystko z góry. Wielka szkoda, że stało się tak a nie inaczej.

Następcą Sławka jest gitarzysta Paweł, łączy granie na gitarze ze śpiewaniem, więc wszystkie elementy w zespole są tylko inaczej poukładane (śmiech). Paweł ma naprawdę świetny wokal, sprawdzaliśmy czy spasuje wokalowo do nowego materiału... i cholera spasował (śmiech). Udowodnił to w stu procentach podczas sesji nagraniowej "Conflict Inside", po prostu on się bawi z głosem, podchodzi do sprawy bardzo luźno, z czego można się tylko cieszyć.

Rozumiem... Czy "Conflict Inside" również ukaże się nakładem Empire Records?

Tak, "Conflict Inside" ukaże się również nakładem Empire. Premiera przewidziana jest na 25 maja, jednak ta data może ulec zmianie. Nie mamy jeszcze w łapskach gotowego materiału, Mariusz go nie słyszał... Wszystko wyjaśni się, gdy skończymy pracę w studio i wyślemy płytę do Olsztyna.

Jasne. Co prawda maj to dość odległy termin, ale czy planujecie już jakąś konkretną promocję nowej płyty? Koncerty, może znowu jakaś traska?

Tak jak wspomniałeś to naprawdę odległy termin, by coś konkretnego na ten temat powiedzieć. Mamy nadzieję, że Empire przygotowując koncerty na przyszły rok nie zapomni o Mutilation. Na razie mamy niepotwierdzonych kilka pojedynczych sztuk, jednak jest jeszcze za wcześnie by cokolwiek ujawniać. Są pomysły, chęci, jednak obecnie najważniejsze jest dokończenie nagrań następcy "Possessed by Reality". Gdy zamkniemy sesję i odpoczniemy kilka dni, od razu będziemy myśleli o jak najlepszej promocji "Conflict Inside". Postaramy się jak najlepiej tylko będziemy umieli się postarać (śmiech).

Celem "Possessed by Reality" było z pewnością wskrzeszenie i przypomnienie ludziom nazwy Mutilation. Jakie plany i zadania wiążecie z kolejnym albumem? Pomijając oczywiście kwestię ciężaru, jaki tkwi na nim, aby brzmieć znacznie lepiej niż jego poprzednik (śmiech).

Oczywiście nie mogę się z tobą nie zgodzić... Debiut za priorytetowy cel miał za zadanie przypomnieć, wskrzesić itd. nazwę zespołu. Na pewno taki cel został osiągnięty, choć spadła na nas lawina krytyki za słabą produkcję płyty, o czym wcześniej rozmawialiśmy. Jednak "Possessed by Reality" i tak zrobił kawał dobrej roboty, ponieważ nie myśleliśmy po wyjściu ze studia, że materiał ten zostanie wydany oficjalnie. Wiele zawdzięczamy Mariuszowi i Empire, że stało się tak jak się stało. Z "Conflict Inside" wiążemy naprawdę duże nadzieje. Na pewno najważniejszą rolą, zadaniem tej płyty jest próba złapania kontraktu za granicami Polski. Jeśli "Possessed by Reality" ukaże się na licencji za Oceanem to, czemu dwójka miałaby nie zainteresować kogoś jeszcze bardziej? Fakt, różnie to bywa. Ja osobiście sądzę, że następca jest przynajmniej o pół klasy lepszy od debiutu. Muzycznie na pewno, brzmieniowo na 100% (śmiech).

Brzmi zachęcająco (śmiech). Zbliżamy się do końca... Czas więc na ostatnie słowo dla naszych czytelników?

Wielkie dzięki Artur za wsparcie ze strony Rockmetal! Pozdrawiamy wszystkich czytelników i czytelniczki serwisu! Czekajcie na kolejne uderzenie Mutilation! Piszcie do Nas - odpowiedź gwarantowana! Stay Possessed!

Dzięki Tomku za wywiad, czekam na nową płytę. Powodzenia!

« Poprzednia
1
Następna »
Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

Czy słuchasz list przebojów?