zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku piątek, 2 grudnia 2022

wywiad: Pestilence

6.01.2022  autorzy: Katarzyna "KTM" Bujas, Verghityax

Wykonawca:  Patrick Mameli - Pestilence (wokal, gitara)

strona: 1 z 3

Pestilence, Bielsko-Biała 10.11.2019, fot. Verghityax
Pestilence, Bielsko-Biała 10.11.2019, fot. Verghityax

Eksperymentowanie z brzmieniem to ryzykowne zajęcie, zwłaszcza w tak niszowym gatunku, jakim jest death metal. Patrizio Mameli, stojący na czele holenderskiego Pestilence, zna temat od podszewki, w końcu nie raz decydował o tym, czy nagrać album prosty i przystępny, czy podążyć drogą artystycznej wolności. Na przestrzeni ponad trzech dekad dwukrotnie reaktywował swój zespół, którego skład personalny zmieniał się jak w kalejdoskopie. I choć fani kochają go przede wszystkim za "Consuming Impulse" i "Testimony of the Ancients", lider Pestilence nie zamierza oglądać się za siebie. W trakcie trwającej niemal godzinę rozmowy opowiedział nam o cieniach i blaskach branży muzycznej, zdrowym stylu życia oraz swojej miłości do Possessed.

rockmetal.pl: "Exitivm", dziewiąty longplay studyjny w dorobku Pestilence, ukazał się w barwach polskiej wytwórni Agonia Records. Jak nawiązaliście współpracę?

Patrizio Mameli: Początkowo planowałem wydać ten album wyłącznie w formacie cyfrowym. Wtedy odezwał się do mnie Filip z Agonia Records, oferując współpracę. Wiedział, że nie jestem już związany z Hammerheart Records i zaproponował korzystny kontrakt. To umowa licencyjna, więc prawa majątkowe zostają przy mnie, co nigdy wcześniej mi się nie zdarzyło. W przeszłości pokładałem zaufanie w ludziach, którzy zapewniali mnie, że wszystko będzie super, a potem, ilekroć na horyzoncie pojawiały się pieniądze, coś szło nie tak.

Pestilence, Bielsko-Biała 10.11.2019, fot. Verghityax
Pestilence, Bielsko-Biała 10.11.2019, fot. Verghityax

Początkującym kapelom wydaje się, że kontrakt z wielkim wydawcą to spełnienie marzeń. Nie dociera do nich, że to inne, bardziej znane grupy będą okupować pierwsze miejsca na liście priorytetów. A jeśli debiut tych młodzików okaże się klapą, wciąż będą związani umową, tylko wytwórnia przestanie w nich inwestować. Nas też potraktowano lekceważąco po dołączeniu do Roadrunner Records. Co więcej, nadal nie otrzymałem zaległych tantiem, choć minęły niemal trzy dekady.

W tamtych czasach firmy fonograficzne przynajmniej miały co kraść. Dziś sprzedaż płyt generuje śmiesznie małe zyski, podobnie jest z platformami w rodzaju Spotify. Żeby cokolwiek zarobić, zespół musi koncertować do upadłego i handlować gadżetami. Dlatego to takie ważne, by na żywo prezentować najwyższą formę, inaczej ludzie uznają, że jesteś do bani i następnym razem już nie przyjdą. Męczy cię rutyna odgrywania tego samego repertuaru co wieczór? Twoi fani zapłacili za bilet, żeby cię zobaczyć, więc przestań się użalać. Chyba, że tyranie w fabryce wydaje ci się ciekawszą alternatywą.

Podobno Roadrunner Records nieźle zaszedł ci za skórę przy premierze "Consuming Impulse"?

Tak, problem dotyczył okładki - pierwotny projekt przedstawiał grupę kanibali, pożerających się nawzajem. Gdy płyta trafiła do sklepów, Roadrunner przesłał mi mój egzemplarz. Patrzyłem na to i nie wierzyłem własnym oczom. Co to, kurwa, jest? Jakaś zielona ramka i koleś obleziony przez mrówki? Co to ma wspólnego z tytułem? A teraz wszyscy uważają ją za klasyk, bo wytwórnia latami wciskała im ją w gardło. Szczerze mówiąc wciąż nie znoszę tego obrazka.

Z "Testimony of the Ancients" sprawa wyglądała zupełnie inaczej. Tu okładka idealnie oddaje charakter i atmosferę kompozycji. To także jedna z przyczyn, dla których ten album odniósł duży sukces - bo wszystko jest na nim spójne. Warstwa graficzna ma niebagatelny wpływ na to, czy ktoś w ogóle zwróci uwagę na dane wydawnictwo, co jest poniekąd smutne. A metalowcy są wzrokowcami i to, co widzą, wywołuje w nich określone oczekiwania względem muzyki. Nic się w tej kwestii nie zmieniło od dziesięcioleci.

Wiecie, co jeszcze się nie zmieniło? Koszulki. Metalowcy kochają koszulki. Gdy zakładają nowy t-shirt po raz pierwszy, są jak małe dzieci, które muszą pochwalić się zabawką przed kolegami. Ja noszę wyłącznie koszulki z logo własnego zespołu. Podobno to obciach, ale nie mam zamiaru stosować się do jakichś śmiesznych zakazów. Kto właściwie ustala te zasady? I czemu miałbym finansowo wspierać zespół, który nie wspiera mnie?

Wracając do "Exitivm", ile czasu poświęciliście na wspólne ogrywanie materiału przed sesją nagraniową?

Ani minuty. Spotykamy się, żeby poćwiczyć wspólnie - a i to nie zawsze - przed ruszeniem w trasę. Dajemy sobie wtedy dwa, maksymalnie trzy dni. To jak z jazdą na rowerze. Jeśli masz tę umiejętność, to ją masz. Możesz odstawić swój rower na rok, po czym wsiadasz na niego i ruszasz. Od muzyków w moim zespole oczekuję tylko tego, że będą prezentować określony poziom zaawansowania, bo z takimi ludźmi wszystko jest osiągalne. Najbardziej cenię sobie talent i spontaniczność. Gdybyśmy wałkowali nowe utwory bez końca, zabilibyśmy to uczucie ekscytacji. W rezultacie otrzymalibyśmy dobrze wyprodukowany album, lecz kosztem pierwiastka ludzkiego.

Czyli staracie się unikać zmęczenia materiału?

Oczywiście, w przeciwnym razie prędko by się nam znudził. Wiem, że dziś sporo jest zespołów, które grają z sekwencerem, eliminując możliwość najdrobniejszej nawet pomyłki, ale jednocześnie eliminują jakąkolwiek autentyczność. Na żywo formacje takie, jak Behemoth czy Meshuggah do tego stopnia polegają na komputerach, że stały się od nich całkowicie zależne. My preferujemy bardziej organiczne podejście, dzięki czemu nasza muzyka nadal brzmi świeżo. Jeżeli coś spieprzymy, to tylko dlatego, że nie przyłożyliśmy się wystarczająco. Doskonale pamiętam, kiedy byłem gówniarzem i poszedłem na punkowy koncert - surowa energia wręcz biła ze sceny. A potem coś się zepsuło. Odkąd technologia się upowszechniła, każdy używa tych samych efektów i patentów, a kolejne zespoły radośnie podczepiają się pod ten trend. Zwróćcie uwagę na to, ilu perkusistów korzysta obecnie z triggerów. Oni nie mają bladego pojęcia o dynamice i dopiero po wyjściu na scenę okazuje się, kto jest uzdolniony, a kto jest do dupy.

Pestilence, Bielsko-Biała 10.11.2019, fot. Verghityax
Pestilence, Bielsko-Biała 10.11.2019, fot. Verghityax

Wątek zależności od technologii przypomniał mi o koncercie Septicflesh, który widzieliśmy na polskiej edycji "Metalfestu" w Jaworznie. Tuż przed występem padł im komputer i błyskawicznie wyszło na jaw, że bez sampli ten zespół jest koszmarnym gównem.

Wydaje mi się, że ten problem dotyczy mnóstwa młodych kapel, które dorastają w otoczeniu nowinek technicznych i biorą ich niezawodność za pewnik. Wystarczy, że gdzieś będzie zwarcie albo jeden element szlag trafi i nagle jesteś bezradny. Te dzieciaki wierzą, że są u steru, tymczasem to komputer gra pierwsze skrzypce. Przecież nowoczesne albumy metalowe są tak podrasowane w studio, że nie da się ich później odtworzyć na żywo bez posiłkowania się technologią. Ludzie powinni wrócić do podstaw. Sam tak robię, ilekroć siadam do komponowania.

« Poprzednia
1
Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Pestilence
Thrash Lover (wyślij pw), 2022-01-16 18:35:28 | odpowiedz | zgłoś
"Sądzę, że rola wokalisty w zespole jest przeceniana"

Jestem przeciwnego zdania. Wydaje mi się, że wokalista ma kluczowe znaczenie. No chyba, ze Mameli miał na myśli tylko death metal.

Ciekawy wywiad. Dobra robota!
re: Pestilence
Jarek Kański (gość, IP: 216.252.204.*), 2022-01-13 21:37:54 | odpowiedz | zgłoś
Dobry wywiad. Pan Mameli nie owija w bawełne i za to należy mu się szacunek. Dodatkowo przywalił trochę Behemotowi za ich plastikowe brzmienie. :)

Kiedyś w liceum słuchałem Pestilence, ale po ich 3 albumie wszystko jakby się rozpadło, jak raptem cała scena death metalu, co moża uzasadnić plytami typu "Spheres" czy "Odium" Morgotha.
re: Pestilence
ssvd (gość, IP: 45.87.33.*), 2022-01-13 10:28:53 | odpowiedz | zgłoś
o ile zle zdanie o alkoholu mozna zrozumiec i popierac. To atakowanie innych zespolow metalowych typu jinjer troche jest slabe. Tez maja pod górkę jak wszyscy.
re: Pestilence
pik (gość, IP: 79.184.222.*), 2022-01-12 23:51:07 | odpowiedz | zgłoś
Pestilence... 'wy' nie macie jeszcze dość tej zarazy/ epidemii? bo ja tak:) ok. ''Testimony..'' zacna płyta, ale coś więcej to chyba nie..;p
Niemniej już tak bardziej na serio, jeśli chodzi o Holandię to jak dla mnie przede wszystkim: The Gathering. szczeg. album nr. 1, 3 i 4 choć późniejsze rockowe oblicze tego zespołu, do 2003 roku też nie było takie złe.. w mojej opinii of course :)
re: Pestilence
Sebulba (gość, IP: 31.0.78.*), 2022-01-12 21:05:17 | odpowiedz | zgłoś
Pestilence jak wydał Spheres to sprowadził klęskę na swoją karierę. Słuchałem tego albumu jako nastolatek z ciekawości ale w tamtym czasie mi się nie podobał jak i większości metalowców. Teraz jest odwrotnie, ale mam 43 lata. Spheres był w tamtym czasie niezrozumiały i wyprzedzał epokę. Dla mnie w latach 90 tych nr1 był Death. Gdyby Pestilence poszedł kierunkiem Testimony to obok Deathu spokojnie mógłby kroczyć. Mnie ostatnia płyta Pestilence bardzo się podoba.
re: Pestilence
oxmo
oxmo (wyślij pw), 2022-01-12 10:56:10 | odpowiedz | zgłoś
co za antypatyczny, zakompleksiony palant. Nie może przeżyć, że Pestilence zawsze było drugoligowym zespołem i podzieliło los Gorefestu, Morgoth i wielu innych z tamtych czasów.
re: Pestilence
Pumpciuś (gość, IP: 89.74.19.*), 2022-01-13 20:39:58 | odpowiedz | zgłoś
No nie wiem. Pamietam kiedy wyszło Testimony to była to niezaprzeczalnie top 1 liga,natomiast Morgoth i Gorefest nigdy do 1 ligi się nawet nie zbliżyli mimo że dziś Morgoth jest kultowy. A Pestilence przeszło do lamusa jak prawie wszystkie zespoły death metalowe, może oprócz Death bo Schuldiner zmienił styl od Human na nowoczesny a i dziś młodzi nawet nie wiedzą o pierwszych 3 płytach Death albo nimi gardzą a to przecież prawdziwe Death.
re: Pestilence
martinez1 (wyślij pw), 2022-01-12 06:18:16 | odpowiedz | zgłoś
Co to za tandetne ostatnie pytanie? Jak można pytać o picie alkoholu w dodatku o byłego członka zespołu? Totalna lipa i zero profesjonalizmu.
re: Pestilence
Rafek (gość, IP: 37.30.117.*), 2022-01-11 15:00:46 | odpowiedz | zgłoś
Dla mnie wyciąganie komuś, że jest alkoholikiem w wywiadzie muzycznym jest po prostu słabe. Mógł to zostawić to dla siebie albo przemilczeć.
Wywiad Pestilence
Komentator (gość, IP: 83.10.65.*), 2022-01-11 00:08:26 | odpowiedz | zgłoś
Szanuję człowieka za wyraziste poglądy i zdrowy styl życia.
Teraz większość artystów sra ze strachu aby nie powiedzieć czegoś co jest niewygodnego dla głównego nurtu ściekowego. Potem okazuje się, że wszystkie wywiady brzmią tak samo tak samo, tak jak ich muzyka.
Ogólnie teraz wszystko popularne wygląda i brzmi podobnie.
« Nowsze
1

Materiały dotyczące zespołu

Co byś zrobił z dużymi, 40-letnimi, sprawnymi kolumnami głośnikowymi znalezionymi w swoim domu?