zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 21 października 2021

wywiad: The More I See

15.10.2004  autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski

Wykonawcy:  Gavin King - The More I See (gitara), Gizz Butt - The More I See, The More I See (gitara)

Parę tygodni temu miałem niewątpliwą przyjemność słuchania - a następnie zrecenzowania - płyty zespołu The More I See. Nazwa kapeli jak i tytuł płyty ("The Wolves Are Hungry") są bez wątpienia intrygujące, a muzyka - z pewnością ciekawa, ciężka i nowoczesna. Podczas wywiadu, który możecie przeczytać poniżej okazało się dodatkowo, że członkowie zespołu to ludzie konkretni i "z jajem". Przekonali mnie o tym moi rozmówcy - Gavin King oraz włączający się "z doskoku" Gizz Butt, gitarzyści kapeli.

strona: 1 z 1

rockmetal.pl: Witam, Gav, witam, Gizz. Głównym powodem naszej rozmowy jest wasz debiutancki album "The Wolves Are Hungry". Ale zanim porozmawiamy na temat samej płyty, powiedź coś proszę na temat historii The More I See...

Gav: The More I See powstało w roku 2002. Ja i Gizz graliśmy w kapeli Janus Stark. Lee i Chad mieli zespół o nazwie John Doe, a Alex grał w grupie Killing Mode w Brighton. Gdy Janus Stark zaczął poszukiwania perkusisty posadę tą dostał Alex. Potem, tuż przed wyjazdem w trasę z Fear Factory odszedł basista, i poprosiliśmy Lee o dołączenie do naszej kapeli. A po trasie z FF zaczęliśmy pisać nowe kawałki. I z piosenkami brzmiącymi całkiem inaczej niż wcześniejsze nasze dokonania i z całkiem innym składem uznaliśmy, że lepiej będzie "rozkręcić" nową kapelę. Wszystko czego jeszcze potrzebowaliśmy to frontman i stąd pojawił się Chad.

Jak zainteresowałeś się muzyką?

Gav: Gdy chodziłem do szkoły dostałem od kumpla kasetę. Na jednej stronie nagrane było "The Number Of The Beast" (oczywiście Iron Maiden - przyp. red), a na drugiej "Appetitte For Destruction" (Guns n'Roses - przyp. red). Słuchałem jej na okrągło. Kumpel powiedział też, że oszczędza na bas. Ja zdecydowałem się na gitarę i tak to się zaczęło.

Jak powiedziałem "The Wolves Are Hungry" to wasza pierwsza płyta długogrająca. Czy mieliście jakieś problemy podczas nagrywania czy raczej wszystko szło jak chcieliście i wymarzyliście sobie?

Gav: Nagrywanie nigdy nie idzie zgodnie z planem. Niektóre rzeczy poszły nie tak. Na przykład przez pewien czas mieliśmy naprawdę bardzo duże problemy z uzyskaniem właściwego brzmienia, a potem cała konsola poszła w rozsypkę. Gdy dzieją się takie historie, to tracisz mnóstwo czasu, ale czasem jest to dobre, bo muzyka jest bardziej "żywa". Niektóre partie muszą po prostu być gotowe po paru podejściach, zamiast powtarzania ich aż do osiągnięcia perfekcyjnego efektu.

Przejdźmy teraz do waszej płyty. Jestem pewien, że tytuł nie jest przypadkowy. Kto go wymyślił i co oznacza? Jesteście wilkami (młodymi wilkami, bo jesteście młodą kapelą) głodnymi dobrej muzyki?... (śmiech)

Gav: Mieliśmy kilka pomysłów na tytuł, ale "The Wolves..." pasowało najlepiej. Znaczeń jest kilka i wszystkie dobrze pasują. Wyrażenie "wilki są głodne" łączy się z konceptem, że album jest jak palec wskazujący na "Kłamcę" (niestety, chłopaki nie rozwinęli wątku "Kłamcy" - prawdopodobnie chodziło im o postać z okładki: specyficznie narysowaną twarz, z której ust "wypełzają" symbolicznie przedstawione kłamstwa - przyp. red), aby zabrać ich ostatni oddech po dotarciu do kresu linii życia.

Gizz: Sam kawałek "The Wolves Are Hungry" został napisany wkrótce po wypadku, który mieliśmy w naszym autobusie i w którym o mało co nie zginęliśmy. Mówi on o wyborze pewnej ścieżki i niemożności sprawdzenia, co stałoby się w przypadku wyboru innej. Nigdy tego nie wiesz i to nawet lepiej, szczególnie w naszym przypadku. Wybierz swoją drogę i wierz w nią z całego serca.

Gdybyś musiał opisać jaka muzyka znajduje się na "The Wolves Are Hungry" to co byś powiedział?

Gav: Heavy metal z wpływami punka i hardcore'a.

Bardzo mi się podoba Wasz album i oczywiście mam kilka swoich ulubionych nagrań. Chciałbym, żebyś powiedział więcej na temat kilku z nich. Na pierwszy ogień zapierające dech w piersiach otwarcie, czyli "Violate"...

Gav: Mieliśmy dość ludzi, którzy mówią nam, że powinnyśmy robić krótsze, bardziej komercyjne piosenki, aby trafiły one do radia, i pewnego dnia powiedzieliśmy "Pierdolić ich!" i napisaliśmy "Violate", które stawało się coraz dłuższe i cięższe!

Gizz: Brzmienie tego numeru to nasz wspólny, grupowy wysiłek. Zarówno intro, jak i wersy, bridge i chwytliwe riffy, które gram zmiksowaliśmy w refrenie z motywem granym przez Gave'a. "Violate" jest o wszystkich miłośnikach metalu, punka, hardcore'a, o wszystkich lubiących alternatywną muzykę, którzy się jednoczą, aby roztrzaskać twarz "Kłamcy".

Mój drugi ulubieniec to "Suck On These Word". Słyszę tu odrobinę Toola. Zbieg okoliczności czy jedna z Waszych inspiracji?

Gav: Tak... Tool to niesamowita kapela. Wszyscy bardzo ich lubimy i z pewnością w jakimś stopniu jest to dla nas inspiracja.

Lubię także bardzo wolne "Chez Wrong"...

Gav: "Chez Wrong" to najstarsza kompozycja na płycie. Wersja na albumie jest rewelacyjna do słuchania po ostrym paleniu!! (nie próbowałem ;) - przyp. red).

Kto pisze większość muzyki?

Gav: Wszyscy piszemy riffy i przynosimy pomysły na próby, podczas których próbujemy wstępnych aranży. Gizz pisze większość wokali, więc gdy trzeba zmieniamy aranżacje, aby pasowały do tekstów i wokali. Potem przepisujemy piosenki 3 lub 4 razy.

Po nagraniu tak dobrego albumu czas jechać w trasę! Czy macie już jakiś rozkład jazdy?

Gav: Mamy kilka tras w planach, ale nic nie jest jeszcze potwierdzone. Strasznie chcielibyśmy dotrzeć też do Polski!

Mógłbyś powiedzieć nieco więcej o Waszych ulubionych kapelach - takich, które Was inspirują?

Gav: Każdy z nas słucha różnych kapel i różnych stylów, dzięki temu każdy przynosi inne pomysły, gdy przychodzi do pisania materiału. Ale jest kilka grup, których słuchamy wszyscy i które na pewno miały wpływ na wygląd albumu jak wczesna Metallica, Anthrax, Boysetsfire, Hatebreed, Tool, Killswitch Engage, Refused, Soundgarden, Blackmail.

Czy słuchasz czasami swojej własnej muzyki? Jeśli tak, jakie wywołuje w tobie reakcje? Czy nie jest to dziwne uczucie?

Gav: Płyta właśnie się ukazała, więc słuchamy ją często w ostatnim czasie. Puszczaliśmy ją wielu osobom. Był taki okres między kilkoma tygodniami po ostatnim miksie, aż do mniej więcej miesiąca wstecz, gdy nie słuchałem go zbytnio. Uznałem po prostu, że po wysłuchaniu piosenki milion razy - najpierw, gdy była pisana i nagrywana, a potem podczas prób i na koncertach, dobrze będzie poczekać i nie słuchać płyty. Po jakimś czasie usiadłem i posłuchałem całego albumu i zabrzmiał on naprawdę świeżo, a dodatkowo usłyszałem rzeczy, których nie słyszałem wcześniej. To było niesamowite. Jestem bardzo dumny z tego albumu.

Co określiłbyś jako najbardziej ekscytujący moment w swojej muzycznej karierze, jak na razie oczywiście?

Gav: Mieliśmy parę naprawdę wspaniałych momentów, kilka prawdziwych wzlotów i prawdziwych upadków. Jedną z tych najbardziej ekscytujących chwil było, gdy graliśmy na festiwalu Summer Breeze w Niemczech. Był to raptem drugi występ kapeli i lecieliśmy, żeby grać na festiwalu w Europie. To było świetne.

Gdyby ktoś powiedział, że macie nagrać cover jakiejś piosenki, jaką być wybrał?

Gav: To pytanie jest ciężkie... Jest kilka numerów, które gramy na żywo dla zabawy, w tym choćby "Creeping Death" i "Jump In The Fire", ale nie wydaje mi się, żeby dobrze było grać teraz kawałki Metalliki. Może coś nieco bardziej mrocznego, jak choćby At The Gates czy coś podobnego. Coś bardziej "podziemnego".

Jaką przyszłość widzisz przed The More I See?

Gizz: Chcielibyśmy, aby nasza muzyka trafiła do wszystkich na świecie i abyśmy znaleźli ludzi, którzy sympatyzują z tym, co mówimy. Nasze pokrewne dusze!

Jak myślisz co byś robił, gdybyś nie był muzykiem?

Gav: Tak naprawdę to nigdy o tym nie myślałem. Zawsze miałem prace z gównianą pensją, która umożliwiała mi przetrwanie i pozwalała grać moją muzykę. Gdybym nie był muzykiem, to pewnie i tak byłbym w inny sposób związany z branżą muzyczną.

Jestem bardzo ciekawy, jaka jest Twoja opinia o mp3 i generalnie o Internecie. Szansa, przekleństwo a może jedno i drugie...

Gav: Są dobre i złe strony obu. Dzięki możliwości ściągnięcia piosenek, znacznie prostsze staje się sprawdzenie kapeli, zanim wydasz 15-20 Euro na album. Ale jakość mp3 nigdy nie jest taka jak na CD. Natomiast co do Internetu, to myślę, jest to coś świetnego. Ludzie na całym świecie mogą dzięki niemu znacznie łatwiej się komunikować. Na przykład fani metalu w Stanach mogą "czatować" z ludźmi z całej Europy i dzięki temu są w stanie poznać świetne, ale mniej znane i podziemne zespoły, których normalnie nigdy by nie usłyszeli. Ma się także dostęp do fajnych stacji radiowych i dzięki temu nie musisz słuchać komercyjnej popeliny w komercyjnych stacjach radiowych.

Teraz pytanie nie muzyczne: jaki film ostatnio oglądałeś i który mógłbyś polecić? Pytam, gdyż kilka dni temu oglądałem "Braterstwo Wilków" i jest to znakomity film i myślę, że także jakiś znak... (śmiech)

Gav: Wczoraj oglądałem "Shreka 2". Z nóg mnie nie zwalił, ale jest naprawdę śmieszny. Dużo "dorosłego" humoru, no i jest też WILK!!

To wszystko z mojej strony. Jeśli chciałbyś powiedzieć coś specjalnego do słuchaczy w Polsce, to teraz masz okazję.

Gav: Wielkie dzięki za wywiad. Do zobaczenia na koncertach w Polsce. Mam nadzieję!

« Poprzednia
1
Następna »
Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

Który kolor najidealniej pasuje do korpusu gitary elektrycznej?