zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku sobota, 18 listopada 2017

wywiad: Vital Remains

3.11.2003  autor: m00n

Wykonawca:  Dave Suzuki - Vital Remains (gitara basowa, instrumenty perkusyjne, gitara prowadząca)

Amerykański Vital Remains na przestrzeni lat zdążył zyskać wśród deathmetalowej braci status grupy kultowej. Latem tego roku, po dwuletniej przerwie od wydania "Dawn Of The Apocalypse", ukazał się piąty duży krążek tej kapeli, "Dechristianize". O tworzeniu tego materiału, o zwerbowaniu wokalisty Deicide, Glena Bentona, a także o stosunkach panujących w Vital Remains, rozmawiałem z Dave'em Suzukim, który w zespole pełni rolę gitarzysty, basisty i perkusisty.

strona: 1 z 1

rockmetal.pl: Cześć Dave. Zacznijmy od tego, jak doszło do współpracy z Glenem Bentonem?

Dave Suzuki: Bodajże w 2001 roku Tony (Lazaro - red.), gitarzysta, był na trasie, na której grał Deicide, jako techniczny. Miał ze sobą wówczas taśmę demo, którą zrobiliśmy, z wszystkimi kawałkami. Któregoś razu Tony przygotowując gitary grał sobie i Glen go usłyszał. Dostał taśmę, a później przy okazji ją przesłuchał. Dłuższy czas potem skontaktował się z Tony'm i zaoferował się zaśpiewać na albumie. Mieliśmy już akurat wokalistę, ale w końcu nam nie wyszło i wówczas zadzwoniliśmy do Glena, żeby nagrał z nami całą płytę. No i to zrobił.

Czy to tylko jednorazowa współpraca, czy może Glen jest pełnoprawnym członkiem Vital Remains i będziecie nagrywali wspólnie kolejne albumy?

Gdy skończyliśmy nagrywać "Dechristianize", Glen powiedział, że jeśli ten album będzie dobry, to będzie chciał nagrać z nami następny. To jednak będzie zależało od terminów Deicide, w tej chwili na przykład nagrywają nową płytę. Zobaczymy, jak to będzie. Jeśli wszystko będzie pasować, jeśli terminy nie będą się pokrywały, to wtedy się okaże. Zresztą trzeba zaczekać, aż zaczniemy pisać nowy materiał.

Vital Remains znany jest z antychrześcijańskich tekstów i podejścia, tak więc Glen, nie tylko wokalnie, pasuje do was idealnie. Nie sądzisz? (śmiech)

Zanim jeszcze ostatecznie Glen zgodził się zaśpiewać na naszej płycie, chciał przeczytać teksty, które napisałem. Nie ukrywam, że mu się spodobały. Wiesz, dla mnie to było zajebiste uczucie. To prawda, że pasuje idealnie ze swymi poglądami i podejściem. To dobra kombinacja.

Kogo bralibyście pod uwagę, gdyby Glen wówczas nie przyjął waszej propozycji?

O rany! (śmiech). Może Peter z Vader...

Serio?

No, uwielbiam jego manierę wokalną i to jeden z fajniejszych kolesi. Jeśli Glen wtedy by nie mógł, myśleliśmy nawet o Davidzie Vincencie (były wokalista/basista Morbid Angel - red.), ale był zajęty. Kurcze, jest mnóstwo świetnych wokalistów (śmiech).

Jak długo przygotowywaliście materiał na "Dechristianize"? Znalazły się na płycie może jakieś starsze, wcześniej niewykorzystane numery?

Nie, nie, to wszystko nowe kawałki. Pisaliśmy gdzieś od 2000 do 2001 roku. Myślę, że zajęło to tak dużo czasu, gdyż chcieliśmy być pewni, że kawałki są dobrze zorganizowane i że nie sprawiają wrażenia zbytniego riffowego bałaganu. W związku z tym musieliśmy tym razem uważnie ponownie zaaranżować starsze numery, a także zająć się innymi elementami, jak na przykład nakładaniem wokali. Zadbaliśmy właściwie o każdy szczegół, od początku do końca, pisząc te utwory. W sumie prawie dwa lata zabrało aranżowanie, poprawianie i ponowne aranżowanie wszystkich kawałków. Tak to właśnie wyglądało.

Glen miał jakikolwiek wkład w pisanie? Czy całość stworzyliście razem z Tony'm?

Nie, nie, nic z tych rzeczy. Jego działka na "Dechristianize" to tylko wokale.

Nagrywaliście w słynnym studio Morrisound na Florydzie, jednak wiem, że musieliście zmiksować wszystko ponownie. Czyżby brzmienie było tak kiepskie?

Może nie było kiepsko. Całość jednak nie brzmiała spójnie, niektóre utwory kompletnie się różniły. Chcieliśmy by album był bardziej spójny, zwarty, musieliśmy więc ponownie wszystko zmiksować w naszym mieście rodzinnym. Nie zajęło nam to zbyt dużo czasu, jednak byliśmy poganiani. Wiem, że nie brzmi to idealnie. Pewnie wyszłoby lepiej, gdybyśmy mieli jakiś tydzień więcej w studio. Zmuszeni jednak byliśmy już to wydać, więc zostało tak jak jest. Zdaję sobie sprawę, że brzmienie trochę ssie, ale na pewno następnym razem będzie dużo lepiej.

"Dechristianize" miało się ukazać nieco wcześniej, jednak stało się inaczej. Czy tylko ponowny miks był przyczyną tego opóźnienia czy może wpłynęło na nie coś jeszcze?

Stało się tak głównie z powodu remiksowania, ale związek z tym miała także zmiana wytwórni. Wcześniej byliśmy związani z Osmose i Olympic Records. Potem, tak mi się wydaje, nasz budżet nagraniowy był o wiele za wysoki dla tej ostatniej i wzięła nas Century Media. Potrzebowaliśmy szybko zapłacić za nagrania, studio i tak trafiliśmy do tej wytwórni. Trochę trwało zanim podpisaliśmy kontrakt, co wpłynęło jeszcze na opóźnienie wydania. No, ale w końcu mamy gotową płytę, i będzie ona też w Europie, z czego jestem zajebiście zadowolony.

"Dechristianize" to dobry album, choć przyznaję, że wolę stary materiał, a moim ulubionym krążkiem Vital Remains jest "Let Us Pray"...

Wyśmienicie!

Nie masz wrażenia, że czasami utwory na nowej płycie są zbyt melodyjne jak na was?

Tak, zgadza się. Na swój sposób zaryzykowaliśmy. Mnóstwo riffów, które piszemy z Tony'm, to pewnego rodzaju powrót do oldschoolowych rzeczy, w tym także do amerykańskiego power metalu (nie mylić z niemieckimi wyjcami ;) - red.). Czuję, że w niektórych riffach, które piszę, jest sporo melodii. Pewnie dlatego, że ostatnimi czasy zasłuchuję się właśnie w power metalu. Fakt, płyta jest o wiele bardziej melodyjna niż wcześniejsze albumy. Niektórym wydaje się, że trzeba próbować różnych rzeczy, że to nadaje nowy wymiar muzyce. Ludzie jednak wciąż uwielbiają "Let Us Pray", inni kochają "Forever Underground". To indywidualna sprawa, kwestia gustu. My się tym nie przejmujemy (śmiech).

Intro do "Let The Killing Begin" zawiera fragment "Carmina Burana" Carla Orffa, a także coś, co przypomina scenę z filmu. Czy faktycznie ten fragment pochodzi z jakiegoś obrazu?

Tony ma płytę z muzyką "Carmina Burana". Świetna zresztą. Wziął też kawałek z filmu "The Greatest Story Ever Told". No i połączył to wszystko, zaaranżował, dorzucił grzmoty, deszcz i inne takie, aby nadać mocy całości. Brzmi to jak typowe intro, może nawet bardziej jak wprowadzenie do płyty. Według mnie wyszło całkiem fajnie.

A mógłbyś wyjaśnić, jak brzmią dokładnie pierwsze słowa w "Unleash Hell"?

Ten fragment tekstu jest po portugalsku. Tony mówi w nim, jeśli dobrze pamiętam, "Idź do piekła, skurwysynu!" (śmiech).

Miło (śmiech). Od samego początku Vital Remains komponuje długie, trwające więcej niż 6-7 minut utwory. Wolisz pisać dłuższe czy krótsze numery?

Myślę, że to samo wychodzi, nie mamy na to wpływu. Tony lubi wrzucać mnóstwo riffów do jednego kawałka. Nie wydaje mi się, że celowo czy specjalnie piszemy takie długie, 7-8-minutowe utwory. Jest po prostu tak wiele muzyki, którą chcemy wyrazić poprzez jeden numer, i potem tak wychodzi. Może na następną płytę Tony zacznie pisać krótsze kawałki, albo, kto wie, może nowe numery będą trwały jakieś 10-12 minut? Pożyjemy, zobaczymy, co mu przyjdzie do głowy (śmiech).

W takim razie co z koncertami? Czy przy takich utworach nie są one zbyt długie dla ludzi?

Cóż, przeważnie na koncertach nie mamy strasznie dużo czasu, więc musimy wybrać tylko 6-7 kawałków. To trochę wkurzające, że trzeba zdecydować się raptem na kilka numerów. Chciałoby się zagrać ludziom więcej starszych rzeczy. Niestety, takie są wady tego, że mamy długie utwory, nie możemy na ogół grać tylu numerów, ile byśmy chcieli.

Czy nowi perkusista i basistą są muzykami koncertowymi, czy może są już pełnoprawnymi członkami Vital Remains?

Na chwilę obecną wspomagają nas tylko na koncertach. Co prawda Tim (Yeung,perkusista - red.) przenosi się do Kalifornii, ale obiecał, że jeśli będziemy znali rozpiskę koncertów, to postara się nam pomóc. Podobnie z basistą, powiedział, że jeśli kiedykolwiek będzie potrzebować jego pomocy, to się zjawi. Cieszy nas, że możemy na nich liczyć. Kolejny problem to Glen, którego przecież podstawowym zespołem jest Deicide i sprawy z nim związane. W dalszej części roku prawdopodobnie będzie w trasie, więc myślę, że może się tak zdarzyć, że nasz i jego grafik mogą się pokryć i wówczas uniemożliwi mu to śpiewanie z nami na niektórych koncertach. Zdaję sobie sprawę, że wiele osób chciałoby zobaczyć Glena z nami na scenie, ale nie mamy niestety na to wpływu. Zobaczymy po prostu, jak się sprawy ułożą, tego się nie da przewidzieć.

Wraz z Tony'm tworzycie Vital Remains. Przez wszystkie lata nękały was zmiany personalne. Co mimo tych przeciwności losu wciąż trzyma was razem i pozwala trwać dalej na scenie?

Myślę, że to miłość do muzyki, do tworzenia brutalnej muzyki. Nadajemy z Tony'm na tych samych falach i mamy podobne podejście do grania, muzyki. I chyba właśnie o to chodzi, tego nam potrzeba. Tony komponuje wszystkie utwory, ja przynoszę wszystkie solówki, harmonie, piszę teksty i robię bębny. Właściwie nie potrzebujemy nikogo więcej. Tak jest do momentu, gdy trzeba pojechać w trasę, to jest nasz największy problem. Znaleźć odpowiednich członków i stworzyć stabilny skład.

A który z was ma ostatnie słowo przy podejmowaniu decyzji dotyczących Vital Remains?

Praktycznie obaj mamy. Zawsze o wszystkim wspólnie dyskutujemy, każdy problem, każdą sprawę i dochodzimy do jakiegoś porozumienia. Z drugiej strony to zespół Tony'ego i do niego należy ostatnie słowo.

Wcześniej rozmawialiśmy o waszym przejściu z Osmose do Century Media. Jak wam się układa współpraca z nową wytwórnią?

Zajebiście dobrze. To chyba najlepsza wytwórnia, jaka mogła nam się trafić. Wygląda na to, że uwielbiają naszą nową płytę i mają potencjał, możliwości, by ją świetnie wypromować. Dysponują po prostu świetną dystrybucją i stać ich na dobrą reklamę itp. Czujemy, że mamy ich poparcie w 100%.

Zastanawia mnie, czy kiedykolwiek mieliście problemy z cenzurą? Czy sprzedaż któregoś z waszych albumów została zakazana w jakimś kraju?

Hmm, wydaje mi się, że "Dechristianize" to pierwsza nasza płyta, która została w jakiś tam sposób ocenzurowana w Stanach. Gdy w niektórych sklepach zobaczono okładkę albumu, uznano ją za zbyt "mocną". Jednak zamiast zmieniać szatę graficzną, Century Media wyposaża każdy CD w dodatkowe opakowanie. Nie wiem, czy będziesz mógł je w Europie zobaczyć, może nie będzie takie samo jak w Ameryce. Ale przyznaję, że sposób w jaki ono zostało przygotowane wygląda na naprawdę chory. To jest po prostu czarna okładka z logo Vital Remains i ukrzyżowany Chrystus na pentagramie. I tyle. Naprawdę chore. Nie jestem jednak pewien, czy tak będzie też wyglądała wersja europejska.

Kilka lat temu graliście w Polsce. Czy kiedyś możemy spodziewać się was znowu w naszym kraju?

Mogę wszystkich zapewnić, że tam wrócimy. Powoli planujemy i przygotowujemy trasy. Liczymy na koncerty w Stanach, Europie, Azji, w ogóle wszędzie. Do tej pory byliśmy tylko na Starym Kontynencie, w Meksyku, no i w graliśmy w Stanach. Miejmy nadzieję, że tym razem uda nam się odwiedzić znacznie więcej krajów. I bardzo chciałbym znowu wrócić do Polski, bo tam po prostu było najlepiej (śmiech).

To było moje ostatnie pytanie. Może chciałbyś coś przekazać polskim fanom death metalu?

Chcielibyśmy podziękować wszystkim polskim maniakom brutalnego, satanicznego death metalu za wsparcie przez te wszystkie lata. Dziękujemy za świetne przyjęcie, kiedy ostatnio graliśmy u was. Mamy nadzieję, że wrócimy, totalnie was zmiażdżymy ponownie i będziemy się świetnie bawić. Total "kurwa"! (śmiech). Liczymy, że wkrótce się zobaczymy!

Dzięki za wywiad. Do zobaczenia!

« Poprzednia
1
Następna »
Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

Co robisz, kiedy gwiazda wieczoru gra beznadziejnie źle?