Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
78% |
| liczba ocen: |
251 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Moonlight "Floe"
|
Nazwa zespołu: Moonlight
Tytuł płyty: "Floe"
| Utwory: |
Tabu; Lekarstwo na Sen; List z Raju; Taniec ze śmiercią; Meren Re (Akt Ostatni); Meren Re (Dobranoc); ...; Obsesja; Shadizar; Kiedy Myśli mi Oddasz; Kochanka; Nic w zyciu nie zdarza się przypadkowo; List z raju (video) |
Wydawcy: Metal Mind Productions
Rok wydania: 2000
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Muzyka, dźwiękowe imię duszy... Jak to możliwe, że jedna nuta skrada
najintymniejszą cząstkę serca? Jak to możliwe, że jedna melodia
uzewnętrznia skryte emocje, pragnienia, marzenia i tęsknoty? Jak
to możliwe, że każde słowo w niej zawarte przypomina pewien wycinek
życia, że jest poetyckim odpowiednikiem pamiątnika? Każdy ma prawo do
nadinterpretacji... ale czy utożsamianie się z muzyką nie jest przypadkiem
(bez)pośrednim zamysłem jej twórców...? Błąd! Nic w życiu nie zdarza
się przypadkowo...
Do tego typu płyt z całą pewnością zaliczyć można czwarty krążek Moonlight
- "Floe". Jedyną drogą do tej muzyki są emocje, pewnie dlatego tak często
odnosi się wrażenie, że pewne słowa i myśli zawarte w tych dźwiękach
przypominają własne świadome lub podświadome uczucia. Moonlight zawsze
był w tym dobry, każda z poprzednich płyt urzekała pasją, zaangażowaniem,
pięknem... I tak też jest na "Floe". Choć jest też inaczej - przede
wszystkim w brzmieniu. Z jednej strony wiadomo, że tak grać może tylko
jeden zespół (Maję trudno pomylić z inną wokalistką), jednocześnie
jednak odczuwa się zmiany, coś nie daje spokoju ... Grupa w przeszłości
bardzo często utożsamiana z gotyckim metalem, teraz chyba już na dobre
roztrzaskała te sztywne ramy (choć duch dawnego stylu wciąż daje o sobie
znać). Właściwie poza pewnymi wyjątkami Światło Księżyca na "Floe"
nie ma raczej zbyt wiele wspólnego z czadem i ciężarem. Muzyka jest
bardziej wyciszona, subtelna, czasem trochę leniwa, "zaspana". Przede
wszystkim jednak jest piękna (czasem może bardziej niż powinna... TEN
"List z Raju"). Tak, piękno zdecydowanie zdominowało ten album - cudowne
gitarowe melodie, mnóstwo niespełnionych uczuć i marzeń, delikatne,
niekiedy "płaczące" klawisze, wspaniałe teksty... I oczywiście głos
Mai Konarskiej - jak zwykle pełen pasji, osobistego zaangażowania,
niesamowitej ekspresji (intryguje zakończenie tego albumu, w "Nic w życiu
nie zdarza się przypadkowo" mamy możliwość obcowania z samym wokalem,
bez żadnego dźwiękowego podkładu). Jak to się dzieje, że jej głos z płyty
na płytę usidla coraz bardziej? Maja czuje się znakomicie zarówno w tych
czułych, subtelnych partiach, jak i w bardziej "konkretnych", wręcz
agresywnych. Zreszą same dźwięki czasem zaskakują ostością i "brudem"
("Taniec ze śmiercią", "Kochanka", fragmenty "Tabu") - w tych momentach
pachnie właśnie metalem, czasem nawet punkiem. Ale niewątpliwie króluje
pasja i uduchowienie. "Floe" to urzekająca wędrówka przez znajome emocje
- ból i depresję ("Meren Re (Akt Ostatni)"), tęsknotę i niespełniony
sen ("Kiedy Myśli mi Oddajesz", "Meren Re (Dobranoc)"), szaleństwo i
"rozwydrzenie" ("Taniec ze śmiercią", "Kochanka"). I przede wszystkim
przez PIĘKNO... Czy TEN "List z Raju" aby nie jest ZBYT cudowny...? Dla
jednej takiej chwili, dla jednej takiej melodii można oddać życie...
Nie potrafię podejść do tego dzieła obiektywnie. Drzemie we mnie zbyt
wiele osobistych odczuć. Zbyt wiele intymnych emocji ukrywa się w tych
dźwiękach, by zmierzyć je za pomocą skali. Nie będzie żadnych porównań
i etykietek. Piękno duszy jest przecież po to, by zachwycało samo z
siebie...
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|