zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 11 grudnia 2018

recenzja: Black Sabbath "Sabbath Bloody Sabbath"

6.02.2001  autor: Elwood
okładka płyty
Nazwa zespołu: Black Sabbath
Tytuł płyty: "Sabbath Bloody Sabbath"
Utwory: Sabbath Bloody Sabbath; A National Acrobat; Fluff; Sabbra Cadabra; Killing Yourself To Live; Who Are You; Looking For Today; Spiral Architect
Wykonawcy: Ozzy Osbourne - wokal; Tony Iommi - gitara; Geezer Butler - gitara basowa; Bill Ward - instrumenty perkusyjne; Rick Wakeman - instrumenty klawiszowe
Rok wydania: 1973
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

Klasyka! Kto nie słuchał nigdy tego albumu (albo co gorsza nie słyszał o nim), niech natychmiast nadrobi zaległości, bo wstyd. "Sabbath Bloody Sabbath" jest bowiem jedną z najważniejszych płyt wszech czasów, a zarazem szczytowym osiągnięciem Black Sabbath.

Po dobrym, ale nie zachwycającym "Volume 4", Sabbsi stworzyli arcydzieło. A ponoć bliscy byli wtedy rozwiązania zespołu...

Geezer Butler: "Pojechaliśmy do LA, gdzie powstawał 'Vol 4.' i przez sześć tygodni siedzieliśmy w studio, ale nie stworzyliśmy ani jednego utworu! Wszystko wskazywało na to, że zespół jest skończony. Chcieliśmy rozwiązać Black Sabbath. Po powrocie do domu postanowiliśmy jednak spróbować po raz ostatni. Zamknęliśmy się w starym zamku w Walii. Ozzy i Bill ponoć widzieli tam ducha, a Tony... wymyślił świetny riff, który przerodził się w utwór 'Sabbath Bloody Sabbath'. Następne kompozycje powstawały już błyskawicznie."

W nagraniu wziął udział wybitny klawiszowiec - Rick Wakeman z zespołu Yes. Ale to osobna historia... "Pewnego dnia Ozzy wpadł do studia, w którym nagrywaliśmy nowy album Yes i zwierzył się, że nie mogą sobie poradzić z partiami syntezatora na ich nowy album. Poprosił, abym do nich wpadł i to zrobił. Zgodziłem się. Ale kiedy przyszedłem do studia wszyscy byli pijani. Muzycy, wszyscy ubrani na czarno, leżeli w reżyserce nieprzytomni. Także realizator był pijany. Jedynie chłopak, który obsługiwał magnetofony, był trzeźwy i stał w kącie przerażony tym, co się dzieje. Zapytałem co mam robić. Ozzy wydał z siebie tylko coś w rodzaju: 'Aghraaaagh'. Poprosiłem więc chłopaka, by puścił taśmę i coś tam zagrałem..." - wspomina.

Jak widać sama historia powstawania albumu jest pełna fascynujących zdarzeń. Ale starczy już tego, przejdźmy do opisu piosenek...

"Sabbath Bloody Sabbath" (10/10) - od razu się przyznam - jest to pierwsza piosenka Black Sabbath, jaką usłyszałem w swoim życiu. Od razu powaliła mnie na kolana! Dla mnie najlepszy utwór w całej historii zespołu. Zaczyna się od riffu, na którego opis brakuje słów... Ostry, niesamowity, fenomenalny, odlotowy, cudowny... Ach ten Iommi... Po chwili Ozzy zaczyna się wydzierać:

"You've seen life through distorted eyes
You know you had to learn. The execution of your mind
You really had to turn."

Co za wokal! Ach ten Osbourne... Cudowna linia melodyczna, a po niej świetny refren, który na chwilę uspokaja tempo. Po drugim refrenie mamy gitarowe solo. Znów brak słów. Moje ulubione solo Iommiego! Potem krótki moment instrumentalny (fajne instrumenty perkusyjne, ach ten Ward...) i zmianę tempa, i melodii. I znowu świetny wokal Ozza. Końcówka też perełka... Po prostu niesamowity utwór. Można słuchać w kółko. TOTALNY ODLOT !!!

"Sabbath Bloody Sabbath
Nothing more to do. Living just for dying
Dying just for you."

"A National Acrobat" (9/10) - kolejny świetny riff, już nie tak ostry, za to bardziej melodyjny - bardzo łatwa wpada w ucho. Riff ten słyszymy przez pierwsze dwie minuty utworu. Ponownie uwagę zwraca świetny wokal Ozza. Po dwóch minutach zmiana melodii (znika riff), pojawia się inny, ostrzejszy motyw, grany przez następne dwie i pół minuty (mamy też fajne solo). Na sam koniec półtoraminutowa solóweczka Tony'ego. Ciekawy jest tekst, który bywa bardzo różnie interpretowany. Jedni twierdzą, że mówi on o... plemniku, a inni, że o reinkarnacji. Autor słów (tradycyjnie Geezer) milczy na ten temat. Ach ten Geezer...

"Fluff" (10/10) - utwór instrumentalny, wykonany na "pudle" oczywiście przez Iommiego. Jest równie udany (a może nawet bardziej) jak "Laguna Sunrise" z "Vol.4", tylko że tutaj w podkładzie przebrzmiewa fortepian. Super! Słuchając "Fluff" czujemy jakiś wewnętrzny spokój i relaksujemy się. Black Sabbath - mistrzami utworów instrumentalnych na gitarę akustyczna i klawisze? Czemu nie!

"Sabbra Cadabra" (9/10) - co tu dużo pisać, znowu świetny utwór, z bardzo ciekawym riffem. W linii melodycznej pojawia się pianino i syntezator. Sam tekst opowiada o miłości. Warto zwrócić uwagę na BRAK SOLÓWKI. Przyjemna i miła dla ucha pioseneczka. Acha, ktoś mi kiedyś powiedział, że podoba mu się utwór "Sabbra Cadabra" Metalliki, jak widać to nie jest piosenka Metalliki. Ale to tylko tak na marginesie...

"Killing Yourself To Live" (8/10) - przeciętny utwór z dobrym riffem i fajną solówką na koniec. Nic szczególnego, ale ósemka się należy...

"Who Are You" (10/10) - pierwszy utwór Black Sabbath napisany przez Ozzy'ego. Facet wiedział jak się wyróżnić... Muzykę tworzą wyłącznie syntezator i sekcja rytmiczna. Uwagę zwraca zwłaszcza rewelacyjny, główny motyw syntezatorowy. Po drugiej zwrotce słyszymy cudowną melodię na klawisze, fortepian, syntezator i perkusję. Ubóstwiam ten fragment. Naprawdę świetny, nietypowy utwór. Mało kto w tym czasie wykorzystywał syntezator jako główny instrument, na którym opierał się cały utwór. Ozzy to ma jednak łeb nie od parady...

"Looking For Today" (9/10) - po raz n-ty fajny riff, a w konsekwencji super piosenka. Uwagę zwracają ciekawe klawisze w podkładzie, fajny motyw na "pudło", zmiany tempa i melodyjny refren.

"Spiral Architect" (10/10) - oto i deser po wspaniałej uczcie. Ale jaki deser!! Najpierw cudowny wstęp na gitarze akustycznej, słuchając go mamy wrażenie, że to kolejne dzieło instrumentalne. Ale tylko przez chwilę... Nagle Iommi gra cudowny riff, który przechodzi w rewelacyjną linię wokalną Ozzy'ego, śpiewającego tu naprawdę cudownie. Uwielbiam ten utwór, nie podoba mi się tylko kiepski refren. Na sam koniec albumu słyszymy "komputerowe" brawa. Cóż za skromność... Ale co się dziwić, stworzyli genialny album!

Radzę puścić album od nowa! Zapewniam, że nigdy się nie znudzi!! Lektura obowiązkowa!!! Nieznajomość grozi przykrymi konsekwencjami.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Black Sabbath "Sabbath Bloody Sabbath"
Boomhauer
Boomhauer (wyślij pw), 2018-12-10 12:22:21 | odpowiedz | zgłoś
Co tu mówić - arcydzieło rocka. Niech ktoś dzisiaj nagra taki album. Recenzja fajna, ale trochę rozbawił mnie klucz autora dawania ocen poszczególnym utworom. "Killing Yourself To Live" - "przeciętny utwór z dobrym riffem i fajną solówką", "nic szczególnego". I daje 8/10. Sporo jak na przeciętny utwór. ;)
re: Black Sabbath "Sabbath Bloody Sabbath"
saxon01 (gość, IP: 176.96.165.*), 2013-05-12 08:08:28 | odpowiedz | zgłoś
polecam wszystkim kochajacym Sabsów,a szczególnie pierwsze 4 albumy zespół Orchid-Mouths Of Madnes,to co panowie tu stworzyli może wprawic w zakłopotanie "Bogów Metalu"mysle /że Orchid ustawił wysoko poprzeczke dla płyty Sabsów 13,podobno Bian powiedział,że maja myslec ze sa w 1971r. i nagrywaja nowy Paranoid,heh zobaczymy jak wyjdzie,bo Orchid własnie tak brzmi panowie i panie!!!klasyka jak dlamnie już teraz 2 tygodnie po premierze!!!
re: Black Sabbath "Sabbath Bloody Sabbath"
binadra
binadra (wyślij pw), 2013-05-12 11:08:00 | odpowiedz | zgłoś
Debiut Orchid był o wiele lepszy co nie zmienia faktu, że drugie album też niczego sobie. Ja ze swojej strony dorzucę jeszcze Kadavar czy The Hounds Of Hasselvander.
pierwsza
boleń (gość, IP: 77.237.16.*), 2012-03-11 23:43:52 | odpowiedz | zgłoś
plytka bs ktora uslyszalem lat temu 20 i do dzisiaj moja ulubiona; nie wiem czy najlepsza ale najchetniej do niej wracam; nigdy nie rozumialem ortodoksow i tych narzekan ze brzmienie juz nie tak surowe, ze za duzo melodii i klawisza a i te smyki to zbrodnia nieslychana;dla mnie genialna plytka i zadnej zdrady nie ma
Spiral
jedrek1587 (gość, IP: 78.8.239.*), 2012-02-13 16:32:55 | odpowiedz | zgłoś
Killing yourself przecietny? gratuluje ^^ Najslabszym kawalkiem na płycie imo jest Spiral Architect. Jakiś taki bez polotu.
Sabbath
kubicki (gość, IP: 91.213.255.*), 2011-05-27 19:10:36 | odpowiedz | zgłoś
Według mnie album jest genialny. Zwłaszcza przypadły mi do gustu Killing Yourself To Life oraz utwór tytułowy. Natomiast nie rozumiem sensu powstania "Who Are You?". O ile kocham Black Sabbath to tej piosenki po prostu nie cierpię. Gówniane, banalne badziewie.
Sabbath? - ocena nie potrzebna:)
KingFromOzz (gość, IP: 82.139.33.*), 2010-12-06 13:14:50 | odpowiedz | zgłoś
Moim zdaniem wszelkie komentarze są zbędne, wszelkie recenzje i analiza poszczególnych utworów. Nie da się oceniać albumów doskonałych kategoriami od 1 do 10. Od Black Sabbath do Sabotage włącznie - to czysta klasyka bez podziału na słabsze i lepsze utwory. Pierwsze 6 płyt Sabbath to wg mnie najwyzsza ocena - która nie podlega dyskusji:) Pozdr. dla fanów!
"Sabbath Bloody Sabbath"
vonsmroden (gość, IP: 94.75.121.*), 2010-08-03 22:18:51 | odpowiedz | zgłoś
To najlepsza płyta Sabbsów, nie ujmując nic 1ce czy Paranoidowi. Zespół przeszedł metamorfozę i zamiast nagrywać kolejne Vol4 zrobił coś nowego.
Jooo
Madafakadiamond (gość, IP: 86.63.88.*), 2010-07-31 11:06:23 | odpowiedz | zgłoś
Zgadza się z tą opinią. Ten album jest naprawdę spoko. Same hiciory. Ten wokal.... Okładka też jest spoko. Pozdro!
Klucze i wytrychy
Hala (gość, IP: 91.150.223.*), 2009-12-28 20:46:43 | odpowiedz | zgłoś
Co by o tej płycie nie mówić. Dla mnie to najważniejsza płyta jaką słyszałem w życiu. Pozdrawiam!
« Nowsze
1

Oceń płytę:

Aktualna ocena (653 głosy):

 
 
86%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

Metallica "Master Of Puppets"
- autor: Tomasz Kwiatkowski
- autor: Qboot

Iron Maiden "The Number Of The Beast"
- autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski

All My Life "All My Life"
- autor: RJF

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Po ilu pożegnalnych trasach koncertowych uznajesz, że zespół rzetelnie się pożegnał?