Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
92% |
| liczba ocen: |
212 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Ozzy Osbourne "No More Tears"
|
Nazwa zespołu: Ozzy Osbourne
Tytuł płyty: "No More Tears"
| Utwory: |
Mr. Tinkertrain; I Don't Want To Change The World; Mama I'm Coming Home; Desire; No More Tears; S.I.N; Hellraiser; Time After Time; Zombie Stomp; A.V.H; Road To Nowhere |
Wydawcy: Epic Records
Rok wydania: 1991
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Od razu na początku: płyta jest niesamowita. Wreszcie Ozzy znalazł
złoty środek na sukces w sensie artystycznym i komercyjnym. Dzięki
tej płycie widać, że jest muzykiem wszechstronnym.
Zacznijmy od początku. Okładka, jak i całe wydanie krążka, są bardzo
dobre. Wszystkie teksty, adres internetowy strony Ozzy'ego,
telefony, pod którymi można zamówić gadżety, czyli wszystko, czym
powinno charakteryzować się porządne wydawnictwo muzyczne.
Teraz o muzyce. Płytę otwiera "Mr. Tinkertrain", kompozycja
z doskonałym podkładem rytmicznym perkusji i basu. Tekst niezły,
może trochę zbyt erotyczny, ale w końcu czyż muzyka to nie szaleństwo?
W drugiej kolejności "I don't want to change the world". Ukazuje
ona wysokie umiejętności gitarzysty, który udowadnia swoją klasę.
Trzecia kompozycja "Mama I'm Coming Home" jest przepiękną balladą
o podłożu folkowym. Rozpoczyna się delikatną partią na akustyku,
wprowadzającą w odpowiedni nastrój - słowem rewelacja. Następny
jest "Desire". Ozzy tutaj starał się stworzyć kawałek trashowy
i udało mu się! Może on zadowolić niejednego "mocnego" metala.
Dochodzimy w końcu do kompozycji tytułowej. Dla mnie po prostu
perła. Jest pełna ekspresji, rozwijając się aż do kulminacji, czyli
niebywałego refrenu. Zdecydowanie najlepszy numer na płycie. Dalej
można wsłuchać się w "S.I.N". Ozzy dość dobrze starał się tutaj
naśladować Alice'a Coopera, co wyraźnie słychać. Siódmym numerem
jest "Hellraiser". Jest to mocna piosenka z doskonałymi partiami
solowymi - coś dla miłośników dobrej gitary. Natomiast "Zombie
stomp" ma zupełnie inny charakter. Rozpoczyna ją dwuminutowe Intro
na basie i perkusji - coś niebywałego. Fakt, jest ona może trochę
przydługa, ale za to wykonana z klasą. Następna kompozycja "A.V.H"
znowu ma inny charakter. Ma podłoże bluesowe, dodatek na gitarze
akustycznej; jest nietypowa. Dzięki temu mamy wszechstronność.
Ostatni jest numer "Road To Nowhere". Typowa ballada o niebanalnym
tekście w doskonałej aranżacji. Jest czego posłuchać.
Teraz słowo podsumowania. Po tej krótkiej charakterystyce można
się zorientować, że mamy się do czynienia z czymś wyjątkowym. Jest
to szczera prawda. Nie ma bowiem jak dla mnie wielu płyt, wydanych
w pierwszej połowie lat 90-tych, o takiej klasie. Dlatego daję
jej 10. (Na marginesie dodam że współtwórcą 4 utworów był Ian
Kilmister czyli Lemmy).
autor: Marcin Targosz
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|