Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
95% |
| liczba ocen: |
314 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Placebo "Without You I'm Nothing"
|
Nazwa zespołu: Placebo
Tytuł płyty: "Without You I'm Nothing"
| Utwory: |
Pure Morning; Brick Shithouse; You don't Care Abour Us; Ask for Answears; Without you I'm nothing; Allergic; The Crawl; Every You Every Me; My Sweet Prince; Summer's Gone; Scared og Girls; Burger Queen |
Wydawcy: Elevator Music [Hut Recordings]
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Choć płyta ukazała się ponad dwa lata temu, postanowiłam o niej napisać,
być może dlatego, że już jesienią ukaże się nowy krążek. Na razie mamy
jednak tylko zapowiedź i najnowszy singiel "Taste In Men".
Gatunku, jaki prezentuje zespół Briana Molko, określić praktycznie
nie sposób, ale można spróbować. Śmiałabym użyć słowa neoglamrock,
choć mamy też do czynienia z elementami muzyki punk i psychodelicznymi
brzmieniami, połączonymi poetyckimi wizjami wokalisty. Płyta jest bardzo
dobrze skompilowana, chociaż niektóre utwory odstają (w lepszym tego
słowa znaczeniu) od innych. Na przykład "Every You Every Me" będąca
progresywną perełką. Dlaczego? A któż to słyszał kiedykolwiek coś
podobnego do tego utworu? Dwie, przepełnione wielkimi uczuciami i
niespełnieniem, kompozycje: "My Sweet Prince" i "The Crawl" są jednymi
z najpiękniejszych tworów jakie świat słyszał. Udziela się nam, przy
ich słuchaniu, bardzo enigmatyczny, depresyjny klimat. Przy "Pure
Morning" nie możemy powstrzymać się od powtarzania w myślach słów tej
piosenki. Pozostała nam do opisania największa niespodzianka na płycie
- doskonałe "Without You I'm Nothing", które (tak jak "Pure Morning",
"Every You Every Me" i "You Don't Care About Us") zostało wydane w formie
singla, gdzie pan Molko śpiewa w duecie z legendą glamrocka
Davidem Bowie. Na krążku jednak nie znajdziemy tego duetu. Lecz to
niczemu nie szkodzi, gdyż specyficzny głos lidera bardzo dobrze współgra
z niespokojnymi dźwiękami melodii. Słowa: "(...) I'm unclean, a
libertine/ And every time you vent your spleen, I seem to lose the
power of speech,/ You slipping slowly from my reach(!) Without
you I'm nothing(!)" są tak przepięknie zaśpiewane przez Briana,
z tak wielką pasją...
No cóż. Brian, Stefan i Steve wyznaczają nowy kierunek w
dzisiejszej muzyce. Prezentują bardzo oryginalne brzmienie, które
coraz bardziej udoskonalają. Jakże ono odmienne jest od tego,
co prezentują nam dzisiejsze kapele. Z niecierpliwością czekam na
trzecią płytę Placebo, a tymczasem polecam wszystkim spragnionym
melencholijno-transowo-psychodelicznych rytmów "Without You I'm Nothing".
autor: Jos.
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|