zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 5 sierpnia 2020

recenzja: Pearl Jam "Ten"

7.04.1999  autor: Agata Sawa-Borysławska
okładka płyty
Nazwa zespołu: Pearl Jam
Tytuł płyty: "Ten"
Utwory: Once; Even Flow; Alive; Why Go; Black; Jeremy; Oceans; Porch; Garden; Deep; Release; Alive (live); Wash; Dirty Frank
Wydawcy: Epic Records, Sony Music
Rok wydania: 1991
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

Album "Ten" powstał przy pomocy dziesięciu rąk, oczu i uszu. Słuchając go możemy z pewnością stwierdzić, że grunge is not dead. Pearl Jam jest obecnie jedynym "brzmieniem z Seattle", które dociera do milionów ludzi na całym świecie (chodzi mi tu o tragiczny koniec Nirvany, rozpad Soundgarden i zawieszenie działalności przez Alice In Chains).

"Ten" jest chyba najmocniejszym albumem Pearl Jam. Może dlatego, że powstał w bardzo krótkim czasie. Muzyka na nim jest spontaniczna, surowa, a zarazem bardzo świeża i pulsująca energią. Prawie wszystkie teksty Eddiego Veddera są autentycznymi historiami o ludziach, których znał.

"Once" zaczyna się dość psychodelicznie, ale po chwili dostajemy dawkę porządnego brzmienia i Vedder zaczyna śpiewać (a raczej krzyczeć) swoim gardłowym barytonem. Kolejnym, również mocnym utworem, jest "Even Flow", chociaż został zaśpiewany nieco spokojniej niż poprzedni. "Alive" ogłoszono hymnem pokolenia lat dziewięćdziesiątych, podobnie jak wcześniej "Smells Linke Teen Spirit" Nirvany. Był to pierwszy singiel z "Ten". Mnie spodobał się głównie ze względu na melodyjny riff oraz równie melodyjny i czysty wokal Eda. "Why Go" to mroczny utwór o dziewczynie z psychiatryka (przyjaciółce Veddera). W zwrotkach słychać prawie wyłącznie perkusję, groźny, wręcz wściekły wokal i od czasu do czasu dźwięk nisko strojonych gitar. Między "Why Go" a "Black" nie ma ani sekundy odstępu. "Black" to jeden z nielicznych utworów Pearl Jam, w którym słychać klawisze. Razem z całym tłem muzycznym (i piękną linią melodyczną) tworzą jedną z najlepszych ballad zespołu (szczególną uwagę chcę tu zwrócić na zakończenie utworu). "Jeremy" to jeden z największych "hitów" Pearl Jam. Ładny wstęp, ciekawe rozwinięcie, dobre zakończenie. Wszystko zagrane i zaśpiewane z ogromnym uczuciem (i współczuciem - dzieciak strzela sobie w łeb...). "Oceans" bardzo różni się od poprzednika. Wolniejszy, gitary nastrojone wysoko, śpiew też o wiele wyżej niż zwykle. Widać, że możliwości Eda są ogromne. I znów zmiana. "Porch" zaczyna się szybkim riffem, refren i solo w połowie numeru są nieco spokojniejsze. "Garden" jest balladą o bardzo delikatnych akcentach na początku i między refrenami, które są trochę mocniejsze. To jeden z ładniejszych utworów na tym albumie. Melodyjka jest znakomita. "Deep" to znów ostrzejsze uderzenie. Niezły riff, twardy niekiedy wokal (świetny tekst), no i popis swoich możliwości dali gitarzyści: Mike McCready i Stone Gossard. "Release" to spokojny kawałek. Eddie śpiewa bardzo nisko, gitarka gra łagodnie (fakt, że pod koniec robi się bardziej gorąco...). Po kilkunastu sekundach, po zakończeniu utworu, znajdujemy niespodziankę: ten sam psychodeliczny trans, którym zaczynał się utwór "Once", a więc i cały album. I tak kończyłby się "Ten", gdyby nie to, że muzycy w lecie '92 postanowili wydać nową europejską wersję płyty z trzema dodatkowyni piosenkami. Są to: "Alive (live)" - wersja z jednego z pierwszych koncertów Pearl Jam; "Wash", gdzie oprócz Dość delikatnego wokalu słyszymy łagodne uderzenia w talerze perkusji, dobre basy i czasem krótkie gitarowe akcenty; "Dirty Frank" - można to określić mianem dobrego utworu hard-core'owego. I to chyba wszystko.

Daję 10 punktów nie tylko dlatego, że płyta nazywa się "Ten", czy dlatego, że jestem wielką fanką Pearl Jam, ale po prostu dlatego, że to świetna muzyka, której naprawdę warto posłuchać. No i oczywiście wspaniały, charyzmatyczny głos Eddiego Veddera.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Pearl Jam "Ten"
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2016-10-31 22:08:34 | odpowiedz | zgłoś
Wspominam koncert PJ na Torwarze jako jeden z najlepszych w życiu. Szkoda, że po Binaural to już jakby inny zespół.
Chociaż koncerty nadal grają świetne.
re: Pearl Jam "Ten"
pik (gość, IP: 217.96.214.*), 2016-11-01 14:42:55 | odpowiedz | zgłoś
ja nigdy go nie zapomnę, mój pierwszy koncert w życiu:) ogólnie dość późno zacząłem chodzić na koncerty (bo w wieku 17 lat) choć muzy rockowej słuchałem mniej więcej od 91r. ale.. wolałem grać w piłkę na osiedlu niż chodzić/jeździć gdzieś na gigi ;)
re: Pearl Jam "Ten"
pik (gość, IP: 217.96.238.*), 2016-10-28 14:44:09 | odpowiedz | zgłoś
Bardzo dobry album:) no nie słuchałem tej płyty dawno, bardzo dawno... ale że ''za chwilę'' koncert na Torwarze hahaha tak, mam wehikuł czasu i cofam się normalnie o 20 lat wstecz ;p ale spoko 2 listopada wracam - to reality:)
re: Pearl Jam "Ten"
Marcin Kutera (wyślij pw), 2016-10-28 14:48:08 | odpowiedz | zgłoś
klasyka w gatunku, słucham go na okrągło razem z Vitalogy
re: Pearl Jam "Ten"
pik (gość, IP: 217.96.237.*), 2016-10-29 15:01:45 | odpowiedz | zgłoś
dokładnie, co do Vitalogy to była moja pierwsza (i jedyna) kaseta z książeczką w środku;)

Oceń płytę:

Aktualna ocena (460 głosów):

 
 
94%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy słuchając rocka i metalu jesteś w stanie odróżnić partie poszczególnych instrumentów?