Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
91% |
| liczba ocen: |
283 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Tower "Mercury"
|
Nazwa zespołu: Tower
Tytuł płyty: "Mercury"
| Utwory: |
The Tempter; Forgotten; The Corridor; Silent Scream; Luciferion; Mercury; Masquerade; Silent Climbers; Earth |
Wydawcy: Metal Mind Productions
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8
Moda na muzykę klimatyczną trwa. Pod tym względem Polska może poszczycić
się silną , wciąż rozrastającą się sceną. Z dnia na dzień przybywa
zespołów, które chcą grać mrocznie, walcowato, a jednocześnie melodyjnie
i uczuciowo. Do tego grona zaliczono właśnie Tower.
W rok po może nie do końca oryginalnym, ale udanym debiucie "The
Swan Princess", zespół atakuje nas kolejną porcją swojej muzyki. I tym
razem jest to atak w dosłownym tego słowa znaczeniu. Zgodnie bowiem z
zapowiedziami i reklamami, dźwięki płynące z "Mercury" dobijają soczystym
ciężarem, potęgą i szczerością. Tower zrezygnował z kobiecych wokali i
altówki. Także klawisze nie wybijają się na pierwszy plan. Ogólnie
jednak są ważnym ogniwem całości, tworzą mroczną otoczkę wokół agresji,
czadu i drapieżności. Przyznać trzeba, że ociężanie brzmienia nie jest
tym, co współcześni "klimatowcy" lubią najbardziej. W natłoku wzniosłej
melancholii, czułości i romantyzmu zanika powoli metalowy brud i szaleńcza
brutalność. Dawni doomowcy tylko czasem, nierzadko przez przypadek
wprowadzają w swą muzykę soczysty czad i "konkretny ciężar". Na "Mercury"
jednak tego typu przypadków raczej brakuje. Płyta - cała jej koncepcja,
gorący żar, bunt i twardość - wydaje się w pełni przemyślana. Właściwie już
"The Swan Princess" dawał mocnego kopniaka, ale wtedy przyczepiano grupie
zbyt wiele dziwnych etykietek - a to folk metalowych, a to doomowych,
czy nawet, nie wiedzieć czemu, gotyckich. Teraz natomiast Tower jest
przede wszystkim zespołem mocnego uderzenia. Z krwi i kości metalowym -
nieważne czy thrash, death, heavy czy doom. Esencja solidnego metalu -
po prostu. Oczywiście nie jest to jakieś bezkompromisowe odcięcie się
od przeszłości - wręcz przeciwnie, wiele motywów przypomina "The Swan
Princess" ("Silent Scream"), tu jednak zespół udowodnił, że mrocznym i
"klimatycznym" można być i wtedy (a może przede wszystkim?), gdy bazuje
się na tradycyjnym instrumentarium, gdy gra się surowo i ciężko, a nie
"słodziutko" i do bólu melodyjnie. Gdy używa się porządnego, "czarującego"
growlingu, a nie kobiecych sopranów. Zresztą wokal Kollecka intrygował
już na debiucie, tu tylko, jak zresztą można było przewidzieć, jedynie
nabrał jeszcze większej mocy, ekspresji i drapieżności. I niewątpliwie
w takiej skórze Tower czuje się najlepiej. W szaleńczej otchłani buntu,
opętania, jadu ("The Tempter", "Forgotten", "Lucyferion"). A gdy już
pojawiają się melodie, pozorne chwile wytchnienia w dźwiękach nadal
czai się "zatrucie", szczerość i dobijająca prawda. Taki właśnie jest
"Mercury". Taki jest Tower - pragnący "...zrozumieć różnicę pomiędzy
światem wyobraźni, a rzeczywistością..."
Od razu po pierwszym przesłuchaniu nie ma wątpliwości, że Tower stał się
bardziej dojrzały. Dobrze, że "Mercury" to właśnie taki album - pełen
bezpośredności, ekspresji, surowości, okraszony solidnym metalowym
czadem. W zalewie melancholii (z całym szacunkiem do tego nurtu) takie
granie po prostu upaja i uwalnia z mózgu "chore" instynkty. Dlatego znów
"...Wkraczam w sam środek świata pozbawionego harmonii, gdzie Demony
rozdzierają całun wiadomości, rozbijając lustra moich oczu..."
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
| |
10/10 !
winterrrrr (gość, IP: 95.49.173.*), 2010-10-14 18:09:54
| odpowiedz | zgłoś
o ile pierwszy album jeszcze mnie nie zachwycił, o tyle ''Mercury'' to juz było to !!! takie granie uwielbiam mocne ale z klimatem, a nie jakaś bezmyslna techniczna lupanina.. jeden z najlepszych albumów- jeśli chodzi o szeroko pojęty metal- jakie byly wydane w tym kraju. kompletnie nie zestarzala sie ta muza, tak samo mi sie tego swietnie ''dzisiaj'' slucha, jak zaraz po wydaniu tegoż albumu. Cudo! btw. dlaczego panowie sie rozeszliscie przed trasa z anathemą w 2000r.?? nie mogliści już po?! ;) a tak sie nastawialem na ten koncert....
|
| |
re: 10/10 !
winterrrrr (gość, IP: 83.31.190.*), 2010-10-24 12:40:07
| odpowiedz | zgłoś
tak jeszcze ''jedno'' slówko o tym albumie.. chwilami to wszystko jak dla mnie przypomina Samaela.. tyle ze mam to gdzieś:) poza tym szwajcarzy na przełomie wieku wydawali troche slabsze już krążki..za dużo tych eksperymenntów;) dla mnie ich ostatnie wielkie dzieło to ''Passage'' nie mówiąc juz o ''Ceremony..'' a wracajac do Tower.. po prostu płyta kopie dupsko i tyle.. naprawde polecam!!! tym bardziej że chyba w media markt można kupic ten album za grosze.. tak przynajmniej słyszałem ;)
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|