|
|
| relacja: Vader, Insomnia, Warszawa "Proxima" 2.12.1999
|
| wystąpili: |
Vader; Insomnia
|
miejsce, data: Warszawa, Proxima, 2.12.1999
Niewiele jest kapel polskich, na których koncerty zawsze mogę iść z
przyjemnością, ale Vader - obecność obowiązkowa. Był to mój drugi koncert
chłopaków z Olsztyna, no i znowu nie zawiedli. Ale zaczniemy od początku.
Bilety były po 20 zł. Po wypiciu dobrego browarku weszliśmy do sali
(Proxima). Jako support miał wystąpić Sceptic, ale - jak to często bywa -
nie dojechali. W zamian zagrała mało mi znana warszawska kapela o nazwie
Insomnia. Od razu mi się spodobali. Nie mogę określić stylu
ich grania, ale wypadli naprawdę zawodowo. Charakterysycznym elementem
było zagranie początku jakiegoś klasyka, można było usłyszeć "Rain In
Blood", "Master of Puppets" czy też "Hey Joe". W zespole grało czterech
ludzi: bębniarz, basista, gitarul i wokalista. Ten ostatni również na
keyboardzie, a w niektórych momentach także na... trąbce. Polecam tę
kapelę, są naprawdę nieźli.
Chwila przerwy i na scenę wyszli chłopaki z Vadera. Docent
i Mauser dostroili się bardzo szybko. Peter i Shamboo mieli jednak
spore problemy z brzmieniem, co było słyszane podczas koncertu. Muzycy
na chwilę zeszli, by powrócić za moment. Standardowo intro, krótkie
"cześć" i zaczeli od "Blood of Kingu", i "Distant Dream". Później powrót
do klasyki, czyli ulubiony nie tylko przeze mnie "Dark Age". Po chwili
krótki wstep basu rozpoczynający "Red passage". I tu było słychać,
jakie problemy z brzmieniem miał Shamboo. Dalej poleciały takie kawałki
jak "Chaos" (superowsko zagrany przez Mausera), "Black to the blind"
i "Carnal". Następnie Peter mowi, że tu jest nasze królestwo, czyli
"Kingdom", a po nim "Reborn in Flames" i "Foetus God". Zaczyna się czas
coverow. Pojawił się "Dethroned Emperor", a także (choć nie jestem pewien)
"Merciless Death". Na zakończenie zagrali jescze "Fractal Light" i "Silent
Empire". Ku zdziwieniu fanów (700-800 osob) chłopaki schodzą ze sceny.
Powrócili by zagrać jeszcze upragniony "Sothis".
Koncert mógł się podobać. Nie można też powiedzieć złego
słowa o zachowaniu publiczności, która była lepsza niż przed
Testament. Zastrzeżenia mozna mieć jedynie do brzmienia Petera
i Shambo. Cieszy powrót Docenta, a także gra Mausera, któremu muszę
zwrócić honor, ponieważ nie doceniałem go.
Do domu wróciłem gdzieś po 23, spisała mnie policja, ale miałem
przynajmniej powody do dumy, że znów widziałem Vader w akcji.
autor: Bartek Ulandowski
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem relacji? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten koncert lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną relację z koncertu
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|
| materiały dotyczące zespołów:
|
|