zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku sobota, 25 września 2021

recenzja: Cradle Of Filth "From the Cradle to Enslave"

13.11.1999  autor: Kornik
okładka płyty
Nazwa zespołu: Cradle Of Filth
Tytuł płyty: "From the Cradle to Enslave"
Utwory: From the Cradle to Enslave; Of Dark and Blood and Fucking; Death Comes Ripping; Sleepless; Perverts Church (From the Cradle to Deprave); Funeral in Carpathia (Be Quick or be Dead Version)
Wykonawcy: Was Sarginson - instrumenty perkusyjne; Robin Graves - gitara basowa; Stuart - gitara; Lecter - instrumenty klawiszowe; Daniel "Dani Filth" Davey - wokal; Sarah Jezebel Deva - wokal
Wydawcy: Music For Nations
Premiera: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Kolejny album wampirów z Suffolk jest już na rynku. Niektórzy na wieść o jego wydaniu pewnie dostali orgazmu, inni z kolei sraczki. Cóż, trudno zaspokoić wszystkich, tym bardziej jeśli ślizga się po tak niepewnym gatunku, jakim jest black metal. Nie wnikam, czy Cradle of Filth szufladkuje się tam czy nie, bo w gruncie rzeczy gówno mnie to obchodzi. Mogą być bandą komercyjnie zepsutych pozerów, ale muzyka jaką tworzą od kilku lat, trzyma jakiś stały poziom i przynajmniej nie muszą się jej wstydzić. "From the Cradle to Enslave", chociaż jest zaledwie EPką, doskonale to potwierdza i stanowi znakomity przedsmak do tego, co usłyszymy na ich kolejnym dużym albumie.

A więc, co my tu mamy? Przede wszystkim dwa nowe utwory, które Rozpierdalają przez duże R. Później dwa covery, remiks utworu tytułowego, którego mogłoby tu w ogóle nie być i jeden starszy kawałek, pochodzący z "Dusk and Her Embrace" w nowej, szybszej wersji. Jak widać, całkiem różnorodny materiał i w sumie, gdyby nie ten jeden nieszczęsny remiks, ocena mogłaby być znacznie wyższa. Najbardziej interesujące są oczywiście dwa nowe utwory, które są zwiastunem małych, (ale zawsze) zmian w muzyce Kredofilów. Przede wszystkim zaskoczyła mnie szybkość obu kawałków. "From the Cradle to Enslave" zapierdala jak mały samochodzik i mimo charakterystycznego dla brytyjczyków wyciszenia w środku numeru, trudno uniknąć wrażenia, że całość to jedna wielka rakieta, z każdą sekundą nabierająca prędkości. Nie inaczej jest z "Of Dark and Blood and Fucking" - istna torpeda, od początku do końca sunąca na wysokich obrotach. W warstwach wokalnych także nieco się zmieniło, chociaż na pierwszy rzut ucha trudno to wyczuć. Wokal Daniego przypomina tu bardziej zwykły śpiew niż pisk eunucha, jakmi darzył nas na poprzednich albumach. Muszę przyznać, że podoba mi się takie rozwiązanie, nie lubię Farinellich w metalu. Ogólnie oba kawałki oceniam bardzo dobrze - cieszę się, że mimo niewielkich zmian, Cradle of Filth nie zgubił swojego charakterstycznego stylu.

O tym, że brytyjczycy są nieźli w tworzeniu coverów, mogliśmy się przekonać już jakiś czas temu, kiedy powstała m.in. genialna wersja "Hallowed Be Thy Name" Ironów. Tym razem, panowie postanowili sklonować "Sleepless" (utwór Anathemy z płyty "Serenades") i "Death Comes Ripping" (bodajże The Misfits, ale głowy uciąć nie dam). Oba kawałki wyszły po prostu zajebiście. "Sleepless" jest znacznie bardziej złowieszczy niż w oryginale, głównie za sprawą grobowych wokaliz któregoś z muzyków zespołu, przerywanych wydzieraniem się Daniego. Natomiast "Death Comes Ripping" to kopara sama w sobie - szybki i brutalny numer, z ostrymi wokalizami i fajnymi chórkami. Płytę zamyka przerobiony "Funeral in Carpathia", ale jakoś nie przypadł mi do gustu, słyszałem to już kiedyś *.dziesiąt razy i nowa wersja nie wydawała mi się niczym specjalnym w porównaniu do pierwowzoru.

Ostał nam się jeszcze ten nieszczęsny remiks, którego istnienie miałem z początku przemilczeć, ale jednak wtrącę swoje trzy grosze. Nie wiem, może "Twisting Further Nails" zrobiło furorę w chamotekach i Daniemu się to spodobało, ale jak dla mnie to jest tragiczne. Wtrącanie "Perverts Church" na tę płytkę okazało się bardzo głupim posunięciem - po czterech niezłych utworach włącza się jakieś gówno i psuje klimat całego albumu. Ponieważ "Perverts Church" jest drugim tego typu wybrykiem kredofilów, obawiam się, że w przyszłości również sprezentują nam takiego potworka, którego kiedyś ktoś mądry zamknie w szufladce "black dance metal".

Na koniec dodam, że płytę promuje videoklip do utworu tytułowego. Kto nie widział niech żałuje, całość wykonana jest rewelacyjnie, jest to jeden z lepszych blackowych klipów, jakie widziałem, szczególnie w przypadku nieocenzurowanej wersji.

Faworyty: "From the Cradle to Enslave"; "Of Dark and Blood and Fucking"; "Death Comes Ripping"

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Cradle Of Filth "From the Cradle to Enslave"
pik (gość, IP: 79.191.192.*), 2019-01-31 15:28:32 | odpowiedz | zgłoś
dobra EPka choć nie to że jakaś kultowa czy coś w ten deseń, raczej to taka ciekawostka, dlatego fajnie, że można sobie posłuchać jej na YT heh pomimo znajomości utworu tyt. i ''Sleepless'', bo reszty nie znałem, aż do.. dziś:)