zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 23 lipca 2019

recenzja: Moonlight "Inermis"

14.12.1999  autor: Margaret
okładka płyty
Nazwa zespołu: Moonlight
Tytuł płyty: "Inermis"
Utwory: Inermis; Szaleństwo; Do Ojca; Jeszcze Raz; Umbra; Noc; Pokuta Kłamcy; Flos; Non Umbra; Nie Mogę Zmienić Nic; Inermis2; Sweet Dreams; Enjoy the Silence; Army of Me
Wydawcy: Morbid Noizz
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 6

Dziwne były losy tej płyty. Premiera początkowo przewidziana była na grudzień '98. Fani zaglądali do każdego sklepu muzycznego w nadziei, że w jednym z nich odnajdą nowy materiał ukochanej grupy. Jednak nikomu się nie poszczęściło. Okazało się, że premierę przesunięto na kolejny miesiąc. Potem jeszcze na następny i tak dalej... Przyznam, że w pewnym momencie zwątpiłam w to, że kiedykolwiek dane mi będzie usłyszeć ten album. W końcu jednak cierpliwość została nagrodzona. Po niemal półrocznym(!) oczekiwaniu, do umierających z tęsknoty fanów dotarło nowe dzieło Moonlight.

"Inermis" nie powinien być zaskoczeniem dla wiernych miłośników Księżycowego Światła. Grupa nie uległa bowiem muzycznym nowinkom; nadal jest przywiązana do własnej tradycji - lekko(?) zmetalizowane gitary, mnóstwo emocjonalnych melodii, delikatny głos Mai Konarskiej... Właśnie za to są kochani najbardziej, a skoro tak, to nowe dzieło powinno satysfakcjonować. A jednak "Inermis" pozostawia pewien niedosyt i to paradoksalnie dlatego, że zbyt wiele motywów przypomina poprzednie płyty, zbyt wiele razy odnosi się wrażenie, że to już gdzieś było... Nie ma tu jednak szczerości i spontaniczności "Kalpa Taru", nie ma żywiołu "Meren Re". Ale to i tak wartościowa pozycja. Płyta nietuzinkowa, oryginalna. Od razu słychać, że Twórcy postawili na przebojowość (w dobrym tego słowa znaczeniu). Obecnie w dźwiękach Moonlight nie ma już zbyt wiele miejsca na gotyk. Kompozycje są bardzo zróżnicowane - od urzekających pięknem, emocjonalnością i wyśnioną delikatnością ("Jeszcze Raz", "Noc") do wręcz dobijających metalowym ciężarem ("Pokuta Kłamcy", "Army of Me", "Inermis II"). Czasem malowane barwami ciemności ("Umbra", "Nie Mogę Zmienić Nic"), innym razem tryskające nadzieją, radością i szczerym optymizmem ("Non Umbra"). Trzeba przyznać, że mimo powielania pewnych schematów i uporczywego trzymania się obranej ścieżki Moonlight doskonale wie, czego potrzeba fanom. Płyty słucha się chętnie od początku do końca; nie ma tutaj tzw. wypełniaczy, utworów przypadkowych. "Inermis" nie nudzi, intryguje do ostatniego dźwięku. A może właśnie w tym tkwi urok Księżycowego Światła? W stosowaniu starych sprawdzonych patentów. Może nawet drobna zmiana, odświeżenie dźwiękowego oblicza zabiłyby fenomen grupy i odebrały niezaprzeczalną oryginalność? Wersja CD została dodatkowo wzbogacona o trzy covery - "Sweet Dreams" (Eurythmics), "Enjoy the Silence" (Depeche Mode) i "Army of Me" (Björk). Coverem w pewnym sensie jest także "Nie Mogę Zmienić Nic" - muzykę skomponował Quo Vadis, tekst napisał klawiszowiec Moonlight. Przerabianie cudzych - szczególnie tak znanych - kompozycji zawsze wzbudza spore emocje. Tak jest też w tym wypadku.

"Inermis" to na pewno album godny polecenia wszystkim wielbicielom rocka (w jakiejkolwiek postaci). Bo wśród tej niezwykłej, intrygującej różnorodności każdy może znaleźć coś dla siebie.

Komentarze
Dodaj komentarz »

Oceń płytę:

Aktualna ocena (224 głosy):

 
 
62%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Ile najwięcej zdarzyło Ci się zapłacić za bilet na koncert?