zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku niedziela, 11 kwietnia 2021

relacja: Coma, Closterkeller, Hurt ("Seven Festival 2010"), Węgorzewo 10.07.2010

21.07.2010  autor: Meloman
wystąpili: Lacrimosa; Coma; Closterkeller; Hurt; The On Fires; Time To Express
miejsce, data: Węgorzewo, 10.07.2010

Na miejscu "Seven Festival 2010" w Węgorzewie jesteśmy około 20:30. O tej porze jest trochę chłodniej, bo od paru już dni mamy afrykańskie lato z temperaturami powietrza w cieniu dochodzącymi do 32 stopni Celsjusza. Samochód ustawiony na strzeżonym parkingu po opłacie 5 zł, a my udajemy się po bilety. Bez kłopotów odnajdujemy punkt sprzedaży. Cena uważam bardzo przystępna, bo 65 zł za jeden dzień. Przy wejściu na bramkach spotkaliśmy bardzo sympatyczną obsługę.

Hurt, Seven Festival 2010, Węgorzewo 10.07.2010, fot. Meloman
Hurt, Seven Festival 2010, Węgorzewo 10.07.2010, fot. Meloman

Gdy już zaobrączkowani w różowe opaski weszliśmy na teren jednostki wojskowej, gdzie odbywają się główne koncerty, grał Hurt ze swoim typowym rockowym setem. Niewielu ludzi przebywało jednak pod sceną. Większość rozłożyła się na podłożu lub przebywała jeszcze w ogródkach konsumpcyjno - piwnych. Spożywanie piwa na obszarze widowni jest tam zabronione. Nie trzeba więc było się obawiać, że zostanie się oblanym tym złocistym "napojem chłodzącym". W zasadzie kapela kończyła już swój występ. Ich koncerty to sympatyczna zabawa z bardzo dobrym kontaktem z publicznością. Nie zdążyłem wsłuchać się w repertuar, ale pamiętam, że zagrali kawałek z Tytusem, Romkiem i Atomkiem w tekście.

Closterkeller, Seven Festival 2010, Węgorzewo 10.07.2010, fot. Meloman
Closterkeller, Seven Festival 2010, Węgorzewo 10.07.2010, fot. Meloman

Jak na razie zgodnie z rozkładem jazdy, bo o 21:30, na scenie pojawił się kolejny wykonawca, mianowicie Closterkeller. Wokalistka Anja Ortodoks w pierwszych trzech propozycjach pokazała się z gustowną parasolką. Jako drugi numer zagrali klasyczną, nieśmiertelną "Agnieszkę". Potem "Miraż" z albumu "Nero". Dalej "Dwie Połowy" z ostatniej płyty "Aurum". W utworze "Na Krawędzi", który również świetnie zabrzmiał, Anja odłożyła parasolkę i wzięła do ręki wachlarz. Jednocześnie poprosiła, aby ktoś wreszcie zabrał z zasięgu jej wzroku teksty Hurtu, bo nie może się skupić na swoich słowach. Gdy jeden z pracowników technicznych zabrał te kartki, które leżały na deskach, wokalistka wyraźnie odetchnęła. Zagrali jeszcze "Czas Komety", "Maskę" (tym utworem wygrali Jarocin na początku swojej kariery), a na bis wyśmienite nagranie "Matka" z porywającymi gitarami. Widziałem już kiedyś Closterkeller i nie poznawałem dziś tego zespołu. To niej jest już grupa grająca typowego gotyckiego rocka. W tej chwili prezentują rasowy rock z pewnymi elementami gotyku. Sporo melodyjnych i sprawnych solówek gitarowych w tej muzyce, która płynie i faluje. No i oczywiście osobowość liderki i wokalistki robi swoje, czyli podnosi jakość. Bardzo dobry występ. Na zakończenie Anja zapraszała na coroczne jesienne koncerty zespołu w cyklu "Abrakadabra Tour". Wygląda na to, że chyba warto się wybrać. Skończyli o 22:45.

Coma, Seven Festival 2010, Węgorzewo 10.07.2010, fot. Meloman
Coma, Seven Festival 2010, Węgorzewo 10.07.2010, fot. Meloman

Szybka zmiana warty i za dwadzieścia minut na estradzie melduje się Coma, a na początek "Wola Istnienia", po której Rogucki przywitał się i zapowiedział, że "dzisiaj skopiemy wam dupy". No i miał rację, skopali i to nieźle. Repertuar był wybitnie mocny i dynamiczny. Żadnych takich tam spokojnych kawałków. O "Zaprzepaszczonych Siłach..." na ich występach chyba na razie trzeba zapomnieć. Mają sporo materiału z "Hipertrofii" i nie muszą się podpierać tym długasem. Według mnie to ich najlepszy utwór. Szczególnie dobrze prezentuje się na żywo. Wokalista jak zwykle szalał na scenie. Ale statywem od mikrofonu rzucił tylko raz. Zagrali jeszcze: "System", "Transfuzja", "Święta", "Tonacja", gdzie Roguc zmieniał tekst w refrenie i zamiast "zaprosić na sok" śpiewał, że "dziewczyny piękne i młode możemy złapać za broszkę". Tylko bez tego zdrobnienia na końcu i raczej nie wypadło to zbyt elegancko. Jeszcze zagrali "Trujące Rośliny", "Spadam" i wcześniej jedno nagranie, którego nie zapamiętałem. Bis zaczął się równo o północy i usłyszeliśmy w nim jako pierwszy numer z wokalem po angielsku, a na zakończenie "Cisza i Ogień" z solówką gitarową w finale. Występ dobry, ale bez rewelacji. Ze sceny Coma zeszła dziesięć minut po północy. Na zakończenie tego wieczoru w Węgorzewie miała zagrać zagraniczna gwiazda, czyli formacja Lacrimosa. Relację z tego wydarzenia można znaleźć tutaj.

Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołów

Zobacz inną relację

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Ilu twórców teledysków potrafisz rozpoznać po stylu?