zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku poniedziałek, 16 maja 2022

relacja: Aion, Sacriversum, Artrosis, Katowice "Mega Club" 31.01.1998

3.02.1998  autor: SlavusCo
wystąpili: Artrosis; Aion; Sacriversum
miejsce, data: Katowice, Mega Club (stara lokalizacja), 31.01.1998

from Dark to Gothic tour
AION
SACRIVERSUM
ARTROSIS

...tak głosiły plakaty rozwieszone pod koniec stycznia w centrum Katowic. Trzy nowe zespoły w wytwórni Morbid Noizz = trzy nowe płyty, wydane co prawda jeszcze w roku 97, ale promowane na koncertach dopiero teraz: Aion z "Midian", Artrosis "Ukryty wymiar" oraz Sacriversum ze swoją "Soterią". Jako, że zaopatrzyłem się kiedyś w pismo Morbid Noizz nr 2/97 z promocyjnym kompaktem, miałem możność zapoznania się z utworami tych grup, a muzyka Sacriversum zainteresowała mnie na tyle, że nabyłem ich kasetę. Nie poszedłem więc na koncert taki całkiem zielony, nie wiedząc czego się spodziewać.

31 stycznia o godz 17.30 stawiłem się więc przed drzwiami Mega Clubu. Takich jak ja było na oko dwustu - tak więc całkiem sporo. Niestety, należało odczekać dodatkową godzinkę (próby), zanim na scenie pojawiło się Artrosis. Magda "Medeah" ubrana w czerwoną obcisłą sukienkę i czarne długie rękawiczki wyglądała bardzo "apetycznie" :o). Pierwszy utwór: "Lisa" - przypomina nieco stylistykę Dead Can Dance. Później jest już bardziej czadowo. Zespół gra materiał z nowej płyty + specjalne kawałki wykonywane tylko na koncertach. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Magda w pewnych momentach koncertu (może nieświadomie) naśladuje gestykulacją i sposobem interpretacj utworu - szczególnie jeśli chodzi o tzw. "arabeski"- Anję Orthodox (Magda - jeśli to czytasz, to nie denerwuj się, że znowu ktoś napisał o podobieństwie do Closterkellera. Porównanie z Najlepszą Polską Wokalistką to chyba nie wstyd?). Na scenie widać, że to ona jest frontwoman, chłopcy grają schowani w jej cieniu. 50-cio minutowy koncert kończyli ich największym przebojem: "Szmaragdowa noc" (jeśli nie liczyć bisu). Po żywiołowej reakcji publiczności widać, że "Artrosis" jest najbardziej znaną grupą spośród trzech występujących (następne zespoły miały trochę mniej słuchaczy - szczególnie dotyczy to Aion). Muzyka tej grupy przypomina mi trochę dokonania twórców "cold wave" lat 80-tych (+ metalowy wykop w niektórych utworach). W porównaniu z pozostałą dwójką utwory są bardziej rockowe, surowe i gotyckie.

Na następne po Artrosis Sacriversum czekałem z dużym zainteresowaniem, bowiem od "Soterii" nie mogłem się odciągnąć od jakiegoś już czasu (nawet teraz, gdy piszę ten esej, z głośników mi to leci). Prawdę mówiąc nie znam poprzedniego albumu "The Shadow of The Golden...", ale ponieważ zespół na koncercie nawiązuje także i do tamtych utworów, więc mogłem sobie je porównać z nowym materiałem. Remo, grający na basie, a zarazem wokalista, wita wszystkich po długiej nieobecności na Śląsku (koncert w Chorzowie w 1995 roku). Szóstka z Łodzi przyjechała w zmienionym składzie i z nowym materiałem. Zaczynają grać. Rozlega się muzyka. "Klimatyczne" klawisze łączą się harmonijnie z ciężkimi gitarami. Czasami growling wokalisty kontrastuje z głosem Alexandry, przypominając trochę duet z Theatre of Tragedy, czasem Remo śpiewa ludzkim ;o) głosem jak np. w "Sacred Betrayal". Taki różnorodny sposób artykulacji to bardzo dobry pomysł, urozmaicający poszczególne kompozycje. Moim ulubionym utworem jest pierwszy na "Soterii" - "Majestry Is Blind" zaśpiewany na koncercie rewelacyjnie przez Alexandrę. Naprawdę doskonale. Odleciałem. Dziewczyna jest bardzo podobna do Anneke z The Gathering, głos ma jednak całkiem inny. Jej obecność powoduje zasadniczą zmianę, wzbogacenie muzyki w porównaniu z solowym śpiewem samego Rema (tutaj mam na myśli utwory z poprzedniej płyty). Mimo ...nastu lat (no, no, no w takim młodym wieku taki dojrzały wokal... pozazdrościć) widać, że Ola dobrze czuje się na scenie. Zachowuje się raczej spokojnie, co nie oznacza, że statycznie, bo piórami też potrafi zakręcić :o). Prawa strona sali ostro podskakuje (ja też). Utwory są bardzo dynamiczne, choć czasami następuje w nich zmiana rytmu i lekkie zwolnienie ("Sacred Betrayal" - dla mnie nr 2 tej płyty). Następnie "Paradise", tytułowa "Soteria" z rozbudowaną solówką gitary. Pod koniec koncertu trochę klimatu black: "Overwhelming Monuments", instrumentalny "Hybris" i cover Paradise Lost. Po koncercie przysłuchiwałem się grupce facetów w czerni. Byli bardzo pozytywnie zaskoczeni brzmieniem. Ja nie - dla mnie "Soteria" już wcześniej była w ścisłej czołówce najlepszych polskich płyt roku 97, a koncert jeszcze tą ocenę spotęgował. Polecam Sacriversum Waszej uwadze.

O kończącym imprezę Aion nie mogę zbyt wiele powiedzieć, bo nie słuchałem wcześniej ich debiutanckiego albumu. Z tego co usłyszałem i zobaczyłem podczas występu - dźwięki wydały mi się trochę zbyt jednostajne, prawdę mówiąc poszczególne utwory zlewały się ze sobą. Zbyt mało było tutaj różnic, oryginalności poszczególnych utworów. Ciekawsze momenty w czasie koncertu - to moim zdaniem - najbardziej przebojowy "The Lord" (oj, dobry to kawałek!) i cover Sisters of Mercy. Ale ogólnie to pozostał mi po ich występie lekki niedosyt. Nie wiem, może byłem zbyt podniecony koncertem Sacriversum?

Na koniec pozostaje mi tylko podsumować, że impreza była bardzo sympatyczna. Szkoda tylko, że takie koncerty odbywają się tak rzadko...

Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołów

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy chciałbyś być mecenasem sztuki?