zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku niedziela, 20 września 2020

relacja: "Pagafest 2011" (Korpiklaani, Unleashed i inni), Kraków "Studio" 21.03.2011

24.03.2011  autor: Ania Oskierko
wystąpili: Korpiklaani; Unleashed; Moonsorrow; Varg; Arafel; Kivimetsan Druidi
miejsce, data: Kraków, Studio, 21.03.2011

Skład tegorocznego "Paganfestu" od początku wzbudzał wiele kontrowersji. Niektórzy zarzucali organizatorom, że poza Korpiklaani brakuje najbardziej popularnych przedstawicieli sceny folkmetalowej. Innym nie podobało się zaproszenie w charakterze drugiej gwiazdy wieczoru Unleashed, który z folkowym klimatem festiwalu nie ma wiele wspólnego. Jakiekolwiek były tego przyczyny - "Paganfest 2011" zgromadził mniej widzów, niż można się było spodziewać. Przyznaję, że dla mnie główną motywacją, aby wybrać się na "Pagan" był Unleashed, który bardzo lubię i cenię, a folkująca część składu w moim odczuciu stanowiła miły dodatek.

Korpiklaani ("Paganfest 2011"), Kraków 21.03.2011, fot. Lazarroni
Korpiklaani ("Paganfest 2011"), Kraków 21.03.2011, fot. Lazarroni

Na początku wystąpił Kivimetsan Druidi. Było to moje pierwsze zetknięcie z zespołem i jego występ nie przekonał mnie do zostania fanem grupy - wykonującej muzykę z pogranicza folk metalu i metalu symfonicznego. Style te wyrażały się głównie w operowym sposobie śpiewania wokalistki, która dodatkowo zwracała uwagę dość specyficznym zachowaniem scenicznym. Mnie osobiście nie przypadło do gustu. Z reakcji ludzi zgromadzonych pod sceną trudno byłoby wywnioskować, czy koncert zyskał przychylność większości, jako że spora część przybyłych zajmowała się degustacją piwa w barze, a na sali bawiła się naprawdę niewielka grupka fanów.

Arafel ("Paganfest 2011"), Kraków 21.03.2011, fot. Lazarroni
Arafel ("Paganfest 2011"), Kraków 21.03.2011, fot. Lazarroni

Drugim grającym tego wieczoru zespołem był Arafel, skład z Izraela stworzony przez muzyków radzieckiego i niemieckiego pochodzenia. Już sam wstępny opis tej grupy brzmi egzotycznie jak na scenę folkmetalową, na której królują Skandynawowie. Ten zespół również słyszałam po raz pierwszy, ale w przeciwieństwie do Kivimetsan Druidi zrobili na mnie dobre wrażenie. Muzyka miała wyraźne korzenie w black metalu, do którego członkowie bandu dodali wariacje na tematy folkowe, niekiedy słychać było także wątki symfoniczne. Grupa ujęła zgromadzonych w "Studiu" nie tylko muzyką. Niewątpliwie wielkim plusem wizualnym okazała się atrakcyjna skrzypaczka, która jednak, niestety, stała się również adresatką niewybrednych komentarzy. Członkowie Arafela bardzo się starali, żeby polska publiczność była zadowolona z ich występu. Byli na tyle ciekawi, jak zostali odebrani, że nawet później przy barze zbierali opinie na swój temat. Jako "gwiazdy" okazali się wyjątkowo sympatyczni.

Varg ("Paganfest 2011"), Kraków 21.03.2011, fot. Lazarroni
Varg ("Paganfest 2011"), Kraków 21.03.2011, fot. Lazarroni

Varg, który jeszcze przed rozpoczęciem festiwalu starał się pozyskać względy słuchaczy, zaopatrując każdego z wchodzących w ulotkę reklamującą oficjalną stronę zespołu, pojawił się na scenie przyozdobionej czerwonymi płachtami z wizerunkami watahy wilków. Półnadzy panowie wysmarowani byli czymś, co miało imitować krew i nadać im bardziej złowrogi wygląd. Przyznaję, że brzmiący twardo i dość nieprzyjemnie język niemiecki doskonale pasował do tego brutalnego wizerunku. Varg dał naprawdę niezły koncert z porządnym metalowym uderzeniem, co widownia wykorzystała do tworzenia pierwszych tego wieczoru młynów z prawdziwego zdarzenia, a nawet mini "ścianek śmierci". Zaznaczyła się także znajomość twórczości zespołu wśród zgromadzonych - nie dość bowiem, że w porównaniu z poprzednikami Varg mógł się poszczycić dużo większym zainteresowaniem, to jeszcze publiczność brała czynny udział w występie formacji, śpiewając wraz z muzykami. "Wolfskult", który doskonale nadaje się do zbiorowego skandowania, był tego najlepszym przykładem.

Moonsorrow ("Paganfest 2011"), Kraków 21.03.2011, fot. Lazarroni
Moonsorrow ("Paganfest 2011"), Kraków 21.03.2011, fot. Lazarroni

Grupa Moonsorrow wyróżniała się na tle innych zespołów, stawiając raczej na wytworzenie magicznego nastroju niż na rozruszanie publiczności. Nagłośnienie było bardzo dobre, światła dopasowane do muzyki, a dym i półmrok, z którego wyłaniały się sylwetki muzyków nucących tradycyjne fińskie melodie, kreowały mogąca zauroczyć atmosferę. Spodziewałam się, że Moonsorrow skupi się na utworach z nowej płyty, przeżyłam więc spore zaskoczenie, słysząc wiele kompozycji z poprzednich albumów i pominięcie najnowszych dokonań, reprezentowanych jednak przez wyjątkowo klimatyczny utwór "Sankaritarina". Pozostałe kawałki również utrzymane były w magiczno - tajemniczym nastroju: warto tu wspomnieć choćby otwierający koncert "Havitetty" czy "Muinaiset", przenoszące publiczność w "Studiu" w fascynujący świat skandynawskich mitów. Wydaje się, że jedyne, co można zespołowi zarzucić, to fakt, że nie wykorzystał w pełni czasu przeznaczonego na występ i ich bardzo krótki set pozostawił pewien niedosyt.

Unleashed ("Paganfest 2011"), Kraków 21.03.2011, fot. Lazarroni
Unleashed ("Paganfest 2011"), Kraków 21.03.2011, fot. Lazarroni

Zejście Moonsorrow ze sceny oznaczało gwałtowną zmianę klimatu. Muzyka odsunęła się bowiem daleko od delikatności i subtelnej magii, aby porwać publiczność czysto metalowym uderzeniem. Nadszedł czas na mój koncert wieczoru, czyli zupełnie niepasujący do mniej lub bardziej folkowej reszty - Unleashed. Porządny, deathowy gig. Jak wiadomo, zespół jest na scenie nie od dziś i dobrze wiedział, co zrobić, aby wszystkich zmasakrować. Jednym z pierwszych utworów, jakie panowie wykonali tej nocy, było "Courage Today, Victory Tomorrow", które zapoczątkowało szaleństwo pod sceną. Widownia żywiołowo przeżywała występ Unleashed, wspierając zespół śpiewem, skandowaniem podrzucanych przez Johnny'ego Hedlunda haseł i poddając się płynącej z głośników mocy. Ciekawym momentem było wykonanie "Into Glory Ride", zakończone toastem wzniesionym przez wokalistę w dość nietypowym naczyniu, czyli rogu. Trzeba przyznać, że ten gest w jakiś sposób połączył Unleashed z resztą wikingowego towarzystwa, tłumacząc nieprzekonanym zasadność ich obecności na "Paganfeście". Energia, którą wytworzyli, w moim przypadku poskutkowała nadwyrężeniem karku, gdy wisząc na barierce machałam głową, wrzeszcząc: "Hammer Battalion Polska"! To hasło na długo pozostanie w pamięci zgromadzonych, jako znak szacunku zespołu do fanów i niezwykłej umiejętności zatarcia dystansu pomiędzy gwiazdami a widzami. Po koncercie udało mi się nawet wypić piwo z Johnnym Hedlundem, który utwierdził mnie w przekonaniu, że Unleashed w pełni zasługuje na status mega gwiazdy metalowej sceny.

Korpiklaani ("Paganfest 2011"), Kraków 21.03.2011, fot. Lazarroni
Korpiklaani ("Paganfest 2011"), Kraków 21.03.2011, fot. Lazarroni

Zanim przed widzami pojawił się Korpiklaani, scena zmieniła się nie do poznania. Została przystosowana do przyjęcia gwiazd leśnego metalu poprzez zainstalowanie scenografii wykonanej ze sztucznego bluszczu. Tradycyjnie już na statywie od mikrofonu zawisła jelenia czaszka. Niestety, na koncercie Unleashed skończyło się dobre nagłośnienie. Nie wiem, dlaczego dźwiękowcy doszli do wniosku, że Korpiklaanich trzeba pogłośnić tak, żeby było słychać tylko jeden wielki huk. Zgromadzeni pod sceną ludzie bawili się tak dobrze, że można było odnieść wrażenie, iż nikomu to nie przeszkadzało, ale ja chciałam jednak cokolwiek usłyszeć. Wykonania najbardziej popularnych kawałków kapeli, jak choćby "Ukon Wacka" czy doskonale znana wszystkim "Vodka", rozgrzały publiczność do czerwoności. Na sali nie było chyba nikogo, kto nie dałby się ponieść radosnej energii, przemieniającej koncert zespołu w wesołą biesiadę, która każdego napawa życiowym optymizmem. Publiczność, która z występu na występ wydawała się coraz bardziej zaangażowana w przeżywanie muzyki, na koncercie Korpiklaanich wykorzystała wszelkie możliwości, aby pokazać zespołowi, że bawi się po prostu świetnie.

Niesamowicie pozytywne reakcje ludzi stanowią chyba najlepszy dowód, że ci, którzy z różnych przyczyn nie zdecydowali się na uczestnictwo w "Paganfeście 2011" popełnili duży błąd. Naprawdę - mają czego żałować!

Zobacz zdjęcia z "Paganfest 2011": Korpiklaani, Unleashed, Moonsorrow, Varg, Arafel.

Komentarze
Dodaj komentarz »
Paganfest
Av Norroen Aett (gość, IP: 129.177.138.*), 2011-03-28 18:39:19 | odpowiedz | zgłoś
Nieco irytujące są te narzekania na datę festiwalu, na ceny, na godzinę, na średni skład. Mam wrażenie, że to typowa cecha polskiego fana, który pofatyguje się jak zagra X, Y, Z a organizator wywali z zestawu B, bo to przecież cienizna jest. Oczywiście bilet nawet na duży festiwal nie może przekroczyć pułapu cenowego pewnego słynnego koszyka ze słynnej sieci sklepów. W przeciwnym razie polski fan metalu nie pofatyguje się, ale zapewne postęka trochę na forach internetowych. Chciałbym zwrócić uwagę, że może zamiast tak biadolić, można by chociaż docenić ludzi, którzy zorganizowali ten koncert w Polsce?

I jeszcze mała uwaga do relacji - trochę myli się autorka artykułu szukając w hedlundowym rogu jedynego wspólnego mianownika łączącego Unleashed z takim Moonsorrow. Są jeszcze przecież teksty związane w różny sposób z pogaństwem oraz okładki niektórych płyt, które też do niego nawiązują (przykład - najnowszy Unleashed i np. "Kivenkantaja" Moonsorrow).
21 marca
Zakkahletz (gość, IP: 83.6.250.*), 2011-03-24 23:21:39 | odpowiedz | zgłoś
To nie był zwykły poniedziałek, tylko ten poniedziałek, tzn. dzień wagarowicza, ale przede wszystkim 1. dzień wiosny, a w jego sąsiedztwie wiosenna równonoc! Pogoda była piękna, zestaw zespołów przedni, dlatego frekwencja bardzo rozczarowała i być może spowoduje, że Paganfest już nie powróci do Polski... :(
słaba frekwencja
Drakainen
Drakainen (wyślij pw), 2011-03-24 15:49:41 | odpowiedz | zgłoś
była spowodowana tym, że fest był w poniedziałek...Takie rzeczy to tylko w Polsce. Nigdy nie widzialem zeby ktokolwiek robił fest w tyg...albo sie nie robi wcale albo w weekend proste
re: słaba frekwencja
Verghityax (wyślij pw), 2011-03-24 16:57:49 | odpowiedz | zgłoś
Poniedziałek nie ma tu nic do rzeczy. Rhapsody of Fire też grało w poniedziałek, a Mega Club i tak był zabity po brzegi. To raczej kwestia zmęczenia materiału, bo Korpiklaani gra u nas za często (ostatni raz chyba coś koło listopada), no i cena za wysoka.
re: słaba frekwencja
Drakainen
Drakainen (wyślij pw), 2011-03-24 18:39:09 | odpowiedz | zgłoś
no cena tez była wysoka jak za naprawde średni skład. Ale z tym , że poniedziałek nic do rzcey nie ma to się nie zgodzę. Sam mam do krakowa ok 110km i gdyby było to w weekend to byśmy się pojawili w większej liczbie .
re: słaba frekwencja
piona (wyślij pw), 2011-03-24 18:47:29 | odpowiedz | zgłoś
raczej tego jak Korpiklaani jest popularne w naszym kraju. Poprzednio byli z folkowymi kapelami równie dobrze popularnymi jak oni - w maju z Arkoną a w październiku z Eluveiti, które też przyciągnęły całą rzeszę ludzi na koncerty, a teraz z Moonsorrow które nawet nie jest popularne w połowie tak jak poprzednie kapele. Unleashed jest popularny ale nie w tych kręgach i wiekszość fanów tej kapeli zwyczajnie się nie wybrała na koncert. Prawdopodobnie na death metalowym gigu Unleashed przyciągnęłoby dużo więcej osób. Pamiętajmy że cena też wzrosła o ponad 60% z 59 na 99 w przedsprzedaży i z 70 na 120 w dniu koncertu. Poniedziałek dołożył swoje i dlatego była frekwencja jaka była
re: słaba frekwencja
bandrew78
bandrew78 (wyślij pw), 2011-03-24 17:54:09 | odpowiedz | zgłoś
Taa, rozumiem, że jak zespoły jeżdżą po Europie, to mają grać tylko w weekendy, a w środku tygodnia leżakować, ewentalnie radośnie wracać do ojczyzny, bo po kilku dniach wznawiać trasę na kolejny weekend itd Życiowa, przemyślana wypowiedź, gratuluję!
re: słaba frekwencja
Drakainen
Drakainen (wyślij pw), 2011-03-25 11:04:46 | odpowiedz | zgłoś
a które "fest" odbywa się w tygodniu?? wacken?? rock am ring?? download??
re: słaba frekwencja
Windrider (wyślij pw), 2011-03-25 14:28:35 | odpowiedz | zgłoś
Słuchaj, nie możesz porównywać festiwalu w Wacken, i PaganFest - u. Chociażby ze względu na formę. Wacken(Download, etc) są festiwalami kilkudniowymi, które odbywają się w jednym miejscu. PaganFest nie jest fesitwalem, ma w nazwie "fest", może ze względu na większą liczbę zespołów, lub by wytworzyć specyficzny klimat. Poza tym, na festiwale są zapraszane zespoły znane szerokiej publiczności, jak Motorhead, Iron Maiden czy Judas Priest. Tutaj nawet "gwiazda" wieczoru, jaką było Korpiklaani, aż tak bardzo znana nie jest. Poza tym PaganFest, to cała trasa koncertowa, a nie jednorazowy wypad, więc nie można wymagać, by akurat u nas grali w sobote. A co jeżeli ludzie z Amsterdamu i Paryża też chcą mieć PaganFest w weekend? Nie da się dogodzić wszystkim. Cieszymy się, że w ogóle przyjechali, i miejmy nadzieję, że zrobią to znowu.
re: słaba frekwencja
slaworz
slaworz (wyślij pw), 2011-03-26 11:17:53 | odpowiedz | zgłoś
jaki fest, kilka kapel i tyle, po 1. gig w sobote po 2. od 17.00 tak by ludzie z tego co widziałem na ostatni autobus zdążyli, po 3. wstęp max za 80/90zł tak jak był na United Titans rok temu (mimo ze lepsze kapele byly).
Po 4. dużo gigs jest ostatnimi czasy a ceny są wysokie i pewnie oszczednosci pójdą na Sonisphere lub Slayera, lub Judasów lub Silesian Massacre, a może Brutal Assault itd etc. więc by ściagnąć ludzi musi być gig atrakcyjny
« Nowsze
1

Materiały dotyczące zespołów

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy zdarzyło Ci się być w studiu nagrań?