zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku niedziela, 26 stycznia 2020

relacja: Tool, Katowice "Spodek" 24.06.2006

28.06.2006  autor: Dorota
wystąpili: Tool
miejsce, data: Katowice, Spodek, 24.06.2006

W tę czerwcową, upalną sobotę do katowickiego Spodka zjechali chyba wszyscy polscy fani Toola. A przynajmniej takie wrażenie można było odnieść, obserwując tłum, który zgromadził się 24 czerwca 2006 przed wejściami do Spodka. Wrażenie to potęgowała obserwacja strumienia ludzi, który wlewał się na płytę. Około godziny 19, czyli mniej więcej wtedy, na kiedy planowano rozpoczęcie koncertu, przed sceną nie pozostało już zbyt dużo wolnego miejsca, a publiczności wciąż przybywało. Niemalże po brzegi wypełnione były także sektory czerwone i niebieskie.

Rzadko który koncert rockowy rozpoczyna się o czasie. Tak było i tym razem. Tłum próbował okrzykami i oklaskami przyspieszyć wyjście muzyków na scenę. Na szczęście Tool nie kazał na siebie długo czekać - około 19:30 w całym Spodku zgasły światła, co zostało powitane gromką owacją. Na scenę, przy dźwiękach rozpędzającego się "Lost Keys", kolejno wychodzili członkowie zespołu. Jako ostatni pojawił się Maynard James Keenan, który zajął miejsce w głębi sceny - pozostał tam zresztą przez cały koncert, często stojąc tyłem lub bokiem do publiczności.

I zaczęło się - ze sceny popłynął strumień mocnej, dobrze zagranej muzyki. Jedynym do czego można było mieć zastrzeżenia, to chwilowe trudności ze słyszalnością wokalu. Nie było to jednak wielkim problemem, bo w śpiewaniu wspierał Maynarda cały Spodek, żywiołowo reagujący na wszystko, co działo się na scenie. Z wysokości niebieskich sektorów można było zobaczyć morze ludzi, jak jeden mąż podskakujących w rytm muzyki. O tym jak było ciasno świadczy najlepiej to, że zabrakło miejsca na "młynek".

Po utworach z nowej płyty Tool zaserwował dobrze znane "Stinkfist", "Schizm", "Sober" czy "Lateralus". Każda z nich witana była oklaskami i wybuchami radości. Publiczność nie pozwalała odetchnąć muzykom nawet na chwilę - w przerwach między utworami skandowano "Tool, Tool!", czekając z niecierpliwością na kolejny kawałek.

Po tym, jak wybrzmiały ostatnie dźwięki "Vicarious", Maynard położył się na scenie, a pozostali muzycy przysiedli przy perkusji, czas na chwilę relaksu. Trudno się dziwić - po prawie półtorej godziny grania można się zmachać, tym bardziej, że atmosfera w Spodku była gorąca, pod każdym względem. Przez chwilę wyglądało, że to już koniec. Ale to przecież niemożliwe! Widownia, odrobinkę zdezorientowana, okrzykami i oklaskami zaczęła zachęcać muzyków do dalszego grania. Wtedy, po raz drugi tego wieczoru, do publiczności odezwał się Maynard, dziękując za przybycie na koncert (wcześniej przywitał się zdawkowym "good evening"). Za chwilę rozległy się dźwięki "Aenimy". Ludzie oszaleli, cała płyta zaczęła "chodzić", unosząc w górę ręce. Na zakończenie piosenki gromkie brawa i zastanawianie się, co zagrają dalej. Ale co to - perkusista rzuca w tłum pałeczki, gitarzysta kostkę. Tłum się cieszy, ale chyba nie do końca zdaje sobie sprawę, co to oznacza. To była ostatnia piosenka tego wieczoru. Muzycy schodzą ze sceny, ale może będzie jeszcze bis? Ludzie klaszczą i krzyczą. I nagle zapalają się światła, zaczyna grać muzyka z taśmy, a na scenie pojawiają się technicy, którzy zabierają się do rozmontowywania sprzętu...

Niestety mimo świetnej muzyki i oprawy wizualnej na najwyższym poziomie, po koncercie pozostało mi uczucie zawodu. Zabrakło klimatu. Zabrakło nici porozumienia pomiędzy zespołem a publicznością. I niestety to zespół nie odpowiedział na reakcje ludzi zebranych w Spodku. To był zupełnie inny Tool od tego, którego można było zobaczyć i posłuchać, gdy po raz pierwszy przyjechał do Polski. Wtedy czuło się, że zespół jest zadziwiony i zachwycony żywiołową reakcją ludzi. Tym razem muzycy po prostu odegrali to, co mieli w programie i pożegnali się. Żadnego odstępstwa od planu, żadnej spontanicznej reakcji. Maynard nawet na chwilę nie podszedł do brzegu sceny.

Na koniec zawiodła też publiczność, która prawie natychmiast po zapaleniu świateł potulnie zaczęła przesuwać się w stronę wyjścia. Jak to możliwe, że jeszcze przed chwilą rozszalały tłum nagle stał grzecznie w kolejce do wyjścia?

Na pewno występ Toola był wydarzeniem wartym obejrzenia - muzyka grana przez zespół usprawiedliwia podróż przez pół Polski. Ale niestety koncert nie zasłużył na miano niezapomnianego.

(Niestety nie obejrzycie naszych zdjęć z tej imprezy. Nie zrobiliśmy ich, w ostatniej chwili cofnięto naszą akredytację fotograficzną... - red.)

Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

- Tool

Zobacz inne relacje

Tool, Katowice "Spodek" 24.06.2006
autor: Wojciech Kozicki

Tool, Katowice "Spodek" 24.06.2006
autor: Mariusz Strzępak

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy czytałeś(eś) kiedykolwiek książkową biografię muzyka?