zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku piątek, 15 grudnia 2017

relacja: Zaduszki Gotyckie 2000 (Moonlight, Aion, Athanor, Naamah), Szczecin "DK Słowianin" 11.11.2000

25.11.2000  autor: m00n
wystąpili: Moonlight; Aion; Athanor; Naamah
miejsce, data: Szczecin, Słowianin, 11.11.2000

Na widok Ośrodka Kultury "Słowianin" w Szczecinie nasuwa się myśl, że jest on miejscem, gdzie dość często odbywają się różnego rodzaju metalowe czy też rockowe imprezy - świadczą o tym plakaty i ogłoszenia umieszczone na zewnątrz. W "Słowianinie" jedenastego listopada 2000 roku po raz kolejny odbyły się "Zaduszki Gotyckie". W programie tegorocznej edycji znalazły się grupy: Moonlight, Aion, Athanor i Naamah. Ponowna obecność Aion u boku Moonlight dla niektórych mogła być pewnym zaskoczeniem z powodu niedawno zakończonej, wspólnej trasy wyżej wymienionych, jak również dlatego, że Aion oddalił się ostatnio od gotyckiego metalu. Spowodowało to opinie, jakoby nie pasowali oni do pozostałych zespołów uczestniczących w "Zaduszkach". Oprócz wspomnianych gwiazd, okazję do zaprezentowania się na scenie miały również dwa młode. Były nimi Athanor, znany jak myślę bliżej szczecińskiej publiczności, i warszawski Naamah.

Po godzinie 19 na deskach "Słowianina" zainstalował się zespół z Warszawy. Ich muzyka to ciężki rock czy też metal gotycki z bardzo dobrą wokalistką, wsparty również klawiszami i skrzypcami. Rozpoczynający swój występ utworem/intrem ze ścieżki dźwiękowej filmu "Bandyta" zespół nie przewidział chyba reakcji publiczności. Właściwie już od pierwszych minut zjednał on sobie dużą część zgromadzonej pod sceną widowni. Dobre możliwości wokalne charyzmatycznie śpiewającej Ani Panasz i ostre, melodyjne, gitarowe riffy szybko porwały publiczność do zabawy. Już po chwili dało się słyszeć skandowanie nazwy zespołu. Zaskoczeni takim przyjęciem muzycy z minuty na minutę grali coraz lepiej. Widać było, że poczuli się pewniej, że gra sprawia im satysfakcję. I tak już pozostało do końca. Większość kompozycji Naamah, przedstawionych na szczecińskim koncercie, takich jak "Dokąd Idziesz?", "Twoja", "Kolejny Raz" czy "Eternal Fear" pochodzi z ich najnowszego materiału, nazwanego po prostu "Naamah". Utwory w wersjach koncertowych przy odpowiednim nagłośnieniu brzmią znakomicie. A takie właśnie było brzmienie w "Słowianinie". Bardzo dobry dźwięk i selektywność. Uzyskanie takiej selektywności przy nagłaśnianiu siedmioosobowego zespołu, który wykorzystuje dwa keyboardy, skrzypce, czasem też pojawia się druga wokalistka, jest niemałą sztuką. Tutaj wszystko było na miejscu, niemalże idealnie do siebie dopasowane. Naamah do dyspozycji miało około 30 minut, jednak po upływie tego czasu publiczność nie chciała ich puścić ze sceny, domagając się bisu, którego się doczekała. Utworem dodatkowym była "Daleylah", także kompozycja z "Naamah". Pomimo ponownego wywoływania zespołu, był to już koniec ich występu. Świetny koncert i doskonałe przyjęcie.

Następny na scenie zjawił się miejscowy Athanor. Swój występ rozpoczęli od wniesienia trumny, z której następnie wynurzył się wokalista - Skaya. Trzy tygodnie wcześniej widziałem Athanor na festiwalu "Vampira", jednakże tam zespół dostał do dyspozycji tylko 15 minut. W Szczecinie czasu mieli znacznie więcej i ciekawiło mnie, co jeszcze mają w zanadrzu, jakim materiałem dysponują. Trudno tak do końca określić muzykę, którą grają. Słychać w tym elementu doom metalu, przypominające niekiedy dokonania Candlemass, czasem jest to metal gotycki, słychać także trochę cięższych metalowych klimatów. Godnymi wyróżnienia są basista i jeden z gitarzystów. Właściwie ich umiejętności techniczne nie wybijają się tak znacząco w kompozycjach Athanor, jednak słyszałem tych dwóch panów na próbie przed koncertem i aż miło było posłuchać. Utwory, które usłyszałem w Szczecinie, prezentują się całkiem ciekawie. Nie jest to muza nowatorska, jednak przy dobrym brzmieniu, takim, jakie uzyskali tego wieczoru, dobrych umiejętnościach muzyków, słucha się jej bardzo przyjemnie. Tego dnia gościnnie w chórkach wystąpiła Maja Konarska z Moonlight, która znakomicie podkreśliła swoim głosem charakter utworów Athanor. Szczególnie przypadł mi do gustu melodyjny refren, w którym śpiewa ona razem ze Skayą, niestety nie potrafię powiedzieć, co to za utwór. Po 40 minutach dobrze przyjęty Athanor zszedł ze sceny.

Po jakimś czasie wkroczył na deski Aion. W tym roku widziałem ich bodajże po raz trzeci bądź czwarty i tym razem był to najgorszy występ. Wiąże się to głównie z brzmieniem. Przy charakterze muzyki Aion, która jest ciężka i energetyczna, po prostu "z kopem", brzmienie zespołu było dość słabe. Słyszalność, czytelność instrumentów, owszem, była w miarę dobra, jednakże brakowało temu wszystkiemu dynamiki, co moim zdaniem położyło cały koncert. Pomimo takiego brzmienia, nie przeszkodziło to jednak części publiczności dobrze się wyszaleć. Aion zaprezentował materiał z dwóch ostatnich płyt, oczywiście znaczny nacisk kładąc na najnowszą, "Reconciliation", z której zagrali większość kompozycji. Usłyszeliśmy "Bad Place", "Holies-Unholies", jak również, o ile się nie mylę, "Guilty" i jedna z części "Days Of Fight, Days Of Hope". Do tego repertuaru Aion dołączył także cover Sisters Of Mercy "Temple Of Love". Po około godzinnym występie, dobrze dobranym materiale, przyzwoitym przyjęciu przez zgromadzoną publiczność, ale niestety nieco zepsutemu przez zbyt "płytkie" brzmienie, Aion opuścił deski "Słowianina".

Nadeszła pora na niewątpliwą gwiazdę tegorocznych "Zaduszek". Jako ostatni pojawił się powitany oklaskami Moonlight. Także ten zespół widziałem kilka razy w tym roku i po raz kolejny mnie nie zawiedli. Dobre nagłośnienie, świetnie śpiewająca i uśmiechnięta Maja, jej doskonały kontakt z publicznością, wręcz odczuwalna radość muzyków z grania. To wszystko tworzyło bardzo specyficzną ciepłą i przyjacielską atmosferę. Koncertowi Moonlight towarzyszył występ grupy teatralnej. Pośród publiczności poruszały się m.in. odziane w białe suknie młode dziewczęta ze świecami. Po pewnym czasie pojawiły się również na scenie, by stać tam jak posągi przez resztę koncertu. Wykonane kompozycje stanowiły przekrój przez kilka ostatnich płyt Moonlight, choć dominowały kompozycje z "Floe" czy "Inermis". Po ponad godzinie, zespół zagrał "wymuszony" bis. Bylo nim "Hexe", w którym Maja zbyt szybko "weszła" z tekstem. Ale czy komuś to przeszkadzało przy takim koncercie? Nie sądzę. Ponownie wywołany Moonlight bisował raz jeszcze, by na tym zakonczyć.

"Zaduszki Gotyckie 2000" były bardzo udaną imprezą, publiczność dopisała, a pokoncertowa pizza była bardzo smaczna :).

Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołów

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Jak często zmieniasz telefon komórkowy?