zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 21 listopada 2017

wywiad: Dark Funeral

28.11.2016  autor: Katarzyna "KTM" Bujas

Wykonawca:  Lord Ahriman - Dark Funeral (gitara)

strona: 1 z 3

Dark Funeral, Katowice 29.10.2016, fot. Red Face
Dark Funeral, Katowice 29.10.2016, fot. Red Face

Dark Funeral powraca po siedmioletniej przerwie z nową płytą, zatytułowaną "Where Shadows Forever Reign". Trasa promująca to wydawnictwo zahaczyła o Katowice, gdzie przed koncertem miałam przyjemność zamienić kilka zdań z gitarzystą i głównym kompozytorem grupy, Lordem Ahrimanem. Ku mojemu zaskoczeniu wywiad znacznie się przeciągnął, a Ahriman okazał się bardzo szczerym i rozmownym człowiekiem. Chętnie podzielił się swoimi spostrzeżeniami zarówno odnośnie sceny blackmetalowej, prasy muzycznej i mediów społecznościowych, jak i opowiedział swoją prywatną historię leżącą u podstaw powstawania ostatniego wydawnictwa.

rockmetal.pl: Witaj, Ahriman. Jesteście w Polsce w ramach trasy koncertowej "Shadows Over Europe", promującej wasze nowe wydawnictwo, "Where Shadows Forever Reign". Na ten album fani musieli czekać aż siedem lat. Dlaczego trwało to tak długo?

Lord Ahriman, Dark Funeral: Minęło siedem lat od wydania ostatniej płyty, ale to nie oznacza, że Dark Funeral miał tak długą przerwę w działalności. Graliśmy przez ten czas koncerty, regularnie spotykaliśmy się na próbach i staraliśmy się utrzymać w dobrej formie pomimo zmian składu, które niestety wydarzyły się w tym okresie. Dużo czasu zajęło nam szukanie nowego wokalisty, ale nie mieliśmy powodu, aby się z tym spieszyć. Chcieliśmy znaleźć właściwą osobę, a nie kogokolwiek. Pomimo to przez cały czas byliśmy aktywni jako zespół. Nie próbowaliśmy jednak na siłę tworzyć nowego materiału.

Z oryginalnego składu Dark Funeral jesteś jedyną osobą, która pozostała w zespole. Co było najczęstszą przyczyną zmian personalnych? Inne priorytety życiowe czy brak poświęcenia zespołowi?

Powodów było wiele, ale najczęściej rozstawaliśmy się z muzykami dlatego, że mieli dosyć tego porąbanego stylu życia i najzwyczajniej w świecie mieli ochotę się ustatkować. Granie w zespole, który dużo koncertuje, wymaga częstych wyjazdów i nie stwarza możliwości osiągnięcia stabilizacji w życiu. Wielu osobom nie odpowiada to na dłuższą metę.

Zdaje się, że z tego powodu pożegnaliście się z waszym długoletnim wokalistą Emperorem Magusem Caligulą.

Tak było. Caligula miał inne priorytety życiowe. Chciał się ożenić i założyć rodzinę.

Jego obecność na koncercie z okazji dwudziestolecia Dark Funeral pozwala jednak przypuszczać, że rozstaliście się w przyjaźni.

Caligula był bardzo ważną częścią historii Dark Funeral i nie mogło go zabraknąć na tej imprezie. Zaprosiliśmy też innych byłych członków zespołu, którzy wystąpili z nami gościnnie, na przykład naszego pierwszego wokalistę Themgorotha, gitarzystę Dominiona i perkusistę Gaahnfausta. Koncert z okazji dwudziestolecia Dark Funeral był dla nas czymś wyjątkowym, bo przy okazji prób do tego wydarzenia mieliśmy okazję spotkać się z naszymi byłymi muzykami i spędzić z nimi trochę czasu. Mogliśmy spotkać się przy kawie, powspominać dawne czasy i poopowiadać sobie, co u kogo słychać. Bez takiej okazji pewnie nie udałoby nam się zebrać w tym składzie przez długie lata. Dlatego bardzo miło wspominam obchody naszego jubileuszu.

Po odejściu Caliguli przez niecały rok obowiązki wokalne w zespole pełnił Nachtgarm. Dlaczego wasza współpraca trwała tak krótko?

Bo żył na totalnie innej planecie niż my... (śmiech) Chyba nie ma sensu tego bardziej rozwijać.

Opowiedz wobec tego, jak poznaliście waszego obecnego wokalistę, który występuje pod pseudonimem Heljarmadr.

Kiedy organizowaliśmy koncert z okazji dwudziestolecia, szukaliśmy zespołu, który otworzy tę imprezę. Mieliśmy wtedy dwie koncepcje. Albo zdecydujemy się na jakąś oldschoolową kapelę, która zaczynała swoją karierę mniej więcej w tym samym czasie co my, albo weźmiemy nowy zespół, który przyciągnie uwagę młodszych fanów. Po wielu dyskusjach zdecydowaliśmy, że ciekawsze będzie połączenie starego z nowym, a zespołem, który wzięliśmy na support okazała się kapela o nazwie Gra, w której udzielał się Heljarmadr. Po koncercie Heljarmadr napisał do mnie maila z podziękowaniem za to, że pozwoliliśmy im wziąć udział w tej imprezie, po czym dodał: "Słyszałem, że szukacie nowego wokalisty. Ja czuję się na siłach, więc może wpadłbym do was na próbę i zrobilibyśmy przesłuchanie?" (śmiech). Nie miałem pojęcia, czego się spodziewać, bo choć zagrali fajny koncert i podobały mi się jego nagrania z Gra, znałem gościa trochę za mało, żeby wiedzieć, czy chciałbym go widzieć przy mikrofonie w Dark Funeral. Ale stwierdziłem, okay, niech przyjdzie na próbę i wszystko się okaże. Przyjechał, zagraliśmy razem kilka kawałków, potem była kolejna próba, i kolejna... I tak już zostało. Nigdy nie było nawet rozmowy typu "no dobra, od teraz jesteś już w zespole". Heljarmadr po prostu naturalnie wpasował się w skład. Po kilku miesiącach stało się oczywiste, że nie będziemy już szukać nikogo innego.

Przyznaj, że zaintrygowało cię to, że praktycznie wprosił się na przesłuchanie.

Oczywiście, to wiele mówi o człowieku. Musiał mieć odwagę, żeby zaproponować coś takiego, a frontman musi być przecież pewny siebie. Szczególnie, gdy przejmuje się mikrofon po tak charyzmatycznej postaci jak Caligula. Co nie oznaczało oczywiście, że szukaliśmy kogoś, kto będzie do niego podobny albo będzie się starał go naśladować. Nowy wokalista wniósł do zespołu inną energię i wzbogacił go o pierwiastki, których dotąd w Dark Funeral nie było. Heljarmadr od początku nie sprawiał wrażenia osoby, która będzie tylko kopiować styl swojego poprzednika. Odnalazł własne miejsce w tym zespole i myślę, że w dużej mierze z tego powodu spotkał się z dobrym przyjęciem ze strony naszych fanów.

Nie uważasz, że w środowisku blackmetalowym występuje pewien paradoks? Kiedy z zespołu odchodzi charakterystyczny wokalista, jego następca z reguły zbiera ostrą krytykę za to, że ma inny styl. Gdyby kopiował poprzednika, byłoby jeszcze gorzej, bo to przecież nie jest "true".

W środowisku blackmetalowym jest niestety wielu hipokrytów. Rozumiem, że niektórym fanom zwyczajnie brakuje Caliguli. To normalna sprawa, kiedy przyzwyczajasz się do składu, który gra razem wiele lat. Ale myślę, że jeśli zobaczą Heljarmadra na scenie, przekonają się, że to dobry wokalista. Udowodnił już to na ostatniej płycie i tak samo jest na żywo. Myślę, że większość fanów Dark Funeral zaakceptowała go jako nowego członka zespołu.

Nie macie stałego basisty. Partie basu na nową płytę zarejestrowałeś sam, a w trasie wspomaga was Gustaf Hielm, znany między innymi z Meshuggah czy Pain of Salvation.

Nie mieliśmy nigdy szczęścia do basistów. Po rozstaniu z ostatnim stwierdziliśmy, że już nie będziemy werbować nikogo na to stanowisko na stałe. Do tej pory podejmowaliśmy decyzje o przyjęciu kogoś do zespołu zbyt pochopnie, a potem okazywało się, że z tego czy innego powodu to nie działa tak, jak powinno. Jeśli popełniasz ten sam błąd kilka razy, kiedyś przychodzi taki moment, że mówisz sobie stop. Dlatego mając negatywne doświadczenia, odtąd będziemy zapraszać do współpracy wyłącznie sesyjnych basistów. Jednym z głównych problemów, jakie mieliśmy z basistami - oprócz okresu, kiedy grał z nami Natt, bo to całkiem inna historia - była taka dziwna prawidłowość, że ludzie przychodzący do zespołu znikąd od razu zyskiwali przeświadczenie, że są wielkimi gwiazdami. Nie potrafili poradzić sobie z popularnością Dark Funeral i z reguły po prostu odbijała im sodówa. Wiesz, to trochę dziwne uczucie, kiedy w zespole pojawia się nowy muzyk i od razu zachowuje się, jakby był tu najważniejszy... (śmiech) Dlatego uznaliśmy, że szkoda nam czasu i energii, żeby znowu użerać się z tym samym problemem.

« Poprzednia
1
Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

Co robisz, kiedy gwiazda wieczoru gra beznadziejnie źle?