zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku poniedziałek, 28 września 2020

wywiad: Marduk

4.03.2005  autor: m00n

Wykonawca:  Morgan Steinmeyer Hakansson - Marduk (gitara)

Ostatni album blackowców z Marduk nosi tytuł "Plague Angel". Jest to chyba najlepszy album Szwedów w ich długoletniej karierze, nagrany w zmienionym składzie, i dlatego właśnie postanowiłem dowiedzieć się o nim czegoś więcej od lidera grupy, gitarzysty Morgana Steinmeyera Hakanssona. Wbrew pozorom okazał się rozmownym i przyjaźnie nastawionym człowiekiem, chętnie odpowiadającym na pytania. Zapraszam do lektury!

strona: 1 z 1

rockmetal.pl: Cześć Morgan. Ostatnie miesiące przyniosły nieco zmian w składzie Marduk. Porozmawiajmy o nich przez chwilę. Po pierwsze wyrzuciliście wokalistę Legiona...

Morgan: Prawda jest taka, że go nie wyrzuciliśmy. To była jego decyzja, coś się dla niego skończyło. Legion nie mógł już skupić na naszym zespole i poświęcać się mu w pełni. Rozmawiałem z nim o tym i doszliśmy do wspólnego wniosku, że nie ma sensu, by nadal był frontmanem kapeli. W jego życiu pojawiła się rodzina, dzieci i Legion nie byłby w stanie poświęcić się zespołowi w 100%. A w tej kapeli tak to działa. Skoro więc nie mógł się poświęcić się w 100%, musiał odejść.

Jakiś czas rozstaliście się też z basistą B-Warem. Co się stało?

Właściwie powody są takie same. B-War zdecydował się przenieść do Stanów Zjednoczonych, więc rozstania się z zespołem po prostu nie dało się uniknąć. Chyba dobrze się stało, jego miejsce zajął nasz gitarzysta z lat 1992-94 Devo Andersson. Zajebiście, że wrócił do kapeli. Nie wspomniałem wcześniej, że przecież zmieniliśmy też wokalistę. Został nim Mortuus. Gdy odszedł Legion, od samego początku myślałem właśnie o Mortuusie, więc zdobyłem numer jego telefonu i zadzwoniłem. Odbyliśmy długą rozmowę o muzyce, tekstach, czym jest Marduk... Mortuss wstąpił w szeregi zespołu i wydaje mi się, że wspólnie stworzyliśmy prawdopodobnie nasz najlepszy album. Jestem ogromnie zadowolony z nowego składu i myślę, że najnowsza płyta Marduk w pełni odzwierciedla jego siłę.

Wspomniałeś o Devo Anderssonie, czy to był najlepszy kandydat, czy może wzięliście go ze względu na dawne czasy?

Nie, nie, to była dość naturalna sprawa. W momencie, gdy potrzebowaliśmy nowego muzyka, on był w pobliżu. Wiedziałem, że grał na basie w kilku miejscowych kapelach, poza tym zdarzało się mu być naszym dźwiękowcem... Gdy zaczęliśmy szukać basisty, naturalną rzeczą było, że zapytałem go, czy nie chciałby z nami grać. A on okazał wielkie zainteresowanie moją propozycją. Muszę powiedzieć, że przy "Plague Angel" pracowało nam się lepiej niż kiedykolwiek.

Czy w chwilach problemów personalnych nie czułeś, że Marduk słabnie, że zespół może się nawet rozpaść?

Nigdy. To jest mój zespół i moja wizja, mogę zmieniać kogo mam ochotę, choć oczywiście nie robię tego, jeśli nie muszę. Jestem jedyną osobą w zespole, która jest w nim od samego początku. To zawsze była moja wizja i mój zespół. Tak to wygląda, i póki co zamierzam kontynuować to, co zrobiłem w przeszłości.

Rozumiem. Czas na parę słów o waszym nowym albumie "Plague Angel". Tym razem, w przeciwieństwie do poprzednich produkcji nagranych w Abyss Studio, pracowaliście w Endarker Studio. Uważaliście, że zmienienie studia będzie dobrym posunięciem? Potrzebowaliście tego?

W sumie tak. Jestem zadowolony z dotychczasowej współpracy z Peterem (Tagtgren, wokalista i gitarzysta Hypocrisy, producent - przyp. red.), jednak sądziłem, że przyda nam się taka odmiana. Zmieniliśmy skład, ćwiczyliśmy na próbach nowy materiał i doszliśmy do wniosku, że nowa płyta potrzebować będzie nieco innej produkcji, takiej która pasować będzie do muzyki. Tak więc nagrywanie w miejscowym Endarker Studio było dla nas czymś naturalnym. Zresztą zmiana studio dobrze nam zrobiła, nie chcieliśmy utknąć w ślepym zaułku nagrywając ciągle w tym samym miejscu. Ten krok był po prostu związany z naszym rozwojem, wymusił go nasz rozwój.

Zaskakującym faktem jest informacja, że "Plague Angel" nagrywaliście z wykorzystaniem ludzkich czaszek...

Tak, to prawda. W studio mieliśmy sześć czy siedem ludzkich czaszek, sądziliśmy, że będą one pasować do konceptu płyty. Używaliśmy ich zarówno jako instrumentu perkusyjnego, jak też do wokali. Jedną z czaszek z mojej prywatnej kolekcji Mortuus przymocował do statywu mikrofonu i nagrywał śpiewając do lewego oczodołu. Wydaje mi się, że czaszki spełniły swoje zadanie, pasują do konceptu "Plague Angel" i nadały płycie pustego, chorobliwego pogłosu.

Na nowej płycie miał się znaleźć utwór we współpracy z projektem Arditi. Czy jest nim "Deathmarch"?

Tak, to ten kawałek. Część podstawową tego utworu przygotował Henry z Arditi, a my zrobiliśmy do niej gitary i wokale.

Od kogo wyszła propozycja tej współpracy?

To był mój pomysł, nękałem nim Henry'ego od dwunastu czy piętnastu lat. Sam już nawet nie pamiętam, jak długo. Jesteśmy wieloletnimi przyjaciółmi, podoba mi się większość rzeczy, więc zaproponowałem mu, żebyśmy coś wspólnie zrobili. W końcu się zgodził i przygotowaliśmy razem ten numer. Lubimy się z Henrym, jesteśmy od wielu lat kumplami, więc fajnie się nam współpracowało.

Masteringiem "Plague Angel" zajął się Pierre In De Betou, który znany jest z produkcji płyt Rammstein czy Meshuggah. Dlaczego wybraliście właśnie jego? Przyznaję, że odwalił kawał dobrej roboty...

Nie ma właściwie o czym mówić. On zrobił tylko mastering, w sumie nic wielkiego. Sami wszystko nagraliśmy, sami zajęliśmy się produkcją, a gość zrobił tylko ostateczny mastering kręcąc paroma gałkami. Fakt, Pierre zna się na rzeczy i całość zajęła mu jakieś cztery godziny.

Czy okładka "Plague Angel" jest jakoś powiązana z tekstami? To tylko szata graficzna czy może jednak coś symbolizuje?

Zdecydowanie symbolizuje. Myślę, że okładka odzwierciedla znaczenie całego albumu.

W ten sposób dotarliśmy do tekstowej zawartości "Plague Angel". Każdy z utworów opowiada o jakimś historycznym zdarzeniu...

Nie wszystkie, ale większość z nich tak.

Udało mi się oczywiście rozszyfrować kompozycje "Warschau", której tematem, jak sądzę, jest Powstanie Warszawskie, i "Hangman Of Prague" mówiący, jak myślę, o Reinhardzie Heydrichu...

Masz rację, te utwory odnoszą się do wspomnianych wydarzeń z europejskiej historii. Tak jak powiedziałeś, "Warschau" opowiada o Powstaniu Warszawskim w lecie 1944 roku, kiedy Polacy rozpoczęli walkę z armią niemiecką, i choć Rosjanie obiecali im pomóc, w momencie wybuchu powstania zostali po drugiej stronie Wisły i pozwolili Polakom wykrwawić się na śmierć. Cała historia jest szalenie interesująca, Niemcy zburzyli wtedy miasto w 85 procentach. Walki o Warszawę tak mnie zainteresowały, że postanowiłem napisać o tym. Fascynują mnie te wydarzenia, czytałem parę książek o Powstaniu Warszawskim, widziałem kilka filmów dokumentalnych. Podobnie sprawa się ma z numerem "Hangman Of Prague". Opowiada o jednym z oprawców Trzeciej Rzeszy Reinhardzie Heydrichu, Generalnym Protektorze Czech i Moraw, którego nazywano Rzeźnikiem z Pragi. Zginął w wyniku zamachu wiosną roku 1942, co przyczyniło się do jeszcze większego rozlewu krwi w tamtym rejonie...

A czy "Steel Inferno" nie jest też przypadkiem związane z tematyką drugiej wojny światowej?

Tak, tak. Ten kawałek jest o bitwach wojsk pancernych na Froncie Wschodnim.

Nie sposób nie zauważyć, że interesujesz się historią. Który jej okres fascynuje cię najbardziej?

Lubię wiele różnych okresów historycznych. Najwięcej czytam o wydarzeniach w Europie, głównie o pierwszej i drugiej wojnie światowej, ale też sporo o skandynawskiej czy szwedzkiej historii. Dużo czytam też o Rycerzach Krzyżowych. Wszędzie można znaleźć coś fascynującego, dlatego mnóstwo czytam.

Podobno macie w planach reedycje starszych płyt?

Nic nie jest jeszcze postanowione, to znaczy zrobiłem w studio ponowny mastering, ale nie wiem, czy te reedycje w ogóle się ukażą. Może w jakimś późniejszym terminie, na razie nie mam pojęcia, co z tego wyjdzie.

Powiedz mi, jak wspominasz wasz ostatni koncert w Polsce na Metalmanii?

Bardzo mi się podobało, chociaż początek był stresujący. To był nasz pierwszy koncert na trasie - przyjechaliśmy spóźnieni, mieliśmy trochę problemów technicznych, weszliśmy na scenę bez próby. Ale wciąż mam w pamięci, że był to szalony koncert, a publika była naprawdę świetna. Zawsze jest fajnie grać w Polsce.

Nasze ostatnie pytanie zawsze dotyczy opinii na temat Internetu. Co sądzisz o tym medium?

Sam nie wiem, nie przepadam szczególnie za Internetem. W sumie to dobra rzecz, umożliwia na przykład szybkie rozpowszechnianie informacji, ale jak zawsze wszystko ma swoje pozytywne i negatywne aspekty. Do tych drugich należy chociażby ściąganie plików mp3 przyczyniające się do strat w biznesie muzycznym. Mam do Internetu stosunek ambiwalentny, ma on swoje złe i dobre strony.

Chciałbyś coś na koniec powiedzieć maniakom black metalu w Polsce?

Pozdrawiam wszystkich naszych polskich fanów. Mam nadzieję, że spotkamy z wami, kiedy pojawimy się na trasie!

Dzięki za wywiad!

« Poprzednia
1
Następna »
Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

- Marduk

Czy zdarzyło Ci się wyrzucić płyty lub kasety z muzyką?