zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku piątek, 24 września 2021

wywiad: Slayer

24.05.2001  autorzy: Adam "kalisz" Kaliszewski, m00n

Wykonawcy:  Jeff Hanneman - Slayer (gitara), Paul Bostaph - Slayer (instrumenty perkusyjne)

Na nową płytę Slayera przyjdzie nam jeszcze nieco poczekać. Tymczasem przeczytajcie, co na temat "God Hates Us All", cenzury i pocisków artyleryjskich mieli do powiedzenia muzycy zespołu - gitarzysta Jeff Hanneman i perkusista Paul Bostaph.

strona: 1 z 1

rockmetal.pl: Zacznijmy od sprawy, która ostatnio najbardziej interesuje polskich fanów. Dotarły do nas informacje, że właśnie zaczynacie europejską trasę po niedużych klubach, tymczasem do Warszawy przyjechaliście tylko po to, aby porozmawiać z dziennikarzami...

Jeff: Nie, to nie tak. To jest tylko press tour...

Kiedy więc trasa?

Paul: W połowie czerwca planujemy zacząć trasę po Stanach...

Jeff: Tak, dokładnie. A teraz przyjechaliśmy tylko porozmawiać z dziennikarzami - w Niemczech, w Polsce, w kilku innych miejscach. A normalną trasę koncertową rozpoczniemy dopiero latem. Najpierw w Stanach, później lecimy do Japonii, gramy kilka koncertów w Azji i około września powinniśmy dotrzeć do Europy.

Zawitacie również do Polski?

Jeff: Nie wiem jeszcze. Na pewno są na to szanse. Myślę, że nawet całkiem spore. Nie mogę jeszcze w tej chwili nic obiecać na pewno, ale wydaje mi się, że taka możliwość istnieje.

Nagraliście właśnie nową płytę - "God Hates Us All". Premierę z tego co wiemy zaplanowano na lipiec?

Jeff: (śmiech) Nie wiem tak naprawdę.

Paul: Tak, mamy różne terminy premiery w Stanach, w Europie. Sami nie wiemy dokładnie, kiedy to się ukaże.

Opowiedzcie więc krótko o tym albumie... O kompozycjach, pracy w studio...

Jeff: Na dobrą sprawę prace nad tym materiałem zaczęliśmy już dwa lata temu i już jakiś czas temu materiał był gotowy, jednak zaangażowaliśmy się w parę pobocznych projektów - zrobiliśmy piosenkę do filmu "Dracula 2000", kawałek Black Sabbath na jakiś tribute album, dwa utwory do jeszcze jednego filmu. Później pojechaliśmy we wspólną trasę ze Slipknot i wciąż coś się działo, nieustannie coś utrudniało zakończenie prac nad albumem...

Ile utworów znajdzie się na płycie?

Jeff: To też zależy od miejsca wydania. Edycja europejska będzie zawierała około czternastu kompozycji, amerykańska prawdopodobnie mniej (tu artysta jeszcze coś tłumaczył, ale skutecznie zagłuszył go przelatujący nad położoną blisko lotniska siedzibą Sony Music odrzutowiec - red.)... Natomiast mówiąc o samej muzyce... Będzie trochę inna. Na pewno ciężka i brutalna, ale nieco odmienna od starych dokonań Slayera.

Bardziej w brooklyńsko-hardcore'owym klimacie?

Jeff: Też. Taka muzyka na pewno ma na nas wpływ, więc to będzie słychać. Zresztą sami zobaczycie...

Kto zajął się tekstami?

Jeff: Kerry (King, gitara - red.) napisał większość, kilka jest autorstwa mojego i Toma (Araya - wokal, bas), ale zdecydowanie przeważają te napisane przez Kerry'ego...

Na płycie "Divine Intervention" znalazł się utwór "213". Jego tekst opowiada o seryjnym mordercy, niejakim Jeffreyu Dahmerze. W którymś z wywiadów Tom Araya powiedział, że pomysł tekstu wyszedł od ciebie. Co zafascynowało cię w historii tego skądinąd niezbyt sympatycznego typka?

Jeff: Tom napisał słowa. Muzyka była moja, tekst jego. On wówczas dużo czytał na temat różnych przestępców, seryjnych morderców. Nie wiem ile on o tym przeczytał książek, jestem przekonany, że dużo tego było. Tak więc wiedzę miał sporą i jakoś tak się składało, że Dahmer był dosyć ciekawym przypadkiem (śmiech), to był dziwny facet. Przyniosłem muzykę i poprosiłem Toma, żeby napisał do niej tekst, a on akurat wpadł na pomysł, żeby to był kawałek o Dahmerze. I tyle mojego udziału.

Ale to zapewne za sprawą takich tekstów jak "213" pojawiają się później opinie, że Slayer namawia do zła. Jesteście obarczani winą za różne przestępstwa, w opinii części amerykańskich mediów staliście się główną motywacją dla morderców... Co sądzicie o tych opiniach?

Jeff: Mnie to śmieszy, naprawdę. Nie rozumiem takich opinii. Paul zresztą może powiedzieć więcej na ten temat.

Paul: Wydaje mi się, że to jest kwestia rozumienia albo nie, pewnego podejścia do sztuki. Niektórzy ludzie nie mogą pojąć, że to właśnie sztuka, a nie jakaś agitacja, nakłanianie do czynienia zła. I moje podejście jest takie - jeśli rodzic widzi, że jego dziesięcio- czy piętnastoletnie dziecko przynosi płytę z ostrzegawczą nalepką, powinien tego posłuchać i jeśli uzna, że są tak faktycznie jakieś niebezpieczne treści, powinien porozmawiać z dzieckiem i spróbować wytłumaczyć mu, co z jego punktu widzenia jest złe. Jak on to pojmuje. A to jest rock...

Jeff: To się nazywa "rozrywka". (śmiech)

Paul: No właśnie. Rock jest przecież muzyką rozrywkową. A tymczasem pojawiają się takie głosy, że te teksty są niebezpieczne. To jest jakaś totalna ignorancja, zupełne niezrozumienie. Może będą konkretnie wskazywać, które zdania, które sformułowania są niebezpieczne?

Jeff: Tak... Na całym świecie jest pełno zespołów, które w swoich tekstach opisują drastyczne sceny. Nieważne, czy są to sytuacje autentyczne, jak w przypadku Dahmera, czy wymyślone. I czy to oznacza, że te wszysktie dzieciaki, które to łykną, ubiorą się na czarno, kupią broń i pójdą zabijać ludzi? To jest śmieszne (mówi coraz głośniej, próbując przekrzyczeć kolejny nadlatujący samolot - red.)... Czy mnie słychać?! (śmiech)

I macie później problemy z różnej maści cenzurą...

Jeff: Tak, ale co zabawne, przeważnie nie z powodu tekstów. Przeważnie mamy kłopoty z powodu zdjęć we wkładkach. Teraz też wybraliśmy kilka fotografii do wkładki i jedna z nich była naprawdę mocna. Ludzie z Sony powiedzieli, że nie będą tego rozprowadzać (śmiech). Takie problemy z cenzurą są faktycznie częste. Teksty to małe piwo (śmiech), ale zdjęcia... Uu-uu-uu! (śmiech)

Dlaczego zatytułowaliście płytę "God Hates Us All"?

Jeff: Hmm właściwie to nie wiem... (śmiech)

Paul: Mi się tak wydaje, że ten tytuł jest spojrzeniem człowieka, który ma autentycznego pecha - spotykają go złe rzeczy, śmierć bliskich, choroby... i w pewnym momencie dochodzi do wniosku, że Bóg go nienawidzi.

Wspomnieliście na początku wywiadu, że angażujecie się w sporo pobocznych projektów...

Jeff: Tak, ale raczej miałem na myśli to, że poza nagrywaniem robiliśmy wiele dodatkowych rzeczy razem, jako zespół. Nie chodziło mi o jakieś kapele, czy inną działalność poza Slayerem. Nagraliśmy parę kawałków, piosenkę dla WCW, rzeczy na soundtrack, cover Black Sabbath, ale to w sumie tyle...

Jednak Kerry King założył jakiś zespół wspólnie z Dimebagiem Darrelem (Pantera - red.) i perkusistą Slipknota?

Jeff: Faktycznie, aczkolwiek nie znam szczegółów... Ale rzeczywiście coś tam sobie montuje. On generalnie jest zaganiany - ciągle gdzieś gra. Jak nie ze Slayerem, to z jakimiś innymi zespołami. Taki już jest.

Graliście trasę ze Slipknot, teraz Kerry pogrywa sobie z jednym z muzyków tego zespołu... Co sądzicie o całej fali tak zwanego "new metalu", o łączeniu gitarowego grania i hip-hopu?

Jeff: Slipknot jest całkiem niezły. Lubię ich, mają sporo niezłych kawałków. Wiem, że wielu fanów metalu niezbyt akceptuje takie granie, ale ja nie mam nic przeciwko. Na koncertach grają z niesamowitą energią, są bardzo dynamiczni. A łączenie metalu z hip-hopem? To nie jest zła mieszanka, tylko trzeba to dobrze zrobić. Pojawia się bardzo wiele gównianych kapel, które próbują robić coś takiego, tyle tylko, że efekt jest mierny. Ja nie robiłem takich eksperymentów, ale nie mam nic przeciwko.

Planujecie ponoć wydanie specjalnego boksu opakowanego w łuskę po pocisku artyleryjskim?

Paul: Tak, czekamy z tym do ukazania się albumu... Chcemy, żeby ukazało się, kiedy już nagrania będą gotowe...

Jeff: To taki chory pomysł, który zrodził się podczas trasy w naszym autobusie. Piliśmy sobie i to wymyślaliśmy. Pewnie miło byłoby wypuścić coś takiego na Święta (śmiech).

Od kogo wyszedł ten w sumie dosyć nietypowy pomysł?

Jeff: Ode mnie i od Toma, myśmy to wymyślili...

Paul: Zastanawialiśmy się nad czymś takim podczas trasy. W grę wchodziły różne "opakowania", między innymi skrzynki artyleryjskie, aż wreszcie ktoś wpadł na pomysł, żeby opakować to w łuskę od pocisku. Byliśmy nieźle pijani, zaczęliśmy to wszystko planować, rysować, rozmieszczać te płyty w środku...

Jeff: Tak, to było niezłe. Siedzieliśmy pijani w autobusie i rozrysowywaliśmy ten pocisk na tysiąc sposobów (śmiech). A później poszliśmy do naszej firmy nagraniowej z projektem i powiedzieliśmy: "chcemy mieć coś takiego!" (śmiech)

To sprawę opakowania mamy z głowy. A co będzie w środku?

Jeff: Chcielibyśmy, żeby znalazły się tam wszystkie piosenki, które ukazały się na singlach. Myśleliśmy też o umieszczeniu jakiegoś "tajnego" materiału - niepublikowanych rzeczy, mamy jakieś śmieszne nagrania z pijackiej sesji w pewnej nielegalnej stacji radiowej, której zresztą następnego dnia już nie było... (śmiech, chwila ciszy i totalna salwa śmiechu) Zobaczymy jeszcze.

Graliście w naszym kraju już kilka razy. Jakie macie wspomnienia?

Paul: Hmmm wasz kraj jest... specyficzny... (śmiech) ale wspominamy go mile...

Jeff: Może Tom troszkę mniej, bo podczas którejś z wizyt ktoś go okradł...

Paul: Naprawdę?

Jeff: Tak, gwizdnęli mu kamerę wideo i jakieś prywatne rzeczy... Mi na szczęście jeszcze nikt nic nie ukradł (śmiech)

Wasz stosunek do internetu...

Jeff: Ja nie jestem wielkim miłośnikiem komputerów. Mam komputer, używam go, ale traktuję jako narzędzie. Przeglądam czasem różne strony, muzyczne raczej rzadko, raczej mnie to nie fascynuje. Paul, ty bardziej w tym siedzisz, prawda?

Paul: Tak, ja dosyć często korzystam z sieci, ale Tom jest największym maniakiem w zespole (śmiech). Ja surfuję troszkę, oglądam różne strony, ale najciekawsze co można znaleźć...

Jeff: Oczywiście oprócz pornografii (śmiech).

Paul: No tak, oprócz (śmiech). Chodzi mi o to, że bardzo ciekawą rzeczą jest możliwość bezpośredniego zapoznania się z opiniami ludzi na temat muzyki, dowiedzenia się, co myślą o płycie, o koncertach. Fajnie poczytać różne recenzje zupełnie niezależnych ludzi, którzy nie są związani z żadnymi firmami, redakcjami, robią to tylko z miłości do muzyki.

Dzięki za rozmowę. Jeśli chcecie, możecie jeszcze coś dodać.

Jeff: O, jak ja tego nie lubię (śmiech)... Dobra, powiem. Skończyliśmy nagranie (śmiech).

Paul: Tak, WRESZCIE skończyliśmy nagranie (śmiech). Dziękujemy.

« Poprzednia
1
Następna »
Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

- Slayer

Czy słuchasz list przebojów?