zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 3 czerwca 2020

wywiad: Vader

20.09.2004  autorzy: m00n, Adam "kalisz" Kaliszewski

Wykonawcy:  Novy - Vader (gitara basowa), Mauser - Vader (gitara)

W ciągu ostatnich miesięcy nad naszymi eksportowymi deathmetalowcami z Vader zaciążyło chyba jakieś fatum. Bo jak inaczej nazwać dwa wypadki samochodowe i nieszczęśliwy upadek Docenta podczas sesji nagraniowej, które zdarzyły im się w tym roku? O tym wszystkim, a także o najnowszej płycie "The Beast" i jej "spiratowaniu" rozmawialiśmy z gitarzystą Mauserem i basistą Novy'm.

strona: 1 z 1

rockmetal.pl: Cześć! Nie wiem, czy pierwsze pytanie nie powinno być adresowane do Petera, być może nie będziesz znał odpowiedzi na to pytanie. No ale spróbuję... Pierwotnie mieliście w planach zatytułowanie nowej płyty "Spiritual Disease". Co wpłynęło na zmianę tytułu?

Novy: Myślę, że przede wszystkim to, iż nowy tytuł bardziej przekłada się na to, co zawarte jest na albumie. Czyli sam przekaz tekstów i koncepcja, którą stworzył Peter. Jak wskazuje tytuł, chodzi o Bestię, ale Bestię siedzącą w człowieku. Takie drugie oblicze, które gdzieś w każdym z nas jest i objawia się, w taki czy inny sposób. Wydaje mi się więc, że chodziło właśnie o samą ideę, przekaz i koncepcję, która jest zawarta na albumie. To był główny powód zmiany tytułu. No i umówmy się, że wcześniejszy tytuł był raczej tytułem roboczym. To się bardzo często zmienia.

Czyli teksty łączy jakiś koncept...

Novy: Tak, tak. Teksty zostały napisane przez trzech ludzi, ale koncepcyjnie łączą się ze sobą.

W czasie sesji nagraniowej mieliście niemałego pecha. Chodzi o wypadek Docenta. Jak wyglądała sprawa znalezienia zastępcy? Czy wybierając Daraya mieliście jakieś inne propozycje, czy też od razu pomyśleliście o nim?

Novy: Ponieważ zdarzyło się to bardzo niespodziewanie, zaraz na samym początku pierwotnej sesji nagraniowej, musieliśmy działać bardzo szybko. Jako, że zespół Vader ma bardzo dużo zajęć i bardzo intensywnie gramy - to akurat była sesja nagraniowa - więc musieliśmy coś z tym wszystkim zrobić. To nie było tak, że perkusiści do nas się zgłaszali, to była szybka decyzja naszego managera (śmiech), Mariusza, który po prostu w ciągu kilkunastu minut ustawił spotkania z kilkoma perkusistami. W ten sposób odbył się, nie lubię tego słowa, ale myślę, że jest odpowiednie w tym miejscu - casting. Zostały złożone propozycje i z tego wszystkiego, w ciągu dwóch dni przesłuchań został właśnie wyłoniony Darek, który, chyba nie muszę wiele na ten temat mówić, świetnie się sprawdza, bo gra z nami do tej pory.

Odnośnie tego castingu, czy zostali tam zgłoszeni "znani i lubiani", czy może mieliście także do wyboru muzyków, o których jeszcze mało kto słyszał?

Novy: Przede wszystkim to była szybka akcja, nie było czasu na zastanawianie się, więc szukaliśmy na własnym podwórku wśród najlepszych perkusistów. Znamy się z mnóstwem zespołów, wiele z nich grało z nami na trasach, najprostszym więc sposobem było złożyć propozycję ludziom, których znamy i o których wiedzieliśmy, że mogą podołać temu przedsięwzięciu. Jak się później okazało, zagrać kawałki Vadera nie jest tak prosto...

Czy Docent zdążył w ogóle nagrać jakieś partie czy wypadek zdarzył mu się na samym początku?

Novy: Nie, nie. To był totalny początek. Z tego co się orientuję to był drugi dzień w ogóle w studio, kiedy dopiero powstawało pierwsze brzmienie bębnów.

Mauser: Zdążył chyba tylko gary rozłożyć tak naprawdę. Nawet chyba nic nie zdążyli nagłośnić, rozstawił gary i... po prostu koniec. Stało się.

A jaki jest jego stosunek do całego zdarzenia? Macie zakontraktowane koncerty, mieliście nagranie płyty, wszystko odbędzie się bez jego udziału. Przyjął wszystko ze zrozumieniem czy miał do was jakiś żal, że na niego nie zaczekaliście?

Mauser: Nie, żalu do nas nie miał. Wiedział jaka jest sytuacja. My o tym rozmawialiśmy natychmiast i zdawał sobie sprawę, że konsekwencją tego nieszczęśliwego dla niego, dla nas zresztą też, wypadku, jest to, że ktoś tę płytę będzie musiał nagrać za niego. Peter zdecydował, że Darek zagra za Docenta i myślimy, że dobrze zrobił. Poza tym mieliśmy jeszcze inne problemy tak naprawdę i dobrze, że tak się stało, że odpoczęliśmy od siebie. Dzięki temu teraz jest wszystko w porządku. Właściwie Docent już jest w formie, już na dzień dzisiejszy moglibyśmy zacząć normalnie grać. Tylko, że nie mamy kompletnie czasu by się spotkać i zrobić kilka prób. Bo widzisz, my jesteśmy teraz na "press tour", Peter odpowiada na wywiady telefoniczne zaaranżowane przez Metal Blade. W sumie 2 tygodnie pracy. Ma także poważne problemy z dyskiem, nie może się praktycznie ruszać, pewnie nie obędzie sie bez operacji.

Jakieś poważne kłopoty?

Mauser: Pękł mu dysk. Myślę, że to jest poważna sprawa.

Novy: Bardzo bolesna sprawa i długotrwała w leczeniu.

Mauser: To jest przejebane. Wiesz, to się równie dobrze może goić przez trzy miesiące. Nie chcemy odwoływać koncertów, Peter powiedział, że woli zostać w domu i poczekać do trasy. Zobaczymy, jak się przed nią będzie czuł, przed "Blitzkrieg 2". Myślę jednak, że wszystko będzie dobrze. Damy radę! Wiesz, teraz jest promocja nowej płyty, to jest rzecz bardzo ważna. Niestety ale stało się jak się stało, przedźwigał się chłopak, coś tam podnosił. Mówił mi o tym jeszcze przed trasą, że coś podnosił, coś mu strzyknęło, ale w sumie było dobrze. A tu za parę dni "chrrr" i go zgięło.

No tak. Nieszczęśliwie się zdarzyło, że "The Beast" nie zdążyła do nas dotrzeć, więc płyty nie słyszeliśmy. Podobno jest to najdłuższy album Vader?

Mauser: Hmm, chyba tak.

Więcej pomysłów? Więcej czasu na przygotowanie?

Mauser: Czy więcej czasu na przygotowanie? Nie, raczej nie. Standarowa procedura, mieliśmy po prostu po całym sezonie koncertowym, po "Revelations", cztery miesiące wolnego i to był właśnie czas, kiedy Peter robił cały materiał. Płyta miała być nagrywana w marcu, potem z powodu wypadku Docenta przeniesiona na przełom maja i czerwca, miksy i mastering kończylismy w lipcu.

Odnośnie samego procesu, czy Daray miał jakiś wpływ na materiał czy po prostu dostał swoje partie?

Mauser: Dostał partie i zrobił praktycznie wszystko to, co Peter przygotował wcześniej. Wiesz, jego wkładem w płytę jest nagranie samej linii perkusji, no i dodanie paru smaczków. Generalnie Peter miał swoją wizję i bębnów i starał mu się ją przekazać.

Ciekawi mnie jak to wygląda od strony technicznej. Czy Peter rozpisuje sobie te partie, czy może programuje na midi, czy może po prostu mówi "graj w ten i ten sposób"?

Mauser: Wiesz, on to rozpisuje na kartkach. Dzieli na takty, potem siadają sobie z Darkiem i na przykład Peter mu mówi: "Przez tyle taktów jest tempo takie, przez tyle taktów blast, przez tyle taktów tempo takie". Darek potem ma całą partyturę, siada w studio, czy też wcześniej w domu, i aranżuje to po kolei wedle własnej woli, wedle własnego pomysłu. Ale generalnie cały schemat ma już narzucony z góry.

Do przynajmniej dwóch utworów z nowej płyty powstały teledysk, między innymi do "Dark Transmission". Czytałem gdzieś wypowiedź Petera, że macie w planach zrobienie zupełnie nową wersję tego klipu...

Mauser: Tak. To są teledyski typowo studyjne. Ujęcia z kamer, jak pracowaliśmy w studio i do tego jest podłożona muzyka. Takie śmieszne rzeczy... Taki był zamysł, by pokazać jak to wszystko wygląda od kuchni, podczas nagrań. Zarówno fragmenty gdzie pracujemy, jak i te wszystkie śmieszne gagi, których podczas sesji było dość sporo...

Novy: Takie ciekawostki...

Mauser: Dokładnie. Właściwie to jest taki bonus dla naszych fanów. Cały pomysł wyszedł od Mariusza, który z kolei dostał "zamówienie" na dodatkowy materiał ze studia, który znalazłby się na płycie DVD dołączonej do regularnej płyty. Ponieważ nie chcielismy, by to były jakieś słabej jakości fragmenty koncertów czy wywiady, zrobiliśmy to z wykorzystaniem profesjonalnej kamery i montażu. Same klipy powstały dość spontanicznie, tak by przekazac atmosferę nagrań w studio...

A są jakieś konkretne plany dotyczącego nowego klipu do "Dark Transmission"?

Mauser: Z tego co wiem, Peter już coś tam w głowie ma i pewnie z Mariuszem już coś uzgadniał. Ale jeśli chodzi o dyskusje wewnątrz zespołu, jak to by miało wyglądać, to jeszcze wcześnie by o tym mówić. Poza tym wiele rzeczy bardzo się skomplikowało przez chorobę Petera, tak więc sami nie wiemy co dalej. Na razie robimy promocję nowej płyty, koncerty... Stało się tak, jak się stało, sądzę, że Peter o tym w tej chwili nawet nie myśli. Jeśli nie teraz, to pewnie w przyszłym roku to zrobimy.

O drugim z nowych teledysków Peter wyraził sie, że jest to klip "dla najbardziej oddanych fanów". W jakim sensie?

Mauser: Tak jak mówiłem, to nie jest regularny teledysk. Wiesz, my to nagrywaliśmy w studio, gramy na gitarach, machamy baniami, są tam jakieś ujęcia, przebitki z pracy w studio. Mówiąc o najbardziej oddanych fanach miał pewnie na myśli to, że będą oni mogli wreszcie zobaczyć jak sesja nagraniowa wygląda z perspektywy zespołu. Przyznasz, że niewiele kapel decyduje sie na pokazanie takich obrazków? Musiałbyś to po prostu obejrzeć, by coś powiedzieć na ten temat tak naprawdę.

W zeszłym roku do Vader trafił Novy. Jak znalazł się w zespole?

Mauser: Przypałętał się i chodzi tak za nami od jakiegoś czasu (śmiech). Wydaje mu się, że gra z nami.

Novy: (śmiech) Właściwie sprawa miała swój początek ze trzy, cztery lata temu, kiedy to pierwszy raz dostałem propozycję, nieoficjalną i wstępną grania w Vader. Ale cała sprawa nie doszła skutku z tego prostego względu, że byłem bardzo mocno zaangażowany w pracę mojego ówczesnego zespołu Devilyn, bardzo intesywnie koncertowałem z Behemoth i wahałem się. A to wahanie zaważyło na tym, że ktoś inny przyszedł na to miejsce, w tym wypadku był to Simon. A później wszystko zaczęło się inaczej klarować, miałem więcej czasu, bardziej byłem sesyjnym muzykiem w Behemoth i dostałem ponowną propozycję, z której skorzystałem. Zresztą już od dłuższego czasu o tym myślałem.

Mauser: Novy jest przede wszystkim regularnym członkiem zespołu Vader. Ma z góry ustaloną pozycję, nie musi się martwić o to, czy pewnego dnia na jego miejsce przyjdzie inny muzyk sesyjny. Tu jest wszystko jasne, bez niedomówień - Novy jest w składzie Vader. To jest bardzo ważne dla niego i dla nas, jest to większa stabilizacja.

Podejrzewam, że Peter jest w Vader kimś kto podejmuje decyzje...

Mauser: Jest po prostu liderem.

A jak jest z przyjmowaniem jego decyzji przez resztę zespołu? Jesteście potulni jak baranki? (śmiech)

Mauser: Wiesz, to zależy. Nad pewnymi rzeczami można dyskutować, a pewne rzeczy są z góry ustalone. Jeśli chodzi na przykład o komponowanie utworów, tutaj praktycznie nie mamy o czym dyskutować, dlatego, że wiadomo - on jest kompozytorem i on chce, żeby tak było. I nawet nie próbujemy, bo to już jest z góry ustalone. Jak ja, czy Novy dochodziliśmy, do zespołu, to Peter z nami o tym rozmawiał i to było jasne - on jest kompozytorem, a ja jestem jego gitarzystą. I to tyle.

Novy: Pewne rzeczy po prostu musieliśmy zaakceptować. Z góry.

Mauser: Wiesz, my mamy swój zespół z Novym, mamy Dies Irae. Tu się realizujemy w pełni, w sumie nie przeszkadza nam to w ogóle. To jest zdrowy, normalny układ, przynajmniej wiadomo na jakich warunkach grasz w tym zespole.

Novy: Jest podział obowiązków, każdy ma swoje miejsce i robi, to co do niego należy.

Mauser: Powiem szczerze, że to jest wygodne.

W jakimś sensie na pewno. Wypadki was nie opuszczają...

Mauser: Oj, ostatnio mamy ogromnego pecha. Może nawet jest tych wypadków zbyt wiele.

No właśnie, może to jakiś znak "z góry"? Albo "z dołu"? (śmiech)

Mauser: Może nie... Po prostu zbieg okoliczności tak naprawdę. Jeśli chodzi o te wypadki, właściwie jedyny poważniejszy zdarzył się, gdy wracaliśmy... Nie pamiętam, z której to było trasy...

Novy: Jechaliśmy z Europy, to było przed Bałkanami... Ja miałem szczęście nie uczestniczyć w tym wypadku (śmiech).

Mauser: Tak, tak. Graliśmy trasę europejską, parę koncertów w Niemczech, Belgii, Holandii, Francji i Anglii. W drodze powrotnej, juz w Polsce na drodze szybkiego ruchu uderzył nas w nas jakiś samochód dostawczy. Udzerzył nas w tył, w przyczepkę, w momencie gdy skręcaliśmy na stację benzynową. On nie zdążył zahamować i uderzył centralnie w przyczepę. Przyczepa praktycznie się rozpadła, koło się urwało i nas potężnie szarpnęło. Obróciliśmy się o 180 stopni i wjechaliśmy na przeciwny pas. Gdyby było mokro na jezdni, to na pewno byśmy koziołkowali. Na 100%. Ale jakoś nam się udało. A ten drugi wypadek był na następnej trasie...

Ten w Niemczech, tak?

Mauser: Tak, ale to nie było groźne. Więcej było problemów potem, jednak ponownie samochód wjechał nam w tył...

Ale koncert odwołaliście.

Mauser: No niestety koncerty musieliśmy odwołać, zostaliśmy zatrzymani przez policję do wyjaśnienia całej sprawy. Ponieważ był to chyba piątek, nie mogliśmy się skontaktować z polskim konsulatem, dopiero w sobotę udało nam się porozmawiać i poprosić o pomoc. Policja zatrzymała samochód, a my przecież musieliśmy jechać dalej. Udało nam się załatwić samochód zastepczy, który przyjechał z Polski, i ruszyliśmy... Cała historia.

W maju graliście przed Metalliką. Nie wspomnę, że przed Slipknot, bo nie wypada. Jak wspominacie ten występ?

Mauser: Fantastiko (śmiech). Super. To zajebiste przeżycie dla wszystkich członków zespołu. Masakra. Kurcze... Praktycznie moje początki z metalem to właśnie było spotkanie z zespołem Metallica na kasecie. Miałem plakaty w domu. Dla mnie to był totalny kosmos, gdy się dowiedziałem, że mamy przed nimi grać. A tym bardziej, że mogliśmy poznać przynajmniej jednego z nich osobiście - Hetfielda, porozmawiać chwilę. To było coś naprawdę niesamowitego. Super koncert, atmosfera, dużo ludzi, zajebiste przyjęcie. Lubią nas w tym kraju, naprawdę kurwa to było widać. I my to doceniamy mocno.

A nie wkurzało was to, że musicie grać pierwsi? I to jeszcze przed Slipknot?

Mauser: (śmiech) Oczywiście, ale znamy realia biznesu. Byliśmy tam tylko supportem. Wiedzieliśmy, że będziemy mieli tyle czasu ile mamy. Były problemy z dźwiękiem, ale to nie była nasza wina. Na tym stadionie jest taki problem, o którym się dowiedzieliśmy jeszcze przed koncertem. Powiedział nam o tym koleś od Metalliki: "Ponieważ będziecie mieli limit głośności, tu hula wiatr, i po prostu ten dźwięk będzie wam znosiło". Tak też było. I dlatego ludzie mówili, że dźwięk falował, nie wiadomo co się działo. Nic się nie dało zrobić. Musiałaby być odpowiednia moc, żeby to przezwyciężyć. Nasze wzmacniacze pracowały ok, dźwięk na scenie był bardzo dobry, przekonacie sie o tym juz niedługo, gdyż Metal Mind wyda DVD, na którym pojawi się między innymi koncert z Metalliki.

Takie problemy z dźwiękiem zdarzają się na "open-airach"...

Mauser: No jasne. Tym bardziej zdarza się to zespołom, które grają jako supporty, które mają ograniczone możliwości techniczne, mają limit głośności. Nie można nic więcej zrobić. Możesz tyle ile możesz. Nic więcej.

A co sądzicie o spiratowaniu "The Beast"?

Mauser: Lipa. Wkurza nas to. Płyta nawet nie jest w sklepach, a część ludzi już ją ma. Z jednej strony to może i ma jakieś pozytywne aspekty, jest to jakaś forma promocji. Wcześniej ludzie się dowiedzą o tej płycie. Strata dla nas i dla wytwórni na pewno. Nie dla ludzi, nie dla tych którzy puścili ten album do sieci i go ściągnęli. Będziemy temu przeciwdziałać. Właściwie wiemy kto to zrobił i wszystkie procedury zostały uruchomione. Nie wiem jak długo potrwa dochodzenie, ale wiemy jak to się zakończy - wytoczeniem procesu sądowego. Tak to się skończy na pewno. Oprócz tego płyta, która wyjdzie w Polsce i w Europie, będzie zawierała specjalny bonus.

Czyli nie będzie tej pojedynczej wersji?

Mauser: Będzie. Jednak musieliśmy jakoś zabezpieczyc się przed spiratowaniem i postanowiliśmy wydać również specjalną edycję z DVD. Trzeba było po prostu zrobić coś, co zachęci ludzi, by kupili tę płytę. Czyli wyjdzie płyta DVD z bonusami. Będzie raport ze studia, jakieś pół godziny samego raportu, plus właśnie te dwa teledyski - "Dark Transmission" i "Choices". Będą ponadto trzy utwory zarejestrowane na Metalmanii w 2003 roku, kiedy jeszcze grał z nami Simon. Są fajnej jakości, naprawdę dobrze się to ogląda.

Wybuchnęliście słusznym gniewem, ale czy myślicie, że tak naprawdę to by się nie stało, że płyta nie trafiła wcześniej do sieci?

Mauser: Na pewno by nie trafiła, gdybyśmy byli bardziej ostrożni. Gdybyśmy poczekali do odpowiedniego momentu, na przykład dalibyśmy ją do recenzji na tydzień przed premierą, to nawet gdyby ona pojawiła się w sieci na dwa dni przed premierą, to nie miałoby aż takiego znaczenia. W sumie i tak niewiele osób by wiedziało, że to jest w sieci, i wiesz, nie byłoby takiego zamieszania. Ale tak jak mówię, ponieważ było zamieszanie, i jest to jakiś tam, załóżmy, skandal, dla nas jest to także pewien plus. Bo się jednak o tym dużo mówi i to jest jakaś promocja płyty. Gorzej dla wytwórni, bo to ona ponosi straty finansowe. Część ludzi po prostu może tej płyty nie kupić. Ale chcemy zachęcić tych ludzi do kupna poprzez zamieszczenie bonusów, o których mówiłem wcześniej.

Abstrahując od kwestii Vader, jest to jakiś wasz wkład w dyskusję o mp3, kiedy trwa w mediach spór między fachowcami i prawnikami. W pewnym sensie możecie być dumni z tego.

Mauser: Wiesz, generalnie ja nie mam nic przeciwko "empetrójkom" i temu, że ludzie ściągają muzykę. Jednak niech to odbywa się bardziej w cywilizowany sposób. Bo tak naprawdę ci ludzie, którzy powiedzmy w Polsce ściągają muzykę z sieci, mogą płyt rzeczywiście nie kupić, bo ich po prostu nie stać. Płyty są po prostu drogie. A na Zachodzie pomimo tego, że ludzie jednak ściągają płyty, to i tak idą do sklepu i kupują. Bo mają na to kasę. Ich to wali, oni chcą mieć okładkę i wszystko.

Traktują to jak coś w rodzaju radia...

Mauser: Tak, dokładnie tak. I to jest taka, powiedzmy, forma promocji. Dlatego myślę, że nawet dobrze by było, załóżmy, umieszczać jeszcze przed premierą płyty parę utworów w sieci, żeby ludzie się z tym zapoznali. Na przykład dwa utwory, trzy, to na pewno nie zaszkodzi i nie zaważy na sprzedaży. To nie jest głupie.

Mówiliśmy na początku od trasie "Blitzkrieg 2". O ile dojdzie do skutku...

Mauser: Nie, dojdzie do skutku na pewno. Nie sądzę, żeby miało miejsce takie zdarzenie, że nie pojdziemy na tą trasę. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy mogli nie jechać. Peter coś przebąkiwał, ale to są bardziej "przebąkiwania", ja wiem, że nawet jakby miał umierać, to i tak pojedzie na tę trasę.

A jakbyś zareklamował tą trasę? Czy może Vader nie potrzebuje reklamy? (śmiech)

Mauser: Nie nooo, każdy potrzebuje reklamy. Jak bym zareklamował tą trasę? Nowa płyta, nowe utwory, będziemy grali te utwory z nowej płyty po raz pierwszy. Po tej trasie na pewno prędko nie zagramy koncertu w Polsce. Dlatego, że praktycznie do końca roku wszystkie daty mamy "zabukowane", wracamy w grudniu i w tym momencie już kończymy koncertowanie. Mariusz wspominał coś, że w 2005 roku nie będzie trasy w Polsce, ale nie jest to jeszcze potwierdzone... W następnym roku zaczniemy koncerty z Vader na wiosnę, ale wszystkie plany obejmują kraje i kontynenty oprócz Polski. Zatem jeśli ktoś teraz nie przyjdzie na tą trasę i nie zobaczy naszych koncertów, to nie ma na to szans przynajmniej przez najbliższy rok.

Coś na koniec...

Mauser: Do zobaczenia na koncertach, żegnamy wszystkich, poczytajcie wywiad, przekonajcie się sami co u nas słychać. Dzięki!

« Poprzednia
1
Następna »
Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

- Vader

Ile kaw dziennie pijesz?