Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
75% |
| liczba ocen: |
24 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Bliss "Sin to Skin"
|
Nazwa zespołu: Bliss
Tytuł płyty: "Sin to Skin"
| Utwory: |
Sinistre Divine; Forever Blackened Embrace; Eyes Dressed in Velvet; Slavonic Nights; Moon Waltz; Another Night Another Darkness; The Tears The Lust The Sadness; Angels to Twilight; Death in Love |
Wydawcy: Massacre Records / Morbid Noizz
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7
Namnożyło się ostatnio zespołów grających w doomowo-gotyckich odcieniach.
Niestety większość z nich to tylko marne kopie My Dying Bride lub
następcy niedoścignionego Paradise Lost. Ale czasem w potoku żenującej
wtórności można znaleźć coś niezwykle interesującego. Na przykład Bliss.
Zanim natknęłam się na "Sin to Skin" sporo czytałam na temat Bliss. Dość
często porównywano ją do Paradise Lost, Type O Negative, nawet do Sisters
of Mercy i Depeche Mode. Metal, gotyk, dark wave, elektronika... - to
właśnie miało wypełniać "Sin to Skin". Moja wyobraźnia zdążyła naszkicować
sobie szkielet twórczości Bliss. A mając takie porównania, naciskała
głównie na melodyjność, delikatność, melancholię... Tymczasem... no
właśnie, Bliss gra zupełnie inaczej. Nie wiem dlaczego tyle razy
porównywano ich do Paradajsów i Type'ów. Na pewno gdzieś głęboko słychać
fascynacje tymi kapelami, ale z drugiej strony ukazuje się nieco odmienny
świat. Wbrew pozorom nie jest to płyta, która wchodzi od razu, zaraz po
pierwszym przesłuchaniu. Być może to ja popełniłam błąd, spodziewając się
po nich kojących melodii i romantycznej wzniosłości. Muzyka Bliss wcale
nie jest umelodyjniana do bólu, co nie oznacza, że w ogóle pozbawiona
jest chwytliwości. Owszem są melodie, ale na odległość iskrzy od nich
agresją i przeszywającym chłodem. Panowie nie zapomnieli czym jest
metal (METAL, a nie popkowate granie, do którego dąży teraz tak wiele
niegdyś mocnych kapel) i jak wydobyć z gitar przyzwoicie ciężkie dźwięki.
Kilka motywów z "Sin to Skin" przywołuje nawet skojarzenia z grungem i
z psychodelią! Doskonale to słychać w refrenach "Sinistre Divine", czy
"Forever Blackened Embrace". Przez cały czas w tle czai się drapieżny,
a chwilami (jak w "Slavonic Night") nieco nerwowy nastrój. Całość okrywa
mroczny klimat, kreowany głównie przez klawisze i elektronikę, skłaniającą
się ku dark wave ("Eyes Dressed in Velvet"). Dzieje się tu bardzo wiele -
muzyka Bliss wnika w najciemniejsze zakamarki podświadomości ("Forever
Blackened Embrace"), kreuje nieświęty nastrój ("Moon Waltz"), czasem
oplata zmysły emocjonalnym powiewem romantyzmu ("Death in Love"). Raz
mocna, ciężka, bezlitosna ("Another Night, Another Darkness", "Sinister
Divine"), innym razem delikatna, leniwa, piękna ("Slavonic Night"). Raz
typowo metalowa, innym razem bardziej depeche'owa ("Eyes Dressed in
Velvet")... Moim ulubionym kawałkiem na tym albumie jest "Another Night,
Another Darkness", który przez cały czas przypomina mi najwspanialsze
lata Paradise Lost - ta ciężka, solidna sekcja. Szkoda, że pewne rzeczy
mogą zostać tylko wspomnieniem...
Rozczarowałam się "Sin to Skin", ale było to rozczarowanie bardzo
pozytywne. Spodziewałam się melancholijnego potopu, a w zamian dostałam
płytę pełną gotyckiej mroczności, drapieżnej furii i solidnego metalu.
Bliss dowiódł, że nie jest jeszcze jednym doomowo-gotyckim zespołem
kopiującym to, co już było. Dowiódł, że nawet Mistrzowie czasem muszą
pochylić czoło wobec swych podopiecznych.
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|