Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
83% |
| liczba ocen: |
109 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Lacuna Coil "In A Reverie"
|
Nazwa zespołu: Lacuna Coil
Tytuł płyty: "In A Reverie"
| Utwory: |
Circle; Stately Lover; Honeymoon Suite; My Wings; To Myself I Turned; Cold; Reverie; Veins of Glass; Falling Again |
Wydawcy: Century Media Records / Metal Mind Productions
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 4
Kiedy w 1991 roku Paradise Lost wydali swój album "Gothic", nie
podejrzewali zapewne, iż wywołają nim tak znaczącą rewolucję w tym gatunku
muzyki. Dziś niemal co drugi debiutant próbuje z gorszym lub lepszym
rezultatem podrobić niepodrabialnych przecież Mistrzów. Żeńskie wokale,
melodyjne klawisze i melancholijny nastrój stały się niemal wizytówką
grup metalowych. Uwielbiam ten styl, ale nawet ja ostatnimi czasy z
coraz większym niepokojem czekam na jego kres...
Nic jednak w tym dziwnego, skoro młode zespoły, zamiast szukać nowym
rozwiązań, wolą kopiować sprawdzoną, klasyczną przeszłość. I w sumie
na tym można by skończyć opisywanie płyty "In A Reverie". Bo na
dobrą sprawę Lacuna Coil nie proponuje nic nowego, wręcz nie dba o
bycie oryginalnym. Muzyka do złudzenia kojarzy się z najwspanialszymi
przedstawicielami doom/gothic. Słychać tu echa wspomnianego Paradise
Lost (gitary momentami przypominają brzmienia "Shades of God" i "Icon",
poza tym głos Andrea Ferra chwilami ociera się o charakterystyczną
barwę Holmesa), poza tym łatwo wyczuć ducha The Gathering. Jak zwykle
w takich sytuacjach bywa uczniowie zostają hen daleko za swoimi
nauczycielami. Przypadek Lacuny jeszcze mocniej utwierdza w tym
przekonaniu. Atrakcyjności płyty nie podwyższa niestety profesjonalna
produkcja (wiadomo, Waldemar Sorychta, współodpowiedzialny za brzmienia
chociażby Tiamat, The Gathering, Moonspell czy Samaela). Century Media
zdecydowanie przesadził, nazywając Lacunę Coil nową rewelacją gotyckiego
metalu. Włosi grali przeciętnie już na debiutanckim mini albumie. "In
A Reverie" wprawdzie zdecydowanie przewyższa tamto "dzieło", ale nadal
ukazuje zespół jako jeden z wielu naśladowców. Takie wydawnictwo z góry
skazane jest na porażkę, bo wielbiciele "klimatów" z pewnością wybiorą
mistrzów tego gatunku albo zainteresują się bardziej oryginalnymi
młodziakami (a takich naprawdę nie brakuje). Jednak, mimo tych wszystkich
krytycznych opinii, muszę przyznać, że "In A Reverie" w jakimś stopniu
potrafi zaintrygować. Do płyty jakoś tak chętnie się wraca, nie ma tu
momentu znudzenia, zmęczenia. Może to z tęsknoty za starymi płytami
Paradise Lost i The Gathering. Wiadomo przecież, że oba zespoły obecnie
grają zupełnie inaczej, niż w okresie swej doskonałości. Poza tym na
uwagę na pewno zasługuje wokal Cristiny Scabbii - jest mocny, silny i
bardziej rockowy niż ten, którym dysponuje Anneke Van Giersbergen. Dzięki
niemu (ale nie tylko) muzyka Lacuny często przybiera żywszych, bardziej
metalowych niż gotyckich barw. Dość sporym zaskoczeniem może być też
"To Myself I Turned", który daje jeszcze jakąś nadzieję na przyszłość.
Dla wielu będzie to kolejna katorga, kolejny niewypał, kolejny wtórny
produkt. I w sumie nie są to twierdzenia dalekie od prawdy. Mimo
wszystko jednak Lacuna Coil momentami potrafi zaintrygować. I na pewno
istnieje mnóstwo o wiele gorszych zespołów. "In A Reverie" może być miłym
prezentem dla tych, którzy tęsknią za starszymi dokonaniami Paradajów
i The Gathering.
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|