Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
93% |
| liczba ocen: |
97 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Limbonic Art "Epitome of Illusions"
|
Nazwa zespołu: Limbonic Art
Tytuł płyty: "Epitome of Illusions"
| Utwory: |
Symphony in Moonlight and Nightmares; Eve of Midnight; Path of Ice; Sources to Agonies; Solace of the Shadows; The Black Heart's Nirvana; Arctic Odyssey |
| Wykonawcy: |
Daemon - gitara, wokal; Morfeus - gitara prowadząca, sample |
Wydawcy: Nocturnal Art Productions
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8
Limbonic Art to odkrycie norweskiej sceny ostatnich lat. Gdy ich dema
usłyszał Samoth (gitarzysta Emperor i Zyklon, szef Nocturnal Art), uznał
że zespół ma niesamowity talent i jest wart by w niego zainwestować. Dziś
kawałki z tych demówek zostały ponownie nagrane (w lekko zmienionych
wersjach) i wydane jako "Epitome of Illusions".
Zespół zaczął dużo lepiej niż dzisiejsi giganci symfonicznego blacku
(Dimmu Borgir dla przykładu). Ich dwa pierwsze albumy były naprawdę
wyjątkowo dobre i wnosiły pewien powiew świeżości do gatunku. "Epitome
of Illusions" jest płytą do nich podobną, lecz bardziej brutalną. Przede
wszystkim mniej jest tu tych spokojnych, klimatycznych fragmentów, które
spowodowały później wyjątkowość ich muzyki. Znów dominują klawisze,
choć teraz gitary wysuwają się nieco bardziej do przodu. Niestety nadal
w głównej mierze ograniczają się do rzężenia w tle. Szkoda, bo odpowiednio
zgrane riffy z klawiszami dają bardzo ciekawe efekty. Perkusja
także została wyeksponowana i wreszcie ma należytą sobie moc. Jest
niesamowicie techniczna i precyzyjna, a przy tym zabójczo szybka.
W końcu Limbonic Art stosuje automat, więc może pozwolić sobie na nawet
najbardziej zakręcone pomysły. Uważam jednak, że przesadza, gdyż nawet
wielki Hellhammer nie byłby w stanie zagrać tak skomplikowanych partii. To
z góry wyklucza gościnne występy perkusistów na koncertach zespołu. Takie
rozwiązanie jest więc zarówno wielką zaletą, jak i wadą Limbonica. Wokal
to przede wszystkim blacowy skrzek Daemona, choć używa też dziwnego
gardłowego głosu na przykład na spokojnym "Sources To Agonies". Czasem
pojawiają się też czyste wokale Morfeusa. Chór występuje dużo rzadziej
niż na innych płytach. Utwory są długie i rozbudowane, ale czasem trochę
nudnawe (na przykład nie kończące się "The Black Hearts Nirvana"). To
wina małej ilości różnorakich wstawek, choć oczywiście nadal
się pojawiają. Godny uwagi jest ostatni, instrumentalny kawałek,
w którym zespół potwierdza swój wielki talent kompozycyjny. Według mnie
jednak bardziej pasowałby jako intro.
Myślę, że gdyby płyta wydana była wcześniej, brzmiałby nieco
inaczej. Wyraźnie da się zauważyć, że zespół ewoluuje do grania
coraz brutalniejszej muzyki. Kolejna "Ad Noctum (Dynasty of Death)"
jest zdecydowanie bardziej blackowa, a "Epitome of Illusions" jakby
przygotowuje na jej nadejście. Limbonic Art cały czas dojrzewa, dlatego
wydaje mi się, że w przyszłości stać ich będzie na nagranie naprawdę
wielkich albumów. Dla nich rezerwuję lepsze oceny, a jak na razie uważam
"Epitome of Illusions" za najlepszy materiał zespołu.
autor: Ulver
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|