Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
93% |
| liczba ocen: |
208 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Offspring "Smash"
|
Nazwa zespołu: Offspring
Tytuł płyty: "Smash"
| Utwory: |
Time to Relax (tylko na CD); Nitro; Bad habit; Gotta Get Away; Genocide; Something to believe in; Come out and Play; Self Esteem; It'll be a long time; Killboy Powerhead; What happened to you?; So alone; Not the one; Smash |
Wydawcy: Epitaph Records
Rok wydania: 1994
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 6
Offspring to jak wiadomo jeden z głównych, wraz z Green Day i Rancid,
przedstawicieli tzw. neopunka. I od razu dodam, ze mimo ogromnej miłości do
punk rocka, wyżej wymienione zespoły trochę nie bardzo mnie przekonują. Głównie
ze względu na to, że w większości nie wnoszą nic nowego. Fakt, że nie bardzo
mogą, bo jest to styl dość ograniczony i niewiele można tu zmienić. Jednak
prawda jest taka, że moda na punk została sztucznie podniesiona i ostatnio
nieco przygasa, jak na moje wyczucie. Czym ta moda się skończyła, widać na
przykładzie Sex Pistols... Mi się chce rzygać, jak patrzę na Lydona i resztę,
którzy skurwili się tak, ze chyba bardziej nie można. Może to zbieg
okoliczności, ale mniej więcej w okresie powrotu punka, działalność
zawiesili The Ramones. Bez komentarza...
No, ale miałem pisać o "Smash". Płyta rozpoczyna się dość głupawym
intro, w którym jakiś klient zachęca mnie, abym podczas słuchania wygodnie
rozciągnął się na wyrku. A ja średnio mam na to ochotę podczas punkowania. :)
No, ale potem jest dość ciekawie ("Nitro - youth energy") - chłopcy nieźle
jadą i dość przyjemnie się tego słucha, a i poskakać można, czemu nie?
Potem "Bad Habit" - ja bym powiedział, ze Offspring wcale nie ma
złych nawyków. Utwór dość ciekawie się zaczyna, powoli, spokojnie, ale
potem Holland wyciąga z gardła co się da i numer jest ogólnie niezły.
Trzeci kawałek "Gotta Get Away" to potwierdzenie tego, o czym już
mówiłem. W tym numerze czuć Bad Religion tak bardzo, że aż się czasami
zastanawiam czy Gurewitz nie maczał w nim palców. :) Melodyka, rytm
i harmonie wokalne do złudzenia przypominają "21st century digital boy".
Podobnie jest z "Something to believe in" - analogie z Bad Religion są aż
nadto widoczne. Chociaż tak naprawdę... czy ja się nie czepiam?
Prawdziwym rodzynkiem na tej płycie jest "Come out and play". Bardzo
ciekawy numer, w którym słychać jakby orientalne dźwięki i widać, że
Offspring stać jest na sporo inwencji. Gdyby takich utworów było na "Smash"
Więcej, to może by była. 10 :) O "Self Esteem" nie będę pisał, bo po co
pisać o kopii "Smells like teen spirit" grupy wiadomo jakiej.
Po tym przeboju następuje przedostatni moment na płycie, o którym
warto wspomnieć. "It'll be a long time" jest krotki, ale treściwy. To lubię
w punk rocku, że można w trzy-cztery minuty powiedzieć wszystko i nie
pozostawi niedomówień.
Następny jest mdły cover "Killboy powerhead", ale już za moment
kolejne zaskoczenie - sympatyczne ska w "What happened to you?" powoduje,
że jest nadzieja na świetne zakończenie płyty. Nic z tych rzeczy... "So
alone", "Not the one" i "Smash" nie wyróżniają się niczym szczególnym
(no może poza "Smash") i szkoda, że nie znalazły się one w środku płyty,
bo obecnie rzadko wytrzymuję do samego końca.
Mimo wszystko warto posłuchać tego wydawnictwa, choćby po to,
żeby się ze mną nie zgodzić. :) Nie słyszałem jeszcze nowej płyty
Offspring, ale podobno takiej kichy, jak "Self esteem" tam nie ma.
I chwała Bogu!
autor: RaMoNe
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|