Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
84% |
| liczba ocen: |
46 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Sadness "Danteferno"
|
Nazwa zespołu: Sadness
Tytuł płyty: "Danteferno"
| Utwory: |
Danteferno; The Mark of the Eldest Sori; Tribal; Delia; Below the Shadows; Shaman; Aphrodite's Throns; Talisman |
Wydawcy: Godhead Records / Mystic Production
Rok wydania: 1996
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8
Był sobie kiedyś zespół Celtic Frost... Zaczynał jak każdy inny, a jako
jeden z nielicznych utrwalił się w pamięci wielbicieli mroczno-ciężkiej
muzyki. Wiadomo przecież, jak wiele znacznie młodszych kapel wychowało
się na jego twórczości, jak wielu artystów przyznaje się do małego
"zapatrzenia" w "celtyckie" płyty. Do tego grona można zaliczyć
Sadness. Po demówce "Ames de Marbe" Szwajcarzy kolejny raz atakują
całkiem oryginalną dawką muzyki. Muzyki momentami tak bliskiej temu, co
stworzył Celtic Frost na "Into the Pandemonium". I wcale nie dlatego,
że "Danteferno" produkował Martin Eric Ain, jakby nie patrzył basista
tej legendarnej formacji.
Mimo niezaprzeczalnego natchnienia, nie można Sadness pod żadnym pozorem
zarzucić kopiowania chlubnej przeszłości. Wielokrotnie przecież można
było się przekonać, że małe "zaczerpnięcia" z dorobku mistrzów wcale
nie są grzechem, a tym bardziej nie muszą być równoznaczne z bezmyślnym
powielaniem. "Danteferno" na pewno potrafi urzec i wciągnąć. Ciężkie,
momentami nieco surowe, gitary fantastycznie splatają się z pięknymi
partiami klawiszy. "Brudny", zachrypnięty wokal Terry'ego doskonale
kontrastuje z niezwykle ciekawym, bardzo zmysłowym i erotycznym głosem
niejakiej Christiny Christine. Nad wszystkim wznosi się gęsty mrok, który
powoli zanurza duszę w ogniu potępienia. Tak, tej płycie towarzyszy
niesamowity, piekielny klimat i najprawdziwsza czerń. W dźwiękach
kryje się jakaś przeraźliwa tajemnica, mistyczny czar. Jest to pewnie
związane z kolejnym niezaprzeczalnym źródłem inspiracji - tym razem jednak
literackim. Tytuł płyty słusznie kojarzy się z Dantem Aligeri, a skoro
tak, to na pewno i z jego słynnym poematem "Boska Komedia". Sadness, jak
nietrudno się domyślić, najbardziej upatrzył sobie tę część, w której
Dante przemierza szlaki lucyferiańskiego królestwa. I przyznać trzeba,
że zinterpretował to porażająco prawdziwie i mistrzowsko. Na uwagę na
pewno zasługuje brzmienie gitar, jest w nich ogrom surowości i brudu,
a także bliżej niezidentyfikowanego piękna i uroku (melodie!). Nie można
przejść też obojętnie obok "Aphrodite's Thorns" - zdecydowanego odmieńca,
a jednocześnie perełki tego albumu. To delikatna, podsycona zakazanym
erotyzmem kompozycja wyłącznie z kobiecym wokalem i pianinem. Tak
naprawdę jednak nie ma tu słabych utworów, wszystkie splatają się w jedną
mroczną suitę, pełną grzesznego piękna, hipnotycznego opętania i piekła
(szczególnie kompozycja tytułowa).
Bez wątpienia "Danteferno" jest jak na razie szczytowym osiągnięciem
Sadness. Potem Szwajcarzy jakoś się pogubili w natłoku własnych
ambicji. O "Danteferno" długo jeszcze będzie się pamiętać. I będą
to na pewno upojne wspomnienia.
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|