Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
75% |
| liczba ocen: |
213 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Sweet Noise "The Triptic"
|
Nazwa zespołu: Sweet Noise
Tytuł płyty: "The Triptic"
| Utwory: |
Victims of War; Without; Chaos; Sympathy For The Devil part 666; Give It All Away; Black; Painkiller; Burn Love; In The Name; Missing You; Vahan Song; In The Blood; Stay Alive; World; Access Confirmed |
| Wykonawcy: |
Glaca - wokal; Tomasz "Kostek" Kościelny - elektronika |
Wydawcy: EMI Music Poland
Rok wydania: 2007
Data napisania recenzji: 18.08.2007
Po sukcesie "Revolty" Sweet Noise powraca po czteroletniej przerwie z
nowym albumem zatytułowanym "The Triptic". Płyta utrzymana
jest w klimacie etniczno - rockowym. To coś zupełnie nowego na
polskim rynku muzycznym, jednak sprawdziło się świetnie.
Połączenie muzyki etnicznej, hip hopu oraz metalu daje niesamowity
efekt, który pozwala zrozumieć, że mimo wszelkich różnic
kulturowych, wbrew pozorom, jesteśmy tacy sami, jak ludzie
mieszkający na kontynencie oddalonym o tysiące kilometrów.
Na duże uznanie zasługuje kower klasyku The Rolling Stones. Na "The
Triptic" odnajdziemy go jako "Sympathy For The Devil part 666". Wersja
Sweet Noise totalnie różni się od oryginału - jest spokojna, z
domieszką czarnych rytmów i moim zdaniem wypada lepiej niż
pierwowzór. "Missing You" jest natomiast świetnym przykładem jak
cudownie wychodzi połączenie ludowej muzyki, rapu oraz rocka.
Szczególną uwagę zwracają chórki, które wprowadzają
niesamowity spokój. Ciekawym tworem jest ostatnia kompozycja na
płycie - "Access Confirmed". Jest instrumentalna (tylko w tle
niewyraźnie słychać czyjeś głosy), przepełniona
elektronicznymi brzmieniami, jak choćby dźwiękiem
przypominającym hamujący pociąg. To wszystko daje fascynujący
efekt. Uwagę zwraca również "Painkiller", w którym połączono
afrykańskie rytmy, metal oraz zachrypnięty głos Glacy. Nie muszę
chyba dodawać, że i tym razem zespół pozytywnie mnie
zaskoczył.
Na tle całej płyty najsłabiej wypada "Burn Love", ze wstępem
przypominającym trochę muzykę dyskotekową oraz z wokalem Glacy,
który według mnie nie pasuje do tej muzyki.
Krążek zrobił na mnie szalenie pozytywne
wrażenie. Połączenie kultur sprawdziło się kapitalnie.
Płytę można kupić w wersji zwykłej oraz limitowanej
zawierającej DVD z zapisem sesji nagraniowej i teledyskiem.
autor:
Gabriela T.
|
tutaj od 20.08.2007
|
|
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
| |
^#@#&@
boleń (gość, IP: 85.89.162.*), 2010-02-11 14:40:15
| odpowiedz | zgłoś
doceniam ogrom pracy wlozony w ten krazek ale koniec koncow ta perfekcyjna, wyszlifowana produkcja i bogactwo efektów przysłoniło gdzies same kompozycje... wydaje mi sie ze u podstaw musial to byc naprawde niezly material ale moze trzeba go bylo zostawic w surowej formie jak za starych dobrych czasow; a tak to wyszedl meczacy sredniak do ktorego i ja nieczesto wracam
|
| |
?
mutilator (gość, IP: 83.11.245.*), 2010-02-11 12:43:05
| odpowiedz | zgłoś
kiepska płyta, która nudzi i do której nie chce się wracać. nie mówiąc już o tym, że skład zupełnie inny. dno
|
| |
Super płyta
A dla Glacy wiekuisty szacunek. Za wszystko...
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|