zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 23 maja 2019

recenzja: Tool "10,000 Days"

5.05.2006  autor: RJF
okładka płyty
Nazwa zespołu: Tool
Tytuł płyty: "10,000 Days"
Utwory: Vicarious; Jambi; Wings for Marie (Pt. 1); 10,000 Days (Wings Pt. 2); The Pot; Lipan Conjuring; Lost Keys (Blame Hofmann); Rosetta Stoned; Intension; Right in Two; Viginti Tres
Wykonawcy: Maynard James Keenan - wokal; Adam Jones - gitara; Justin Chancellor - gitara basowa; Danny Carey - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Volcano, Sony Music, BMG Entertainment
Rok wydania: 2006
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

Są takie zespoły, po których po prostu nie można się spodziewać, żeby nagrały słabą płytę. Tool bez wątpienia jest jednym z nich. Każdym swoim krążkiem grupa, kierowana przez charyzmatycznego Maynarda Jamesa Keenana, jeśli nawet nie zmienia oblicza muzyki, to przynajmniej otwiera nowe drzwi i przeciera kolejne szlaki dla innych wykonawców. Nowa płyta tylko potwierdza, że zespół nadal się rozwija i ma jeszcze wiele do przekazania.

"10,000 Days" to bardzo mroczny album. Uwrażliwiający na dźwięk, ale także i na ciszę. Może nawet w większym stopniu przesiąknięty emocjami niż poprzednie dzieła zespołu. Owszem, techniczne smaczki nadal się pojawiają, co słychać już w otwierającym "Vicarious", ale są bardziej wtopione w całość. Komponują się z resztą, zamiast tworzyć autonomiczne elementy. Dzięki temu ten album jest dojrzalszy od poprzednich. Zamiast czterech muzyków grających swoje partie, mamy monolit - jedność tworzącą dźwięki układające się w harmonie, dobrane w starannie wyważonych proporcjach, niczym w laboratorium jakiegoś alchemika-geniusza. Muzycy godzą ze sobą paradoksy i uzyskują z nich nową jakość. Plemienne instrumenty perkusyjne sąsiadują z elektronicznymi, transowymi bitami w "Intension". To, co zdaje się być na przeciwnych muzycznych biegunach, tutaj łączy się w perfekcyjną całość. Posępne tąpnięcia w "Wings for Marie (Pt. 1)" zwiastują burzę (w dosłownym sensie) w następującym po nim "10,000 Days (Wings Pt. 2)". To chyba najmroczniejszy fragment płyty. Fragment mający szczególne znaczenie dla Maynarda. Jest to bowiem hołd złożony jego matce - Judith Marie Keenan - która zmarła w czerwcu 2003 roku, po tym jak 27 lat swojego życia spędziła na wózku inwalidzkim, częściowo sparaliżowana po przebytym wylewie. 27 lat to w przybliżeniu 10000 dni... "10,000 days in the fire is long enough. You're going home...", śpiewa jakby z oddali, nieobecnym głosem Keenan, a w tle huczy burza. Po takiej dawce emocji trudno oczekiwać więcej. A jednak jest to dopiero czwarty utwór na płycie. Będący tuż za nim "The Pot" zaskakuje ładunkiem energii i sporą, w porównaniu z innymi utworami, melodyjnością. Zaraz potem mamy nawiązujący do rytualnej pieśni Apaczów "Lipan Conjuring", który poprzedza enigmatyczny "Lost Keys (Blame Hofmann)". Taka różnorodność na przestrzeni ledwie kilkunastu minut mogłaby się wydawać szaleństwem. I jest. Ale Tool to grupa szaleńców, która starannie planuje swój każdy krok. Tu wszystko jest przemyślane. Nie ma miejsca dla przypadkowych nut. Nawet w atonalnym i arytmicznym "Viginti Tres" to, co początkowo wydaje się awangardowym wybrykiem, z każdym kolejnym przesłuchaniem nabiera sensu.

Jakby tego wszystkiego było mało, opakowanie płyty jest równie oryginalne jak muzyka. Tool jak zwykle zaskakuje. Nawet tych, którzy przywykli do bycia zaskakiwanymi przez ten zespół.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Tool "10,000 Days"
pik (gość, IP: 79.191.149.*), 2018-10-23 17:46:45 | odpowiedz | zgłoś
8/10 max nie więcej, jak dla mnie ten album
a koncert to koncert, ale nie wiem... może
re: Tool "10,000 Days"
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2018-10-23 16:08:36 | odpowiedz | zgłoś
11 czerwca 2019 Tool zagra w Krakowie,
tyle lat na to czekam.
Zapewne zespół wyda płytę do tego czasu,
to już mniej ważne dla mnie.
re: Tool "10,000 Days"
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2014-04-01 21:42:17 | odpowiedz | zgłoś
Wspaniały album, który niekoniecznie przy pierwszym przesłuchaniu podejdzie w całości. To nie przebojowe Undertow i Aenima, które od razu stały się podstawowym punktem repertuaru. Tutaj trzeba dać trochę czasu, szczególnie, że ciężkie i walcowate brzmienie spotyka się z delikatnym. Od początku oczarował mnie Right in Two. Przy kolejnych przesłuchaniach docenia się kunszt kompozycyjny.

Dla mnie lepszy od wcześniejszego Lateralus, którego często mantrowe brzmienie mniej mi podchodzi.
re: Tool "10,000 Days"
sfouea (gość, IP: 92.252.64.*), 2014-04-01 12:49:53 | odpowiedz | zgłoś
jak dla mnie jest to słaby album w porównaniu z poprzednimi
Tool i jego zabijające albumy
Marcin Kutera (wyślij pw), 2012-09-01 22:25:16 | odpowiedz | zgłoś
''Undertow --> Aenima -->

Przede wszystkim tym Tool zabija i zabijał

Pozostałę to już nie to, choć warte słuchania
cool
xyzxyz (gość, IP: 83.31.7.*), 2012-05-24 17:01:12 | odpowiedz | zgłoś
mam wrażenie że ludzie słuchają tool'a po to by się dowartościować intelektualnie
tool
makol (gość, IP: 88.156.97.*), 2011-04-20 12:28:47 | odpowiedz | zgłoś
wciaz taki sam a jednak za kazdym razem inny i wciaz genialny. Choc jak dla mnie najbradziej lubie tego z Latelarus, bo to album dla mnie kompletny
tool
pik (gość, IP: 95.49.181.*), 2011-03-14 20:31:25 | odpowiedz | zgłoś
''Undertow --> Aenima --> S.O.S --> S.O.S --> S.O.S...... Dobranoc. Płyty Lateralus i ostatnia, tu opisana, ciągną mi się niczym nomen omen 10.000 dni. Muzyka niby tak samo dobra, zmęczenie materiału jednak wyraźnie odczuwalne'' [2] no cóż, dla mnie też ten band był wlaśnie wtedy wielki kiedy grał, krótkie (ale jakże świetne) energetyczne numery w stylu sober, prison sex czy hush, sweet (z 'opiate') lub H. i eulogy (ten już nie tak krótki- ale świetny;), a progresywne - dlugie- kawalki szczególnie z tego albumu? dziękuje, wolę np. riverside :)
Przekombinowali. Trochę, ale jednak
Adam_1976 (gość, IP: 80.50.235.*), 2011-03-14 19:35:50 | odpowiedz | zgłoś
Napiszę tak. Zgrałem sobie 10 000 Days na kompa, wywaliłem, co mi się nie podobało i powstała świetna płyta, której lubię słuchać, w przeciwieństwie do oryginału.
Na nową płytę składają się kawałki:
1. Vicarious
2. Jambi
3. Wings of Marie pt.1
4. 10 000 Days (Wings of Marie pt.2)
5. The Pot
6. Rosetta Stoned
7. Intension
Płyta była zdecydowanie za długa i zawierała wybitnie niestrawne dla mnie "przeszkadzajki" między głównymi utworami. One są doskonałe na Aenimie, którą łykam w całości nadal dość często. Lateralus jest dziełem skończonym i kompletnym. Moim zdaniem nie można nagrać już lepszej płyty w tym stylu.
Tak więc w wersji mojej, okrojonej, 10 000 Days jest płytą, której daję 9/10, wcześniej tylko 6/1010; ma tylko Aenima i Lateralus. Przekombinowali trochę, może za długo na tym pracowali.
Natomiast nie ulega wątpliwości, że do kawałka Vicarious powstało świetne video. Szkoda, że tylko do niego.
re: Przekombinowali. Trochę, ale jednak
Narcos
Narcos (wyślij pw), 2011-03-14 22:46:03 | odpowiedz | zgłoś
to posłuchaj raz jeszcze "Right in two" a szczególnie od połowy mniej więcej... dla mnie szaleństwo i niesamowity kunszt kompozytorski. Muzyka narasta, ciśnienie rośnie by w końcu znaleźć ujście i wyładować się na świetnym riffie.. Dla mnie poezja i jeden z najlepszych kawałków na płycie.... a Ty go pominąłeś. To płyta nie na jeden odsłuch i albo siada albo nie. To płyta bardzo dobra. A poznaje się ją po tym że za każdym razem wychwytujesz coś nowego. Wychwyć to o czym mówię. Posłuchaj basu jak gra... rozbierz kawałek na czynniki pierwsze a odkryjesz piękno. Pozdrawiam.
« Nowsze
1

Oceń płytę:

Aktualna ocena (1125 głosów):

 
 
85%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

- Tool

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

Armia "Der Prozess"
- autor: sporysz

2Tm2,3 "888"
- autor: Mojżesz

Metallica "Death Magnetic"
- autor: Ugluk

Kabanos "Zęby w ścianę"
- autor: RJF

Riverside "Anno Domini High Definition"
- autor: Voodoo_child

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Kto lepiej zna się na rocku i metalu?