Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
93% |
| liczba ocen: |
61 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Yngwie Johann Malmsteen "Rising Force"
|
Nazwa zespołu: Yngwie Johann Malmsteen
Tytuł płyty: "Rising Force"
| Utwory: |
Black Star; Far Beyond The Sun; Now Your Ships Are Burned; Evil Eye; Icarus' Dream Suite Op. 4; Aa Above, So Below; Little Savage; Farewell |
| Wykonawcy: |
Jeff Scott Soto - wokal; Jens Johansson - instrumenty klawiszowe; Barriemore Barlow - instrumenty perkusyjne; Yngwie Johann Malmsteen - gitara, gitara basowa |
Rok wydania: 1984
Początek. Rok 1984. Heavy metal święci sukcesy. Popularność zdobywa
nowa odmiana tego gatunku - thrash metal. W sklepach pojawia się
debiutancki album Yngwiego J. Malmsteena "Rising Force". Nie jest to
ostre, typowo metalowe pocinanie, a raczej stonowane, instrumentalne
(prawie instrumentalne) kompozycje. Dwudziestoletni Szwed nagrał płytę
wyjątkową. Bardzo wyjątkową. Stworzył nowy gatunek - neoklasyczny rock.
Wyjątkowością tego krążka (wtedy pewnie czarnego winylowego) jest właśnie
styl muzyki. Jest to album bardzo gitarowy. Elektrycznie gitarowy,
a zarazem skrzypcowy, wiolonczelowy! Gitara zastępuje tu instrumenty
smyczkowe. Ja bym to określił mianem hard rockowej, metalizującej muzyki
klasycznej. Takie są moje odczucia. Muzykę Malmsteena określa się mianem,
wspomnianego wyżej, neoklasycznego rocka. Płyta ta mogłaby być hołdem
złożonym przez XX wiecznego, hard rockowego wirtuoza gitary elektrycznej,
kompozytorom z przełomu XVIII i XIX wieku. Podziękowania na okładce dla
Nicolo Paganinego i Johanna Sebastiana Bacha są najlepszym tego dowodem.
Przejdźmy do samego krążka. Pierwotnie płyta ukazała się tylko w Japonii
(ech, ta Japonia). Była wielkim sukcesem i pewnie dlatego Polygram
zdecydował się wydać ją poza wyspami japońskimi (i chwała im za to).
W Stanach Zjednoczonych wskoczyła na 60 miejsce listy Bilboard. Była
nominowana do nagrody Grammy (to były czasy...).
Płytę otwiera utwór "Black Star". Wstęp na gitarze klasycznej, to typowo
klasyczne granie. Dalej bas, perkusja, nie wiadomo skąd pojawiają
się dźwięki gitary i riff. Jest może nie tyle spokojny, co
stonowany. Wprowadza Słuchacza w klimat tej wyjątkowej płyty. Taka
muzyka towarzyszy nam przez najbliższe 39 minut i 33 sekundy. Po
"Czarnej Gwieździe" następuje "Far Beyond The Sun". Tutaj jest już
bardziej dynamicznie. Ale czy bardziej rockowo, metalowo? Brzmienie
gitary przemawiałoby za tym. Jednak te początkowe pasaże... To już
inna sprawa. To właśnie ten unikalny styl - hard rock, heavy metal
+ klasyka. Wspomniane wyżej kompozycje uchodzą za najważniejsze dla
nowego gatunku. Również Malmsteen, jak sam przyznał w którymś z wywiadów,
będzie je grał do końca życia.
Dalej pojawia się najbardziej "zakręcony" kawałek na płycie - "Now
Your Ships Are Burned". Dopiero tutaj "mamy do czynienia" z wokalistą
- Jeffem Scott Soto. Partii wokalnych w tym utworze jest niewiele. Moim
zdaniem najbardziej rockowy riff. "As Above, So Below" - drugi
i ostatni utwór, w którym wokalista się udziela. Tutaj dopiero może się
popisać. Jest to jedyny taki kawałek. Podobnego na płycie nie ma. Rockowa
piosenka. Ale... Są typowo klasyczne, baro(c)kowe zagrywki. Zapowiedź tego,
co Mistrz zrobił na następnych płytach. Początek utworu jest bardzo
interesujący. Organy. Można odnieść wrażenie, że to sam J. S. Bach. Nie
jestem pewien.
Zenitu muzyka sięga przy suicie "Sny Ikara op. 4". Nie ukrywam, że jest
to mój ulubiony numer. Jest też najdłuższy na płycie. Rozbudowana
wieloczęściowa kompozycja. Wstęp jest trochę kosmiczny, przechodzący
w delikatną, smutną gitarę z klawiszami w tle (Adagio g-moll Tomaso
Albinoniego). Dalej melodia "wypogadza się". Ikar wzbija się w
powietrze. Słychać gitarę klasyczną. Muzyka nabiera dynamizmu,
pojawiają się riffy... Zachłyśnięty wolnością lata niczym ptak. Aż
nagle... Słońce stopiło wosk... Spada. Zdecydowanie najbardziej
wybijający się fragment "Rising Force".
Płytę zamyka miniatura zagrana na gitarze klasycznej - "Farewell"
- pożegnianie. Razem ze wstępem "Black Star" tworzą "klamrę" spinającą
cały album.
Wart wspomnienia jest dźwięk gitary Yngwiego. Momentami brzmi ona
jak skrzypce. Jest to doskonałe dopełnienie tego bardzo klasycznego,
a zarazem dosyć mocnego albumu. Następne są już bardziej metalizujące.
Przy okazji tej płyty, nie sposób pominąć klawiszowca. Jens Johansson
- człowiek w dużej mierze odpowiedzialny za klasyczny kształt
muzyki. Wszystkie partie wszelkich instrumentów klawiszowych to jego
zasługa.
Na pewno jeden z najbardziej oryginalnych albumów w historii muzyki,
z pewnością tej ostrzejszej.
Wszystkich zainteresowanych Yngwiem Malmsteenem zapraszam na moją stronę,
poświęconą wyłącznie Yngwiemu: yngwie.rockmetal.art.pl.
autor: Dominik
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|