zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku sobota, 16 listopada 2019

recenzja: Arch Enemy "Burning Japan"

27.10.2000  autor: Michał Gołębiowski
okładka płyty
Nazwa zespołu: Arch Enemy
Tytuł płyty: "Burning Japan"
Utwory: The Immortal; Dark Insanity; Dead Inside; Diva Satanica; Pilgrim; Silverwing; Beast Of Man; Bass Intro/ Tears Of The Dead; Bridge Of Destiny; Transmigration Macabre; Angelclaw
Wykonawcy: Peter Wildoer - instrumenty perkusyjne; Martin Bengtsson - gitara basowa; Daniel Erlandsson - instrumenty perkusyjne; Christopher Amott - gitara; Johan Liiva - gitara basowa, wokal; Michael Amott - gitara
Wydawcy: Toy's Factory
Rok wydania: 2000
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Limitowany do 10000 sztuk, wydany wyłącznie w Japonii, album koncertowy Arch Enemy, zawiera jedenaście kawalkow: dwa z "Black Earth" (tylko dwa!!!), trzy z "Stigmaty" i aż sześć z "Burning...". Całość trwa 48 minut i 47 sekund.

Dźwięk bardzo dobry, wszystko słychać jak należy (zwłaszcza perkusję), ale chyba "ulepszany" w studio... Jeśli nie, to należy pogratulować Japończykom nagłośnienia podczas koncertów. Ale ogólnie kiepsko się tego słucha :(. Przynajmniej dziesięć pierwszych przesłuchań prowadzi do takich wniosków... Według mnie całość położyła zbyt duża ilość kawałków z "Burning...", najsłabszej do tej pory płyty Szwedów. Jednym słowem: "Live in Japan" Vadera to to nie jest... Za dużo w tym cukierkowatości.

Dodatkowo na CD znajduje się bonusik dla "kompjuterowców" - kilka zdjęć koncertowych, video ze studia z pogaduszkami muzyków, kilka sekwencji z koncertu (czyżby zapowiedź kasety video/dvd?), a także link do oficjalnej strony zespołu... Całość uzupełnia książeczka z tekstami po angielsku i japońsku, ozdobiona zdjęciami koncertowymi. Na rynku jest także (podobno) seria płyty ze zmienionym opakowaniem.

Mając porównanie do bootlegu Arch Enemy z 1997 roku (koncert w Osace), śmiem twierdzić, iż zdecydowanie lepiej na koncercie prezentują się nagrania z pierwszej płyty. W każdym bądź razie wydawanie ok. 35 dolarów na import chyba jest niewskazane. A teraz nie pozostaje nic innego jak czekać na kolejny materiał studyjny...

Komentarze
Dodaj komentarz »