zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku sobota, 16 listopada 2019

recenzja: Metallica "Garage Inc."

31.03.1999  autor: RaMoNe
okładka płyty
Nazwa zespołu: Metallica
Tytuł płyty: "Garage Inc."
Wydawcy: Vertigo
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9

Na szczęscie marketingowcy zespołu, który mógłby wydawać swoje obligacje, pracują bez zarzutu. Chłopaki postanowili nie dać się tak łatwo opuścić przez ortodoksów i jeszcze raz zarobić na nich trochę kasy. Trochę wazeliny na okładce (stare logo), niedostępna już podobno pierwsza garażówa w środku oraz pozostałe znane już w większości kawałki, ale nie wydane nigdy na jednym krążku i już mogliby świętować. Na szczęscie tak się nie stało. Gdy usłyszałem, że Metallica zrobiła do tego po swojemu parę kawałków Discharge i Misfits, przeznaczyłem prawie całą uzbieraną kasę i zakupiłem CD.

Ależ ten zespół ma w sobie wdzięku! Za co by się nie wziął, robi to z klasą i żadne argumenty nie przekonają mnie do zmiany zdania. To wydawnictwo jeszcze mnie w tym utwierdziło. Jeśli ktoś zwatpił w to, że Metallica potrafi wciąż grać naprawdę szybko i w to, że Hammett nie zapomniał, jak kiedyś grał solówki, mile się tu rozczaruje. Fakt, nie są to oryginalne utwory grupy, ale lepszy rydz niż nic. Po otwarciu pudełka od razu zwróciła moją uwagę świetna, 32-stronicowa książeczka, w której są naprawdę ciekawe rzeczy. Będę się nią trochę podpierał.

Zastanawiałem się jak opisać te dwie płytki. Postanowiłem, że bliżej zajmę się tylko krążkiem nr 1 (tym z nowościami).

PŁYTA NR 1

Discharge "Free Speech For The Dumb"

Pierwszy z najbardziej oczekiwanych przeze mnie utworów. Hetfield: "Kocham śpiewać kawałki Discharge. Masz tylko 3 wersy, powtarzasz je 50 razy i koniec". Akurat w tym utworze wers jest tylko jeden... Bardzo szybko, potężnie, brudno, super!

Diamond Head "It's Electric"

Larsowych fascynacji NWOBHM ciąg dalszy. Trudno jest zepsuć taki utwór.

Black Sabbath "Sabbra Cadabra"

Na potęgę posępnego czerepu! (czyli mojego). Tylko dla tych kilku minut warto mieć to wydawnictwo. Nie znałem wcześniej tego utworu, ale teraz muszę go koniecznie zdobyć w oryginale. "The fucking riff from hell", jak mówi Lars, był przed nagraniem jedynym branym pod uwagę kawałkiem Sabbathów.

Bob Seger "Turn The Page"

Bardzo fajna, melodyjna rzecz, pasująca jak ulał do Load ("ReLoad"). Można się pobujać.

Misfits "Die, Die My Darling"

Będzie z tego chyba niezły hit na koncertach. 2,5 minuty niesamowitego, wpadającego w ucho czadu, przy którym nie można stać (siedzieć) w miejscu.

Nick Cave "Loverman"

Sprawozdanie z mojego pierwszego przesłuchania: ciary, ciary i jeszcze raz ciary! Cave'a znam słabo, ale na pewno poznam go lepiej. Piękna melodia, dołujący klimat i potężny refren - to esencja tego utworu.

Mercyful Fate "Satan's Fall, Curse Of The Pharaohs, A Corpse Without Soul, Into The Coven, Evil"

Ponad 11 minut Metalliki jak za dawnych lat! Nic więcej nie napiszę.

Blue Oyster Cult "Astronomy"

Potężny, melodyjny i zagrany z prawdziwą pasją numer podobny w klimacie do "Lovermana".

Thin Lizzy "Whiskey In The Jar"

Wyobrażam sobie jaką zabawę musieli mieć chłopaki podczas nagrywania tego kawałeczka. Pełen luz. Nadali temu standardowi wyraźne metallikowe piętno, pozostawiając orginalny klimat - za to szacunek.

Lynyrd Skynyrd "Tuesday's Gone"

Założę się, że już się ludzie kłócą! Jedni narzekają, że chujowe, bo country itd, a mnie się podoba. Przede wszystkim nie tylko country, bo klimat jest bluesowy, poza tym, czy to się komuś podoba czy nie, Metallica może sobie pozwolić na wszystko.

Discharge "The More I See"

Ponownie Discharge. Jak zaczęli tak skończyli.

PŁYTA NR 2

Garage Days Re-Revisited '87

Diamond Head "Helpless"
Holocaust "The Small Hours"
Killing Joke "The Wait"
Budgie "Crash Course In Brain Surgery"
Misfits "Last Caress/Green Hell"

Garage Days Revisited '84

Diamond Head "Am I Evil"
Blitzkrieg "Blitzkrieg"

B-Sides & One-Offs '88-91

Budgie "Breadfan"
Diamond Head "The Prince"
Queen "Stone Cold Crazy"
Anti-Nowhere League "So What"
Sweet Savage "Killing Time"

Motorheadache '95

Overkill
Damage Case
Stone Dead Forever
Too Late Too Late

Na drugiej płycie znajdujemy całą słynną garażówę nr 1, a także inne znane już covery. Cieszy mnie szczególnie część poświęcona drugim stronom singli z "Breadfanem" i "So What" na czele, aż po "Stone Cold Crazy" Queenów.

W grudniu 1995 odbyły się uroczyste 50 urodziny Lemmiego Kilmistera, na które została zaproszona również Metallica. Stamtąd też pochodzą cztery utwory Motorhead, których posłuchać po prostu trzeba.

Komentarze
Dodaj komentarz »

Oceń płytę:

Aktualna ocena (765 głosów):

 
 
81%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

Iron Maiden "Seventh Son Of A Seventh Son"
- autor: Tomasz "YtseMan" Wącławski
- autor: Elwood

Black Sabbath "Master Of Reality"
- autor: Elwood

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy jesteś altruistą?