zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 11 grudnia 2018

recenzja: Non Opus Dei "VI: The Satanachist's Credo"

2.12.2005  autor: BadBlood
okładka płyty
Nazwa zespołu: Non Opus Dei
Tytuł płyty: "VI: The Satanachist's Credo"
Utwory: Sic Damno Me; When All The Motion Has Ceased; Not Art But War; Kriegsgeschrei; The Gammadian Alchemy; Death Before Dishonour; Homo Galactica; The Credo
Wykonawcy: Klimorth - gitara, wokal; Kozyr - gitara basowa; Sarkueall - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Pagan Records
Rok wydania: 2005
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

Choć olsztyński Non Opus Dei to zespół na wskroś metalowy i z podziemną sceną metalową od lat związany, to zawsze pozostawał on gdzieś na jej uboczu, z podziwu godną konsekwencją realizując własną wizję muzyczną. Docenieni przez nielicznych, a kompletnie zignorowani przez bardziej masowego odbiorcę, Klimorth i spółka głosili swoją diabelską ewangelię wydając płyty dla niewielkich wytwórenek, zyskując co prawda status formacji kultowej i ogromny szacunek, ale niewiele poza tym. Być może ten stan rzeczy zmieni trzeci już w historii Non Opus Dei, a pierwszy w barwach Pagan Records album - "VI: The Satanachist's Credo".

Odłóżmy zawczasu na bok wyświechtane frazesy o oryginalności i nowatorskości, niech szermuje nimi metalowa młodzież. Oto mamy przed sobą w pełni świadomy swojej wartości, ale też korzeni zespół, który na mocnej podbudowie ideologicznej opiera arcyciekawie zaaranżowany black metal. Korzysta przy tym z dokonań wczesnego Samael i norweskich purystów, podlewa to wszystko lekko postindustrialnym sosem, nie gardząc też elektronicznymi smaczkami i mrocznym ambientem, a przy tym mocno zaznacza własną myśl, łączącą elementy tej układanki w spójną całość. Nie sposób zresztą nie wspomnieć o nadających jej bardzo osobliwego charakteru tekstach napisanych w... czterech językach (angielski, polski, łacina i niemiecki). Zapewne w wielu innych przypadkach brzmiałyby one bardzo pretensjonalnie, tu natomiast wydają się być jak najbardziej naturalnym rozwiązaniem, które wraz z utrzymanymi w średnich tempach, monotonnymi, zapętlonymi riffami, ascetycznym brzmieniem, demonicznymi wokalizami i pomysłem na to, jak to wszystko wykorzystać nie popadając w black metalową sztampę, kreuje niesamowitą, intrygującą atmosferę porównywalną chyba tylko z "Waterhells" Korovakill. Miejmy nadzieję, że na tym analogie (bardzo zresztą luźne) się kończą, bo wydany w 2001 roku album Austriaków przeszedł zupełnie bez echa, a sam zespół dawno nie istnieje, ale przecież odpowiedź na pytanie o przyszłość Non Opus Dei leży w portfelach potencjalnych nabywców "VI: The Satanachist's Credo". Co prawda z wywiadów udzielanych przez Klimortha jasno wynika, że pieniądze nie są dla niego celem samym w sobie, natomiast wydawca z pewnością tym chętniej zapewni zespołowi komfort pracy twórczej, im więcej krążków sprzeda. 30 zł za ponad półgodzinny wykład diabologii stosowanej to żaden pieniądz.

Komentarze
Dodaj komentarz »

Oceń płytę:

Aktualna ocena (59 głosów):

 
 
67%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Po ilu pożegnalnych trasach koncertowych uznajesz, że zespół rzetelnie się pożegnał?