zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku piątek, 15 listopada 2019

recenzja: The Mushroom River Band "Simsalabim"

15.07.2002  autor: Do diabła
okładka płyty
Nazwa zespołu: The Mushroom River Band
Tytuł płyty: "Simsalabim"
Utwory: Simsalabim; Bugs; Make It Happen; Change It; My Vote Is Blank; Tree Of No Hope; Proud Of Being Cool; Time-Laps; The Big Sick Machine; Run, Run, Run
Wykonawcy: Spice - wokal; Anders Linusson - gitara; Saso - gitara basowa; Chris Rockstroem - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Century Media Records
Rok wydania: 2002
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 6

Tworzenie muzyki w założeniu prostej jest niezwykle trudne, bo jak tu nie zatracić prostoty, a przy okazji urozmaicić płytę na tyle, żeby nie znudziła słuchacza? Z potyczki z takim problemem stonerowcy z The Mushroom River Band nie wyszli do końca zwycięsko, choć i nie można tu do końca mówić o porażce.

Pierwsze, co daje się zauważyć na "Simsalabim", to ciężkie i miłe dla ucha brzmienie z niemałym kopem. Ciepłe brzmienia gitar z dużą dozą przesteru ładnie współgrają z buczącym basem, do tego sprawna gra perkusisty, krzykliwy wokal i otrzymujemy odpowiedni, niegrzeczny, rockowy feeling. Samą muzykę zaś charakteryzuje luźne podejście do grania, ale podparte odpowiednim warsztatem. Choć rytmy i melodie nie należą do przesadnie wyszukanych, ich interpretacja pozwala o tym na jakiś czas zapomnieć...

Problem niestety w tym, że muzycy nie mieli za dużo pomysłów na tę muzykę, co widać zarówno w czasie trwania (niecałe 35 minut), jak i w niewielkiej różnorodności kompozycji i aranżacji. Przynajmniej połowa z tych utworów wręcz prosi się o jakieś cieszące ucho drobiazgi, które odróżnią je od siebie. W kilku kawałkach takie smaczki się pojawiają, ale to raczej wyjątki niż reguła. Solówki, choć sprawnie zagrane, w większości sprawiają wrażenie pozbawionych pomysłu - chlubnym wyjątkiem jest bardzo dobre solo z "The Big Sick Machine".

"Simsalabim" to płyta, której słucha się miło pod warunkiem, że robi się to okazjonalnie. Przy dłuższym kontakcie muzyka Szwedów po prostu nuży swoją jednostajnością.

Komentarze
Dodaj komentarz »