zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 14 listopada 2019

recenzja: World of Silence "Mindscapes"

19.04.2000  autor: szalony KaPelusznik
okładka płyty
Nazwa zespołu: World of Silence
Tytuł płyty: "Mindscapes"
Wydawcy: Black Mark Production, Morbid Noizz
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9

Wiedząc, że World of Silence gra metal progresywny, moglibyście sobie pomyśleć o Dream Theater. Ale WoS gra inaczej. Trochę prościej, trochę ciężej i usłyszymy chyba więcej klawiszy niż w muzyce wspomnianego Dream Theater.

Prawdę pisząc, trudno opisać tę muzykę. Można ją umieścić między art-rockiem (tu głównie wokal), a metalem progresywnym. Ciężkie gitary, ostra perkusja i dużo dziwnych przejść akordów, czy zmian rytmu. Chyba najciekawiej wychodzi "Time to Come" - dużo różnych części, przejścia, synkopy i triole. A w pewnym momencie przesterowane wokale i nagle robi się z tego niemal death-metal.

Albo "Alone" z pięknymi klawiszami na początku, z uderzeniem w werbel na raz na początku każdej zwrotki. Potem akordy na gitarze akustycznej i nagle wpadamy w refren z ciężkimi gitarami, i wokalistą śpiewającym z vocalizerem chórkami. Ciekawe liryki, które bez problemu można można zrozumieć, dopełniają klimatu tej płyty. A teksty, co chyba niezbyt często się zdarza, pisali chyba wszyscy członkowie zespołu.

Sądzę, że właśnie to połączenie art-rockowej (ale współczesnej - Arena, Iluvator) stylistyki z ciężkimi gitarami tworzy nową jakość tej płyty. To, co w Rough Silk na "Mephisto" według mnie się gryzło (czyli właśnie ciężkie gitary), tutaj współgra wspaniale.

Komentarze
Dodaj komentarz »