- Koncerty
- terminy koncertów
- galeria zdjęć
- relacje z koncertów
- Wieści
- wieści muzyczne
- kocioł
- dodaj wieść
- Płyty
- recenzje płyt
- zapowiedzi premier
- Wywiady
- wywiady
- Ogłoszenia
- ogłoszenia drobne
- dodaj ogłoszenie
- Zobacz
- wywiady
- forum
- linki
- rekomenduj muzykę
- korozja
- sondy - archiwum
- Redakcja
- o nas
- szukamy pomocników
- reklama
- polityka cookies
- kontakt
- Konto
- zaloguj się
- załóż konto
- po co?
wywiad: Einherjer
| Wykonawca: | Frode Glesnes - Einherjer (gitara) |
strona: 1 z 3

Einherjer, Borre 18.08.2023, fot. Monika Wawrzyniak
Einherjer nie jest zespołem bardzo aktywnym studyjnie ani koncertowo, nie umniejsza to jednak w żaden sposób jego muzyce. Po paru latach milczenia Norwegowie zapowiedzieli premierę albumu "Lifeblood", który ukazał się 19 czerwca 2026 roku, pod egidą By Norse Music. Niniejsza rozmowa odbyła się nieco wcześniej, dotyczy zatem poprzedniego longplaya formacji, zatytułowanego "North Star". Oprócz tego Frode Glesnes - wokalista i basista grupy - opowiedział mi o pierwszych latach swojej kariery. Jeśli chcecie się dowiedzieć, za co kocha Kiss i Bathory, czy da się zdobyć kontrakt z wytwórnią bez wokalisty i jak wyglądała niesławna trasa z Cradle of Filth i Gorgoroth, to zapraszam do lektury.
rockmetal.pl: Cześć, Frode! Ostatnim albumem studyjnym w dorobku Einherjer pozostaje "North Star" z 2021 roku. To, co od razu rzuca się w ucho, to wyłącznie anglojęzyczne teksty. Na kilku poprzednich wydawnictwach dominował norweski, który w moim odczuciu nadawał tym płytom bardziej brutalny wydźwięk. Skąd ta zmiana?
Frode Glesnes: Zgadzam się z twoim odczuciem. Język norweski, również nasz dialekt, charakteryzuje się szorstką wymową, głównie za sprawą twardo brzmiących spółgłosek. Nawet niewinne zdanie może stwarzać pozory podszytego agresją. Powrót do angielszczyzny nie był jednak działaniem odgórnie zamierzonym. Na albumie "Norrone spor" były trzy numery po angielsku - słowa do nich napisałem na samym końcu. To, co słychać na "North Star", jest zwyczajnie kontynuacją obranego kierunku. Poza tym nie lubię popadać w rutynę. Kiedy nagrywasz ósmy krążek w swojej karierze, warto to jakoś urozmaicić. Zresztą ten językowy dualizm towarzyszył nam od początku. Już na demówce "Aurora Borealis" znajdziesz dwa utwory po angielsku i dwa po norwesku.
Co to za dialekt, o którym wspomniałeś?
Lokalny z Haugesund. Norweskie dialekty różnią się w zależności od regionu. Gdybym pojechał czterdzieści minut na północ ku wyspie Stord, tam brzmiałoby to już nieco inaczej. Trzymając się tej trasy przez następne dwie godziny, dotarłbym do Bergen, gdzie posługują się zupełnie innym dialektem. Aby jeszcze skomplikować sytuację, w Norwegii obowiązują dwa standardy języka pisanego: nynorsk i bokmal. Nynorsk powstał jako kontrreakcja na bokmal, bo ten zbyt wielu ludziom kojarzył się z duńskim. Oczywiście jest to skojarzenie uzasadnione, gdyż moja ojczyzna przez ponad czterysta lat znajdowała się pod zwierzchnictwem Danii. Z tego powodu język naszych południowych sąsiadów był wówczas w Norwegii językiem urzędowym. Nawet norwescy poeci i pisarze tamtej epoki, jak choćby Henrik Ibsen, tworzyli swe dzieła po duńsku.
"North Star" promowaliście trzema teledyskami. Ten do "The Blood and the Iron" ma fajną, surową estetykę. Stodoła, w której kręciliście sceny zespołowe, wygląda trochę jak statek odwrócony do góry dnem.
Bo tym mniej więcej jest. Klip do "The Blood and the Iron" sfilmowaliśmy w wiosce wikingów w Avaldsnes, jakieś piętnaście minut drogi od Haugesund. Niegdyś mieściła się tam pierwsza siedziba królewska Norwegii (w IX wieku, za czasów Haralda Pięknowłosego - przyp. red.). Wszystkie budynki zrekonstruowano z olbrzymim pietyzmem. Na potrzeby wideo zajęliśmy największy z nich - ma dobre czterdzieści metrów długości. W dawnych czasach takie budowle służyły do przechowywania łodzi.

Einherjer, Borre 18.08.2023, fot. Monika Wawrzyniak
Animowany klip do "West Coast Groove" jest chyba najbardziej efektowny z całej trójki. Moim zdaniem Costin Chioreanu wykonał kawał dobrej roboty. Pojawiają się tam liczne odniesienia do norweskiego dziedzictwa, między innymi pomnik Haraldshaugen.
Tym utworem składamy hołd naszym korzeniom, a Haraldshaugen widzę w oddali z mojego okna. Costinowi daliśmy wolną rękę, ponieważ doskonale rozumie wizję Einherjer. Ściśle współpracujemy od 2014 roku, kiedy zleciliśmy mu przygotowanie teledysku do singla "Nidstong". Od tej pory wielokrotnie nas odwiedzał i świetnie zna okolicę. Wszystkie pamiątki historyczne, które umieścił w animacji, widział na własne oczy.
"North Star", a także poprzedzające go "Norron", "Av oss, for oss" i "Norrone spor", zarejestrowaliście w twoim domowym "Studio Borealis". Muszę powiedzieć, że brzmienie na tych wydawnictwach jest imponujące, jak na domowe warunki.
Dziękuję. To dlatego, że urządziłem je na wzór profesjonalnego studia (śmiech). Zajmuję się tym zawodowo - na co dzień pracuję jako realizator dźwięku w lokalnym klubie koncertowym. Rolę producenta po raz pierwszy pełniłem przy albumie "Blot". To było dwie dekady temu. Jeszcze na etapie "Norron" i "Av oss, for oss" powierzyliśmy miksowanie innemu specjaliście, lecz od czasu "Norrone spor" należy to do moich obowiązków.

Einherjer, Borre 18.08.2023, fot. Monika Wawrzyniak
Jak długo gromadziłeś odpowiedni sprzęt?
Całymi latami. Obecnie dysponuję interfejsem audio RME Fireface UFX, do tego przedwzmacniacze Aurora Audio i API. Dopilnowałem też, by pokój nagrań był należycie wytłumiony.
"North Star" ukazał się 26 lutego 2021 roku, w trakcie pandemii COVID-19. Mieliście w okazję zaprezentować ten materiał na żywo?
Zagraliśmy wtedy dwa koncerty premierowe. Pierwotnie miał to być pojedynczy występ dla dwustu osób, ale na trzy dni przed wydarzeniem rząd zaostrzył restrykcje, ograniczając maksymalną liczbę uczestników do setki. Zaczęliśmy się zastanawiać, co zrobić. Odwołać wszystko? Ostatecznie zdecydowaliśmy się na format dwudniowy: jeden koncert dla stu widzów w piątek, a drugi w sobotę. Wyszło dobrze i dziwnie zarazem, bo "Festiviteten" jest dość dużym obiektem. Do tego graliśmy w naszym rodzinnym mieście, więc znaliśmy dosłownie każdą osobę na sali (śmiech).
Pod żadnym pozorem nie chcieliśmy organizować koncertu w internecie. Obejrzałem ich parę i poczułem się niezręcznie. Na twarzach muzyków co chwilę malował się dyskomfort wywołany graniem do kamery. Bez udziału publiczności to po prostu niewłaściwe.

Einherjer, Borre 18.08.2023, fot. Monika Wawrzyniak
Jeśli nie masz nic przeciwko, chciałbym teraz pogadać na tematy mniej aktualne.
Pewnie, nie ma problemu.
Pamiętasz swoje pierwsze zetknięcie z muzyką?
Tak. To były bajki dla dzieci z oprawą muzyczną, ale nie w telewizji, tylko w formie audio. Rodzice mają gdzieś zdjęcia, jak siedzę z ogromnymi słuchawkami na głowie (śmiech).


