Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
76% |
| liczba ocen: |
50 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: The 3rd and the Mortal "Painting On Glass"
|
Nazwa zespołu: The 3rd and the Mortal
Tytuł płyty: "Painting On Glass"
| Utwory: |
Magma; Commemoration; Crystal Orchids; Persistent And Fleeting; White Waters; Aurora Borealis; Dreamscapes; Aurora Australis; Azure; Veiled Exposure; Stairs; Eat The Distance; Vavonia (Part II); Horizons |
Wydawcy: Mystic Production / Voices of Wonder
Rok wydania: 1995
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
The 3rd And The Mortal to twórcy niezwykli, nawet wśród tych niezwykłych.
Niekonwencjonalne podejście do muzyki zauważalne było już na debiucie
"Tears Laid In Earth" - rozmarzone solówki, mnóstwo tęsknoty, smutku,
osamotnienia, czarujący głos Kari Rueslatten (tej samej, która udzielała
się na płycie Storm)...
Niewątpliwie była to płyta niezwykle urzekająca, ciekawa, oryginalna,
jednak tak naprawdę dopiero na drugim pełnometrażowym albumie "Painting On
Glass" zespół odnalazł swoje prawdziwe oblicze, wymykając się przy tym
jakimkolwiek porównaniom... Przede wszystkim odczuwa się zmiany... w
przekazywaniu emocji, w samym brzmieniu, w sposobie śpiewania... Metal,
który dominował na "Tears Laid In Earth" stał się tylko częścią
fascynującej układanki, dodatkowym walorem artystycznym.
Nie wymyślono jeszcze etykieki (upiorne noce dla krytyków), która byłaby w
stanie zobrazować styl, jaki prezentuje The 3rd And The Mortal. Ta muzyka
to kocioł różnorodnych, zdawać by się mogło odległych od siebie dźwięków,
otchłań emocji i "poszarpanych" uczuć - ambient, psychodelia, elektronika,
trans lub dla odmiany urzekające piękno, romantyzm, niepojęta tęsknota...
Już nad debiutem wisiało widmo smutku i bólu, ale o ile tamten ból był
wyśniony i delikatny, o tyle na "Painting On Glass" przyjął bardzo
realistyczną i bardzo ludzką formę. Duża w tym zasługa Ann-Mari Edvardsen,
która po odejściu Kari Rueslatten przejęła funkcję wokalistki. Niewątpliwie
jej interpretacje "mortalowych" emocji bardzo różnią się od tych, które
prezentowała jej poprzedniczka. I niewątpliwie taki śpiew bardziej pasuje
do nowego oblicza The 3rd And The Mortal. Ann potrafi oczarować czułością i
pasją, by już za moment brutalnie odepchnąć (lecz tylko pozornie) obłędem,
histerią, by zamrozić przeszywającym chłodem, obojętnością...
Psychopatyczny anioł...? A może uwodzicielska psychopatka...? Jedno jest
pewne - spaja ze sobą nastroje i cechy, które pozornie nie mogą się ze sobą
krzyżować.
Dzięki tym umiejętnościom, jak również dzięki muzycznej otoczce, muzyka
Mortali wydaje się być bardzo bliska sercu, bardzo przyziemna. Pełno w niej
męki, cierpienia, zimna... i gdzieś w środku mnóstwo piękna, nieśmiertelnych
marzeń, uczuć. Typowy obraz ludzkiej egzystencji - pełnej wzlotów i upadków,
radości i łez, wrażliwości i wyrafinowania...
The 3rd And The Mortal niewątpliwie jawi się jako niekonwencjonalny twór.
Nikomu jeszcze nie udało się ich skopiować. Może dlatego, że ich muzyka nie
jest przeznaczona dla mas, że w sumie nadal pozostaje niedoceniana i
ukryta? A może po prostu geniusz ma to do siebie, że zachwyca tylko w
oryginale? Tak, to dobre wytłumaczenie...
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|