Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
73% |
| liczba ocen: |
69 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Arcturus "Disgiused Masters"
|
Nazwa zespołu: Arcturus
Tytuł płyty: "Disgiused Masters"
| Utwory: |
Preludium: White Tie Black Noise; Deception Genesis; Du Nordavind; Interludium: Alone; The Throne of Tragedy; La Masquerade Infernale; Master of Disguise; Painting My Horror; Ad Astra; Postludium: Ad Astra |
Wydawcy: Mystic Production / Jester Records
Rok wydania: 1999
Któż nie pamięta diabelsko doskonałej "La Masquerade Infernale"... Nie ma
wątpliwości, że dzięki tej płycie Arcturus stał się jednym z najbardziej
mistycznych i jednocześnie oryginalnych tworów, egzystujących w mrocznych
otchłaniach piekieł. W dwa lata po tym genialnym dziele Norwedzy
postanowili raz jeszcze przypomnieć utwory na nim zawarte, tyle tylko,
że w zupełnie innych wersjach.
"Disguised Masters" to zbiór zaskakujących remiksów "La Masquerade
Infernale" (plus "Du Nordavind" z "Aspera Hiems Symfonia"). Nie jest
to na pewno album łatwy w odbiorze, przeciwnie, może zaszokować, a
momentami wyprowadzić z równowagi nawet najzagorzalszych wielbicieli
Arcturusa. Granice...? To słowo wydaje się być obce Norwegom. Zawsze
przecież słynęli z niekonwencjonalnego i przeraźliwie oryginalnego
podejścia do muzyki. Forma...? Szablony i schematy podobno są po
to, by się przeciw nim buntować. Styl...? Jedyny w swoim rodzaju,
zarezerwowany tylko dla nich, noszący piekielnie piękne imię -
Arcturus... Pod tym pojęciem kryje się kwintesencja ich geniuszu -
nieprzewidywalność, nietuzinkowość, indywidualizm, otwartość... Arcturus
kolejny raz zignorował wszelkiego rodzaju trendy, kolejny raz zaszokował
przypadkowych odbiorców i swych wiernych fanów. "Disguised Masters"
z metalem (o blacku już nawet nie wspominając) nie ma właściwie nic
wspólnego. Zremiksowane utwory bardziej podchodzą pod ambient. Aż roi się
tu od sampli i "mechanicznych", przesterowanych patentów. I to właśnie
tego typu efekty są tutaj czynnikiem dominującym. Często na pierwszy
słuch ciężko skojarzyć miks z pierwowzorem. Dopiero jakiś znajomy motyw
głęboko w tle uświadamia, z czym mamy do czynienia. Cóż, to raczej w pełni
przemyślany zabieg i zamierzony efekt. Podobnie jak rapowe(!) wstawki
w "Master of Disguise" (wokal Garma), czy techno-dance'owa "Ad Astra"
(właściwie to nawet dobry przebój na dyskotekę). Mimo tych przeraźliwych
akcentów, muzyka Arcturusa to nadal ciężkostrawna przekąska i mroczna,
diabelska otchłań. O przyszłość chyba nie trzeba się zbyt mocno obawiać,
bowiem poza remiksami umieszczono tu jeden zupełnie premierowy utwór -
"Deception Genesis". Coś w stylu "Maskarady", może tylko jeszcze bardziej
obłędne...
Trudno ocenić tę płytę. Jedno jest pewne - nie jest to muzyka dla każdego
i na każdy dzień. Wymaga na pewno szeroko otwartego umysłu. Niecierpliwi i
"szablonowi" mogą sobie darować.
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|