zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
terminy
koncertów

ogłoszenia
drobne
www.rockmetal.pl >> recenzje płyt >> Defender "They Came Over The High Pass"
 recenzje płyt:
indeks recenzji płyt

 Wasza ocena płyty:
 Jak oceniasz tę płytę?
+ -
ocen "plus": 50%
liczba ocen: 10

 rockmetal.pl:
www.rockmetal.pl
ostatnio dodane
indeks autorów

 aktualności:
terminy koncertów
wieści muzyczne

 biuletyn rockmetal.pl:
(zobacz szczegóły)
Chcesz otrzymywać biuletyn informacyjny (nakład ok. 30 tys. egz.) rockmetal.pl? Podaj swój email:

 czytaj:
recenzje płyt
relacje z koncertów
wywiady
felietony

 ogłoszenia:
ogłoszenia drobne

 słuchaj:
wizytówki (mp3)
muzyka (mp3)

 oglądaj:
galeria

 odnośniki:
forum.rockmetal.pl
strony.rockmetal.art.pl
garstka linków

 
 recenzje płyt, wybierz literę:

   0-9  A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  M  N  O  P  Q  R  S  T  U  V  W  X  Y  Z

 recenzja: Defender "They Came Over The High Pass"

Nazwa zespołu: Defender
Tytuł płyty: "They Came Over The High Pass"
Utwory:  They Came Over The High Pass; The Siege Of Armengar; High Himalayan Valley; Summit Day 5. Dragon; City In The Clouds; Maze Of The Minotaur; Nomads Of The Stars 6.40
Wydawcy: Mystic Production / Necropolis Records
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9

Defender jest solowym projektem pana Philipa Von Secebadena który, mając za sobą doświadczenia w death metalowym Afflicted oraz speed metalowym Cranium, postanowił założyć zespół grający Jego ukochaną muzykę: Heavy Metal inspirowany Iron Maiden, Bathory oraz Manowar. Philip w całości napisał muzykę i teksty, własnoręcznie nagrał gitary i bas oraz tu i ówdzie zaśpiewał.

Okładka przedstawia na dalszym planie zamek na tle jakiejś wielkiej góry, na bliższym mniejszą górę z trzema sylwetkami ni to smoczymi, ni demonicznymi oraz jakąś armię dzielnie wspinającą się na tę górę - całkiem ładna, heavy metalowa okładka.

"They Came Over The High Pass" - intro , w tle pomrukują klawisze, wiatr wieje, a jakiś pan zapewne wspina się, posapując i wydając bliżej nieokreślony odgłos (coś w rodzaju wbijania metalowego przedmiotu w śnieg), chociaż mi kojarzy się to raczej z kopaniem dołka :)

Odgłosy milkną, ustępując sprzężeniu gitar i przechodzimy do "The Siege Of Armengar" ostrego, szybkiego numeru. Tempo oraz brzmienie głosu wokalisty wywołują skojarzenia z Iron Savoir. Słychać, że Philip nie należy do byle jakich gitarzystów.

"High Himalayan Valley" najlepszy, moim zdaniem, utwór na płycie. Spokojny, balladowy początek z zapadającą w pamięć melodią. Raz spokojny śpiew z podkładem czystych gitar, po chwili drapieżny w towarzystwie przesterowanych, do tego wyeksponowany bas, wytwarzają niesamowity klimat. Chwilowe przyśpieszenie, sola gitarowe, wokal wędrujący między kanałami, perkusja ze stukaniem na dwie stopy i powracamy do wolniejszego początkowego tępa, bardzo "Ironowy" kawałek. Co ciekawe, barwa głosu wokalisty przypomina Blaze'a Bayley'a, jednak w przeciwieństwie do Iron Maiden, w Defender taki śpiew doskonale pasuje i jest niewątpliwą zaletą, czyniąc ten zespół oryginalnym w zalewie wielu Power Metalowych kapel, prawie nie różniących się pod względem brzmienia głosu wokalistów.

"Summit Day" - instrunental. Marszowy początek, a potem całe bogactwo różnych melodii, trochę eksperymentów brzmieniowych. Mnie ten utwór kojarzy się z Amorphis "Elegy".

"Dragon" za pierwszym razem trudny w odbiorze. Zaczyna się akustyczną gitarą, po chwili wchodzą elektryki i "radosny" riff, później dość dziwny śpiew, który powoduje tą początkową trudność. Jednakże po kilku przesłuchaniach, wrażenie dziwności zmniejsza się. Znów pojawiają się wędrowania wokalu z jednego kanału na drugi, wiele dobrych melodii, porykiwania smoka oraz przywołujący na myśl Manowar śpiew-wrzask: "die die die".

"City In The Clouds" kolejny szybki i dynamiczny kawałek. Pojawia się tutaj "przeszkadzajka" w postaci kilku słów, brzmiących jak wypowiedziane przez krótkofalówkę (za pierwszym razem zignorowałem to, myśląc że to znowu za oknem przejechał taksówkarz z "dość" mocnym CB-radiem :). "Maze Of The Minotaur" kolejny instrumental, zaczyna się "szatańsko", czyli z fragmentem puszczonym od końca (ale bez obawy, nie ma w nim żadnych słów, tylko muzyka :). Muzycznie nawiązuje do dokonań Iron Maiden z okresu "Powerslawe".

"Nomads Of The Stars", hmmm. Zaczyna się dobrze: ciche klawisze, dobra melodia, ciekawy riff, ale niestety - wokal przepuszczony przez jakiś przester psuje efekt, zupełnie niepotrzebnie (na dodatek nie znoszę tego typu ulepszeń). Nie jest to zły numer, jednakże słuchając go odczuwam pewien niesmak, może dlatego, że jest ostatni.

Na szczęście słucham tej płyty zapętlonej i po chwili dzielny pan znowu kopie dołek, a radosna muzyka znów wprawia mnie w dobry nastrój bo wiem, że Heavy Metal nie umarł i ma się bardzo dobrze.

autor: Grzywa

tutaj od 25.11.1999

Uwaga! Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz własną recenzję i wyślij do nas!

 Wasze komentarze:

 Dodaj swój komentarz!



 
 znajdź:
 
okładka płyty

 materiały dotyczące zespołu:
- Defender

 recenzje płyt zespołu:
 zespół: Defender

"They Came Over The High Pass"
autor: Grzywa


 błyskawiczna sonda:
(zobacz wyniki)

Czy wybierasz się w tym roku na rockowy lub metalowy festiwal?

 


"rock i metal po polsku" istnieje od 14 grudnia 1996. Wszelkie prawa zastrzeżone, © 1996-2012 rockmetal.pl.

rock i metal po polsku
www.rockmetal.pl | nowe na stronie | RSS RSS | wieści | forum | o nas | reklama | napisz do nas