Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
88% |
| liczba ocen: |
117 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Elend "The Umbersun"
|
Nazwa zespołu: Elend
Tytuł płyty: "The Umbersun"
| Utwory: |
Du Trfonds Des Tnbres; Melpomene; Moon of Amber; Apocalypse; Umbra; The Umbersun; In the Embrasure of Heaven; The Wake of the Angel; Au Trfonds Des Tnbres |
Wydawcy: Music For Nations / Metal Mind Productions
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Pamiętam szok, jaki przeżyłam przy pierwszym zetknięciu z muzyką
Elend. Był rok 1995, a ja dorwałam drugą płytę z ich dyskografii -
"Les Ténebres Du Dehors". To właśnie wtedy odsłoniłam przed samą sobą
najciemniejsze, najbardziej zdesperowane zakamarki własnej duszy...
Nie ma słów, które byłyby w stanie zdefiniować to, co prezentuje Elend,
to co dzieje się na "The Umbersun". Nie ma nazw, do których możnaby
przyrównać to, co tworzą, choć momentami brzmi to jak bluźnierczy
Dead Can Dance. Skojarzenia te jednak rozpływają się w gęstym Mroku,
w ogniu piekielnego potępienia. "The Umbersun" jest poematem nocnej
pustki, cierpieniem konającej Desperacji. Symfonią obnażającą
piękno i nienawiść. Krzykiem zdradzonych aniołów. Tajemną ścieżką,
prowadzącą przez Ciemność, Salę Imion, Desperację... Mszą złożoną
w ofierze umierającemu słońcu. Muzycznym piekłem domkniętym Siódmą
Pieczęcią... Choć muzyka ta nie ma właściwie nic wspólnego z metalem,
to jednak mocno podoba się jego wyznawcom. Trudno się jednak dziwić,
gdy tonie się w przerażających wizjach nowopowstającego świata, w
lucyferiańskim królestwie strachu i buntu. "The Umbersun" nie jest
łatwe w odbiorze. Wręcz przeciwnie - to album zadziwiający, trudny,
pozornie tylko nudny i wypełniony dłużyznami. Tu każdy dźwięk ma swoją
przyczynę i powoduje kolejne. Dlatego muzyka ta nie ma prawa spodobać
się każdemu. Sztuka tworzona przez Elend to monumentalna symfonia,
przyozdobiona chórem upadłych aniołów. Okryta całunem najboleśniejszej
desperacji ("Moon of Amber", "The Wake of the Angel"). Rodząca bunt i
torturująca grzesznym pięknem ("In the Embrasure of Heaven"). Zwiastująca
godzinę grozy, wyśpiewująca apokaliptyczną litanię piekła ("Apocalypse",
"Du Trefonds Des Tenebres"). Cokolwiek by tu nie napisać, to i tak minie
się to z prawdą. "The Umbersun" to płyta, która dotknęła Firmamentu,
Apokalipsy. Absolutu, którego raczej już nie da się przekroczyć.
Ta płyta wręcz przeraża swoim majestatycznym pięknem. Przeraża dogłębną
desperacją i ciszą, która tak często rani swym krzykiem... Trudno to
określić, ocenić, zdefiniować... Wiem jednak, że każdy, kto choć raz
słyszał Elend, doskonale rozumie moją bezradność wobec tych lucyferiańskich
ekscentryków.
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
| |
Elend to jest to
mord44 (gość, IP: 95.41.126.*), 2010-08-09 12:43:49
| odpowiedz | zgłoś
powiem tak.... elend jest genialny....tyle mroku, lęku, niepokoju. jest to podróż w najdziksze zakamarki mojego umysłu i mojej mrocznej duszy
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|