Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
92% |
| liczba ocen: |
111 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: In the Woods... "Strange in Stereo"
|
Nazwa zespołu: In the Woods...
Tytuł płyty: "Strange in Stereo"
| Utwory: |
Closing in; Cell; Vanish in the Absence of Virtue; Basement Corridors; Ion; Generally More Worried than Married; Path of the Righteous; Dead Man's Creer; Titan Transendence; Shelter; By the Banks of Pandemonium |
Wydawcy: Misanthropy Records / Mystic Production
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Są zespoły, które od lat trzymają się jednego ściśle określonego nurtu
muzycznego. Niektóre z nich rzeczywiście najlepiej sprawdzają się we
własnym fachu, są cenione oraz podziwiane właśnie za przywiązanie do
przeszłości i tradycji. Inne natomiast, choć miałyby ochotę zmienić swoją
twórczość, boją się reakcji fanów. Ten drobny, aczkolwiek dość istotny
szczegół często dusi nawet najbardziej kreatywnych ludzi, sprawia,
że w końcu zaczynają kopiować samych siebie. Ale muzyka metalowa to
nie tylko sprawdzone patenty, do upadłego powtarzane schematy gitarowe
czy wokalne. Tuż obok twardych tradycjonalistów swobodnie żyją szaleni
ekscentrycy o przebogatej, niekonwencjonalnej wyobraźni. Zespoły, które
nigdy nie przestaną zaskakiwać swą odmiennością i oryginalnością. I
właśnie do tego grona zaliczyć należy norweski In the Woods...
Niewtajemniczeni pewnie od razu pomyślą, że norweskie pochodzenie
oznacza przynależność do tamtejszej blackowej sceny. Nic bardziej
błędnego. Zresztą ostatnimi czasy właśnie z zimnej Północy wypłynęło
mnóstwo dźwięków dalekich od tych, które od strony muzycznej rozsławiły
ten kraj. Owszem debiut In the Woods... "Heart of the Ages" zawierał
w sobie elementy blacku, ale jednocześnie śmiało przedzierał się
przez bariery tego nurtu. Zupełnie tak, jakby muzycy tej grupy już
wtedy wiedzieli, którą drogą pójdą... A poszli dalej niż można było
przypuszczać. Dowodem na nietuzinkowość i porażającą oryginalność
był kolejny album "Omnio". Zespół coraz bardziej podążał w kierunku
piękna, mistycyzmu, dziwności... I w końcu ta trzecia odsłona...
"Strange in Stereo"... Dzieło jeszcze bardziej zakręcone od swego
wyśmienitego poprzednika. Dzieło, które wymyka się jakimkolwiek
szufladkowaniom, uproszczeniom, porównaniom. Przyznam jednak, że nie jest
to muzyka łatwa w odbiorze i raczej nie "wchodzi" zaraz po pierwszym
przesłuchaniu. Przynajmniej ja miałam takie wrażenie, choć od samego
początku zachwycam się tą formacją. Wiedziałam, że "Omnio" był dopiero
pierwszym etapem przeobrażania Norwegów, jednak nie spodziewałam się, że
już na jego następcy otrzymam tak "zwariowane" i ekscentryczne oblicze
tegoż tworu. "Strange in Stereo" jest płytą niezwykle piękną, głęboką,
hipnotyzującą. Aby jednak wychwycić wszystkie te atuty trzeba wyzbyć
się wszelkich skojarzeń, oczekiwań, oderwać się (może nie do końca) od
przeszłości. Tylko wówczas to, co nużyło i usypiało zacznie intrygować, i
wciągać. Bo taka właśnie jest ta muzyka - z wierzchu trochę niedostępna,
zimna, wyrafinowana. Ale to tylko pozory, zabezpieczenie przed dostaniem
się w niepowołane ręce. Obcując z tym dziełem trudno uwierzyć, że korzenie
In the Woods... tkwią w blacku. Grzechem byłoby nie tylko kojarzenie
tej muzy z blackiem, ale w ogóle oprawianie jej wyłącznie w metalowe,
czy nawet rockowe ramy. Wiele razy powtarzam, że prawdziwa Sztuka nie zna
granic i podziałów... Zresztą komu w głowie porównania, gdy do uszu leją
się tak urzekające i piękne dźwięki (ach ten "Generally More Worred than
Married", ten "Closing in", ten...). "Strange in Stereo" to kolejny krok
ku nieskończoności, mistyczna podróż, ocean sprzeczności. Czasem zapachnie
tu Björk (kompozycje z damskim wokalem), innym razem My Dying Bride
(początek "Vanish in the Absence of Virtue" i kilka innych fragmentów,
w których wiolonczela nakłada się na ciężkie gitary). Nad całością czuwa
dziwny, nieco psychodeliczny nastrój, i przede wszystkim TEN klimat,
charakterystyczny tylko dla tego zespołu. Podczas wchłaniania "Stereo"
kolejny raz czuję się jak omamiony podróżnik (nie)świadomie błądzący po
rozległych komnatach zaklętego królestwa. Jak zahipnotyzowany niewolnik
zmierzający ku wieczności...
Ciekawe czym In the Woods... zadziwi na kolejnym albumie. Po tak
znakomitym rozwoju i zaskakujących metamorfozach aż strach wybiegać
w przyszłość. Ten zespół może być dobrym nauczycielem dla wszystkich,
którzy chcą zmienić swą muzykę, ale nie mają w sobie tyle odwagi, by
w końcu urzeczywistnić marzenia. Czasem warto zaryzykować (w ramach
rozsądku oczywiście). A wybredni fani? Cóż z buntu kiedyś się wyrasta...
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|