Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
93% |
| liczba ocen: |
883 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Iron Maiden "Seventh Son Of A Seventh Son"
|
Nazwa zespołu: Iron Maiden
Tytuł płyty: "Seventh Son Of A Seventh Son"
| Utwory: |
Moonchild; Infinite Dreams; Can I Play With Madness; The Evil That Men Do; Seventh Son Of A Seventh Son; The Prophecy; The Clairvoyant; Only The Good Die Young |
| Wykonawcy: |
Bruce Dickinson - wokal; Adrian Smith - gitara; Dave Murray - gitara; Steve Harris - gitara basowa, syntezatory; Nicko McBrain - instrumenty perkusyjne |
Rok wydania: 1988
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Koncept-album "Seventh Son Of A Seventh Son" to według mnie zdecydowanie
najlepsze dzieło zespołu Iron Maiden, a zarazem jeden z najwybitniejszych
albumów heavy-metalowych wszech czasów. "Żelazna dziewica" w końcu
przeszła "okres dojrzewania", stała się świadoma swojej potęgi i pokazała
światu na co napawdę ją stać. Jej nowe "dziecko" - siódmy syn siódmego
syna (choć to już 8 album) zachwyca od poczatku do końca. Wspaniałe
i tajemnicze teksty, cudowne melodie, riffy oraz solówki, doskonali
wokalista i instrumentaliści - oto recepta na sukces. Znać także
przemyślany koncept - utwory są spójne nie tylko pod względem tekstowym,
ale i muzycznym, a to wymaga naprawdę ogromnych umiejętności...
Zaczynamy od tajemniczych słów wyśpiewywanych przez Dickinsona do gitary
akustycznej brzdąkającej w tle: "Siedem grzechów śmiertelnych /
siedem dróg do zwycięstwa. / Siedem świętych ścieżek do piekła / I twoja
podróż się zaczyna. Siedem pochylni w dół / Siedem cholernych nadziei /
Siedem płomieni w tobie płonie / Siedem twoich żądz."
Startujemy. Coraz głośniej słychać syntezator (gra na nim Harris) i w
końcu pojawiają się one - majestatyczne gitary Murraya i Smitha. Tną coraz
mocniej i mocniej syntezator wspaniałym riffem, jednocześnie powoli się
rozpędzając. Szybciej, coraz szybciej... start!! Bruce zaczyna śpiewać
głosem, od którego mogą popękać szyby, bas Harrisa pulsuje niczym serce
człowieka po wielkim wysiłku fizycznym, a Nicko jak oszalały wali w
bębny. Tradycyjna maidenowa galopująca linia melodyczna, ale jaka! Cóż
za przyjemność dla ucha, słuchać tak wspaniałych dźwięków... W końcu
dochodzimy do refrenu - po prostu cudo, od razu wpada w ucho i... zostaje
już tam na zawsze. W międyczasie "wypowiadają" się jeszcze obie gitary,
zarówno "mówiąc" to samo w mistrzowskich unisonach, jak i "wykłócając się"
w cudownych, szybkich i niezwykle melodyjnych solówkach. "Moonchild" to
naprawdę przepiękny kawałek, synteza tego, co w muzyce Maiden najlepsze,
a jednocześnie wielki hicior. Uwagę zwraca przede wszystkim Bruce -
udowadnia, że jest jednym z najlepszych wokalistów w tym biznesie. Po
prostu palce lizać.
Następny "Infinite Dreams" rozpoczyna się ślicznym, tkanym na gitarach
i perksji wstępem, po którym przechodzimy w równie spokojną linie
melodyczną. Możemy delektować się spokojnymi dźwiękami, aż nadchodzi
refren. Refren, w którym wszystko eksploduje i w którym kończymy ze
spokojnymi klimatami. Czekają nas teraz liczne zmiany tempa, co rusz
pojawiają się nowe melodie - co jedna to lepsza. Praktycznie do samego
końca utworu jesteśmy wciąż zaskakiwani. Melodiami i riffami z tej
piosenki można by spokojnie obdzielić cały album niejednej współczesnej
grupy metalowej. I byłby to z pewnością niezwykle udany album. Duże
wrażenie robią też liczne solówki.
Dalej "Can I Play With Madness" - chyba największy "hicior" tego
albumu. Fajny riff i linia melodyczna (ach ten Harris!!) oraz
przede wszystkim refren z syntezatorem w tle - to główne atuty tej
kompozycji. Przejdźmy jednak dalej.
"The Evil That Men Do" to znowu spokojny wstęp i powolne rozpędzanie
się, aż do świetnego majestatycznego riffu i słynnego maidenowskiego
galopu. Znowu zachwyca linia melodyczna i refren, a także następujący
przed nim "mostek". Warto zwrócić uwagę na popisy gitarowe i zmiany
skali głosu Dickinsona.
Numer 5 to utwór tytułowy. Z pewnością magnum opus albumu, a może
i całej twórczości Maiden? Niewątpliwie najważniejsza kompozycja na
płycie. Na początku słyszymy cudowny, tajemniczy wstęp (syntezator),
który powoli przechodzi w świetną linię melodyczną. To po prostu trzeba
usłyszeć. Wspaniały Bruce i jego okrzyki "oooooo" - cudo. Refren też
znakomity. Po drugiej zwrotce i refrenie wchodzimy w inne klimaty. Muzycy
gwałtownie zwalniają, Nicko delikatnie uderza w talerze, Dave i Adrian
delikatnie jeżdżą po strunach, a na pierwszy plan wysuwa się Harris. Po
chwili głos zabiera Bruce:
Dzisiaj narodził się siódmy jedyny
Zrodzony z kobiety siódmy syn
I jego kolej siódmego syna
On ma moc uzdrawiania,
On ma dar jasnowidzenia,
On jest wybrańcem,
Tak, to będzie zapisane,
Tak, to będzie dokonane.
Jeszcze przez dłuższy czas słyszymy tajemnicze, powolne dźwięki
(nastrój podsyca chór wyśpiewujący "tradycyjne" "aaaaaaa"), aż nagle
wszystko pryska. Przechodzimy w ostrzejsze klimaty. Gitary chyba się
bardzo nudziły tym powolnym tempem, bo nagle atakują nas znienacka
solówkami. Potem muzycy raczą nas ciągłymi zmianami tempa i melodii,
a chór śpiewa coraz głośniej. Na sam koniec obaj "wioślarze" znów
popisują się swoją wirtuozerią. Po prostu majstersztyk!
Następny "kawałek" - "The Prophecy" - to czas na wytchnienie. Mimo swoich
niewątpliwych zalet - przepiękny wstęp, doskonały riff i linia melodyczna
- nie jest to jednak "najjaśniejszy" punkt albumu. Wręcz przeciwnie,
w porównaniu do innych kompozycji "proroctwo" po prostu traci swoją moc.
Ale już po chwili rozpoczyna się "jasnowidz". Rewelacyjny bas na wstępie,
wspaniały riff i cała reszta - po prostu kolejny hicior.
Nie inaczej jest z ostatnim utworem "Only The Good Die Young". Za
każdym razem, słuchając początku tego utworu, ulegam złudzeniu, że oto
zaczyna sie utwór tytułowy - ot, niewielkie podobieństwo początkowych
akordów. Ten "kawałek" to jednak przede wszystkim doskonały, smutny
refren, a także znajdujące się w pewnym momencie mini-solo Harrisa na
basie. "Tylko dobro umiera młodo - zło wydaje się żyć wiecznie"
- słyszymy na zakończenie. Zdanie to możemy uznać za podsumowanie całego
albumu. Potem raz jeszcze: Siedem grzechów śmiertelnych / siedem dróg
do zwycięstwa..." i koniec albumu. Niestety. Minęło zdecydowanie za
szybko, czar prysł.
Jeżeli drażni was patos i pseudopodniosłopoetycki styl, w jakim napisałem
tę recenzję, wybaczcie - ale tak działa na mnie ten album. Album
wyjątkowy, jeden z najważniejszych dla całej muzyki metalowej. Bruce
Dickinson powiedział kiedyś: "płytą Seventh 'Son Of A Seventh Son'
pokazaliśmy metalowi drogę wiodącą w lata dziewięćdziesiąte",
a Steve Harris dodał "Seventh Son... to moim zdaniem nasz najlepszy
album. Lubię go bardziej, niż inne. To moim zdaniem najbardziej skończone
dzieło Iron Maiden. Jest to płyta doskonała jako całość." W tych
wypowiedziach nie ma ani krztyny przesady. Zapewniam.
Klasyka, którą trzeba znać!!
autor: Elwood
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
| |
uściślenia
BlazeXI (gość, IP: 178.73.63.*), 2010-12-19 13:24:12
| odpowiedz | zgłoś
Po pierwsze zgadzam się z przedmówcą. Jest to 7 studyjny album Maiden. Po drugie, Harris mówił o tym albumie jako najdoskonalszym tylko do 1995 roku, kiedy wydano najdoskonalszy album metalowy wszech czasów - X Factor.
|
| |
odp. na recenzje siódmego syna
Świgoń (gość, IP: 87.248.84.*), 2010-12-18 13:46:47
| odpowiedz | zgłoś
Rewelacja recenzja, tak trzymaj!!! Też uwielbiam tą płytę, jak i całą twórczość od pierwszych płyt z paulem, pierwszą z Brucem po 1992 Fear of the Dark!!!! Późniejsze płyty już mnie nie przekonują no może jeszcze w miare Dance of Death!!!!! Pozdrawiam
|
| |
bh
to jest 7, nie 8 album
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|