Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
84% |
| liczba ocen: |
140 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Kreator "Endorama"
|
Nazwa zespołu: Kreator
Tytuł płyty: "Endorama"
| Utwory: |
Golden Age; Endorama; Shadowland; Chosen Few; Everlasting Flame; Passage to Babylon; Future Ring; Entry; Soul Eraser; Willing Spirit; Pandemonium; Tyranny. |
Rok wydania: 1999
Data napisania recenzji: 21.12.1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7
Niedawno do moich rąk trafiła najnowsza płyta studyjna niemieckich
weteranów thrashu. Mowa o "Endoramie" KREATORA. Wydaje mi się, że
zespół ten w ostatnim czasie stracił nieco na popularności w metalowym
światku. Nie wiem do końca, czym to jest spowodowane. Być może ostatnie
ich dokonania nie podobają się starszym fanom i odwrotnie.
Ja nie zaliczam się do obozu ani starych, ani nowych. Po prostu tak jakoś
się złożyło, że moje podejście do tej kapeli było nijakie. Rozczarowalem
się też wielce podczas ich występu na "Metal Hammer Festival" w 1997
roku (Spodek), chociaż nie należy ich w sumie winić za to co się stało -
nie popisali się organizatorzy i sprzęt - w sumie KREATOR unplugged...
Zaraz po tym wydarzeniu dotarł do mnie album "Outcast", który bardzo
mnie zaciekawił i zmienił nieco podejście do kapeli. Podobnie jest z
"Endoramą" - płytą zbyt ciekawą, żeby przejść obok niej obojętnie. Dzięki
kapelom pokroju KREATORA możemy być spokojni o dalsze losy prawdziwego,
gitarowo-metalowego brzmienia. Chociaż, jak wspomniałem na początku,
obecne brzmienie kapeli różni się od takich płyt, jak choćby "Extreme
Aggresion" czy "Coma of Souls". Głównie za sprawą szybkości gitar czy
linii wokalnych M. Petrozzy, które stały się bardziej przejrzyste. Mimo
tych nieodzownych zmian, jest to cały czas KREATOR. Słychać na tej
płycie ewolucję muzyczną zespołu, która została zapoczątkowana na
"Renewal". Ogólnie można powiedzieć, że na swój sposób "Endorama"
jest kontynuacją "Outcast", tylko bardziej rozszerzoną. Widać też,
że Mille Petrozza i spółka nie stroni od technicznych nowinek. Trudno
wybrać z niej konkretny utwór jako przebój, bo każdy z nich wnosi coś
ciekawego i jest po prostu inny. Jednak według mnie szczególnie warto
się zainteresować dwoma: "Everlasting Flame" - ciekawa aranżacja,
prawie ballada, ze smyczkami w tle oraz najlepszym chyba utworem -
"Pandemonium", który przypomina "Phobię" z poprzedniczki.
Płyta w sumie nie wnosi nic nowego do ciężkiego grania, jest jednak w
niej "coś", co sprawia, że warto się nią zainteresować. Album dla fanów
czujących sentyment do starych kapel w nowych aranżacjach - i chyba
tylko do nich. A szkoda... Radzę się z nią zapoznać.
autor:
Tomasz Solarz
|
tutaj od 23.12.1999
|
|
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|
| materiały dotyczące zespołu:
|
|