Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
93% |
| liczba ocen: |
78 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
Nazwa zespołu: Laibach
Tytuł płyty: "Nato"
Wydawcy: Mute Records
Rok wydania: 1994
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
NATO is the framework for an alliance designed to prevent aggression or to
Repel it, should it occur. It is determined to safeguard freedom, common
Heritage and civilization. Founded on the principles of democracy, liberty
And rule of law. It provides for continuous cooperation and consultation
In political, economic and other military fields. It is resolved to unite
Its efforts for collective defence and seek to promote stability, security
And well-being in the north atlantic area. It is of indefinite duration.
WASHINGTON DC 1949-1994
Laibach gra głównie muzykę, którą można nazwać (w wielkim uproszczeniu)
euro-laibach-disco. Oczywiście, były pewne wpływy metalowe, ale, co
śmieszne, głównie na pierwszej i ostatniej płycie.
"Nato" to płyta o wojnie i wypływa z głębin ideologii, stojącej za tym
zespołem. Nie będę się tu na ten temat rozpisywał - odsyłam na stronę
Laibacha i tam poczytajcie sobie o NSK. Część tekstów została dopasowana
do tej tematyki (w "War" zostawiono chyba tylko refren oryginalny, a
reszta została zmieniona). Laibach twierdzi, że wojna jest dobra dla GM,
IBM, Newsweeka, CNN, Universal, Siemiens, Sony, itd. Że to te firmy oraz
religia i nauka czerpią z wojny korzyści... To trzeba usłyszeć :).
Muzyka grana przez Laibacha na "Nato" to połączenie prostego euro-disco
(było kiedyś coś takiego :) ) i pokręconych doomowych chórów, niskich,
deklamujących wokali i "efektów specjalnych". Daje to dziwne i
zastanawiające połączenie. Bo ta muzyka ma w sobie wszystko, by być do
dupy. A nie jest...
Siłą Laibacha są covery, tak więc "Nato" to głównie covery. Laibach
bawi się dźwiękiem i oryginalnymi utworami. Te covery to nie odbębnienie
czegoś, to czasem całkowicie inne wersje (np. "Jesus Christ Superstar" z
"JCS"), mające mało wspólnego z oryginałem... Jak gdyby dyskutujące z nim.
Co my tu mamy... Jako pierwsze tytułowe "Nato", czyli "Mars" Gustava
Holsta. Można to nazwać intrem - czysty beat i trochę elektronicznych
dźwięków. Ten minimalistyczny utwór wprowadza nas do najbardziej chyba
znanego utworu Laibacha - "Final Countdown" Europe. Ta wersja
nagrana jest brawurowo - elektroniczna perkusja, podkład dyskucki i do
tego potężne chóry, organy i recytacje. Zabija.
Potem "In The Army Now" Status Quo. W podobnej wersji do "Final
Countdown". Dalej "Dogs of War" Pink Floydów z szybkim beatowym podkładem,
chórami i tym wszystkim co poprzednie :). "Alle Gegen Alle" DAFu, "War"
Edwina Starra, "2525" Zagen And Evans oraz "Mars On River Drina", czyli
serbski marsz wojskowy z czasów pierwszej wojny światowej.
Laibach pomimo tego, iż gra muzykę dyskotekową, jest zespołem bardziej do
myślenia niż do słuchania. Ta muzyka skłania do myślenia, ale z drugiej
strony może kogoś odrzucić ta duża ilość disca. Ale disco to też tylko
jedno z narzędzi, za pomocą którego Laibach coś nam przekazuje...
(Napisane z pomocą recenzji Ala Crawforda)
autor: szalony KaPelusznik
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|