zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
terminy
koncertów

ogłoszenia
drobne
www.rockmetal.pl >> recenzje płyt >> Porcupine Tree "The Incident"
 recenzje płyt:
indeks recenzji płyt

 Wasza ocena płyty:
 Jak oceniasz tę płytę?
+ -
ocen "plus": 71%
liczba ocen: 42

 rockmetal.pl:
www.rockmetal.pl
ostatnio dodane
indeks autorów

 aktualności:
terminy koncertów
wieści muzyczne

 biuletyn rockmetal.pl:
(zobacz szczegóły)
Chcesz otrzymywać biuletyn informacyjny (nakład ok. 30 tys. egz.) rockmetal.pl? Podaj swój email:

 czytaj:
recenzje płyt
relacje z koncertów
wywiady
felietony

 ogłoszenia:
ogłoszenia drobne

 słuchaj:
wizytówki (mp3)
muzyka (mp3)

 oglądaj:
galeria

 odnośniki:
forum.rockmetal.pl
strony.rockmetal.art.pl
garstka linków

 
 recenzje płyt, wybierz literę:

   0-9  A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  M  N  O  P  Q  R  S  T  U  V  W  X  Y  Z

 recenzja: Porcupine Tree "The Incident"

Nazwa zespołu: Porcupine Tree
Tytuł płyty: "The Incident"
Utwory:  Occam's Razor; The Blind House; Great Expectations; Kneel and Disconnect; Drawing the Line; The Incident; Your Unpleasant Family; The Yellow Windows of the Evening Train; Time Flies; Degree Zero of Liberty; Octane Twisted; The Seance; Circle of Manias; I Drive the Hearse; Flicker; Bonnie the Cat; Black Dahlia; Remember Me Lover
Wykonawcy:  Richard Barbieri - instrumenty klawiszowe, syntezatory; Colin Edwin - gitara basowa; Gavin Harrison - instrumenty perkusyjne; Steven Wilson - wokal, gitara, instrumenty klawiszowe
Wydawcy: Roadrunner Records
Rok wydania: 2009
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9

Napisanie recenzji płyty Porcupine Tree wydawałoby się w moim przypadku sprawą prostą. Znam ich wszystkie krążki i słucham oraz obserwuję rozwój formacji od samego początku, czyli od połowy lat 90-tych ubiegłego wieku. Nawet w konkursie miesięcznika "Tylko Rock" w 1997 roku wygrałem pierwszych pięć kaset tego zespołu, co było wtedy nie lada rarytasem. W czym więc trudność? Ano w tym, że o twórczości grupy Stevena Wilsona przez te lata napisano chyba już wszystko i co ja mogę jeszcze dodać? Przede wszystkim to, że ich muzyka zawsze podobała mnie się i trafiała do mego gustu. Nie inaczej jest w przypadku ostatniego wydawnictwa, zatytułowanego "The Incident", które ukazało się we wrześniu 2009 roku. Zdaję sobie sprawę, że w oczach niektórych czytelników mogę być lekko nieobiektywny, biorąc pod uwagę powyższe. Wszak prawdopodobnie miłość zaślepia. Lecz, jakby na to nie spojrzeć, mam prawo do wyrażania swoich odczuć i opinii, skorzystam więc z tej możliwości. Długo zabierałem się do tej recenzji, bo to już mamy dobrze ponad pół roku, jak album istnieje na rynku muzycznym. Jednocześnie do jej napisania skłonił mnie również fakt, że czas mija, a opisu tej płyty na rockmetal.pl nie widać. Poczułem się więc w obowiązku, aby skreślić o niej parę słów, bo na to bez wątpienia zasługuje.

Muzyka na tym albumie zawiera coś, co trudno nazwać i racjonalnie wytłumaczyć. Oto przykład. Osobiście zaprezentowałem ją dwóm osobom, akurat tak się złożyło, że płci pięknej. W pierwszym przypadku, po wysłuchaniu początkowych fragmentów, usłyszałem następującą reakcję: "...ja muszę jednak to wyłączyć, bo te dźwięki wyzwalają we mnie trwogę". W przypadku drugim miałem do czynienia z oświadczeniem, że słuchanie pierwszego nagrania, "Occam's Razor", z ostrymi i nagłymi riffami powoduje uczucie niepokoju. Niestety słuchanie muzyki wymaga jednak cierpliwości i nie powinno się jej oceniać po pierwszych taktach, które zresztą stanowią integralną część większej całości. Wspomniany początek również przykuł moją uwagę, ale po wsłuchaniu się w dalszy materiał, wszystko od pierwszego do ostatniego dźwięku układało się jak kostki domina. Pod jednym warunkiem. Aby uchwycić klimat tej płyty, trzeba się z nią bardzo, ale to bardzo dobrze osłuchać.

To jest ładny album, nie będę się czepiał. Zawiera także elementy mocniejszych brzmień, lecz przecież wiemy, że od jakiegoś czasu Steven zawarł pakt z progmetalem i zasadniczo nie zaszkodził wizerunkowi zespołu. Być może zdobył przez to dodatkowych zwolenników, bo nie sądzę, aby dotychczasowych fanów do swoich ostatnich propozycji szczególnie mocno zniechęcił, czego jestem przykładem.

Cóż, tak wypisuję zdanie jedno po drugim, a jeszcze prawie nic nie wspomniałem o konkretnych utworach. Nawet nie wiem, czy to jest tak bardzo potrzebne. Przeciwników obecnej twórczości Wilsona i tak nie przekonam do jego teraźniejszych dokonań. Zwolennicy w większym lub mniejszym stopniu zaakceptowali ostanie propozycje zespołu. Ale pozostała jeszcze grupa słuchaczy niezdecydowanych bądź nieznających dobrze tej płyty. Dla nich to chciałbym zwrócić uwagę na niektóre muzyczne fragmenty. Jako wprowadzenie do tematu zaznaczyć trzeba, że ten album to trwająca 55 minut kompozycja, w której rozróżnić możemy sześć podstawowych dłuższych utworów. Pozostałe osiem to krótkie kawałki, pełniące funkcje łączników i ozdobników.

Przede wszystkim początek płyty to dźwięki rodem jakby z horroru, a później jest jeżozwierzowo jak najbardziej - za sprawą "The Blind House". Uderza mistrzowskie (wręcz genialne) połączenie pierwszych kilku nagrań - fantastycznie płynne, co wprowadza nas w niezwykły nastrój prawdziwej muzycznej suity. Charakterystyczny głos Stevena, chórki i pianino, połączenie brzmień akustycznych z elektrycznymi solówkami robi wrażenie między innymi w świetnym "Drowing the Line". Jednocześnie podświadomie wyczuwa się, że na coś czekamy, ale nie wiemy jeszcze na co. Lecz już w "The Incident", począwszy od gitarowych riffów, muzyka zaczyna się zmieniać. Później dwa krótkie urocze balladowe fragmenciki i oto mamy główne wyśmienite danie, czyli "Time Flies" - najdłuższy, trwający blisko dwanaście minut. Ja słyszę w tym numerze trochę floydowskich skojarzeń, tylko w ogóle mnie to nie przeszkadza i nigdy nie przeszkadzało. Trochę grozy, poprzez niezwykłe riffy gitarowe, pojawia się jeszcze w krótkim "Degree Zero Of Liberty". Następujący po nim "Octane Twisted" to mieszanka melancholijnej melodyjności przeplecionej solidnym i mocnym brzmieniem. Jeżeli chodzi o niektóre pozostałe pozycje, ograniczę się tylko do stwierdzenia, że tak średnio pasuje mi - na szczęście niezbyt długi - "Circle of Manias", a ostatni na płycie pełnowymiarowy "Driver The Hearse" to już ponownie Porcupine Tree w czystej swojej muzycznej postaci i świetnie prezentuje się jako finałowy utwór wyciszający klimat.

"The Incident" to podwójna płyta, bo zespół zafundował nam jeszcze dodatkowy krążek z czterema kawałkami. Niezłe, ale nie mają zbyt wiele wspólnego z główną suitą. Ciekawa propozycja dla kolekcjonerów nagrań formacji. Może być, do posłuchania w innym terminie.

Skąd wziął się tytuł tego wydawnictwa? No właśnie, to z pewnością jest godne zainteresowania. Otóż Steven Wilson przejeżdżał autostradą obok miejsca wypadku, tuż po zdarzeniu. Ruch samochodowy został zakłócony, ktoś zginął... Na drodze ustawiono tymczasowy znak z napisem "The Incident". Właśnie to słowo stało się inspiracją do nazwania albumu. Natomiast, jak ujawnił kiedyś w jednym z wywiadów, wydawało mu się przez moment, jakby przy nim nagle usiadła dusza jednej z ofiar wypadku. Wiadomo, że ludzie o niezwykłej wrażliwości wyczuwają wiele więcej. Tak więc także z tego powodu warto zainteresować się muzyką na tej płycie. Naprawdę polecam.

Mając na uwadze słowo wstępne do niniejszej recenzji, ocena będzie wysoka, czyli... dziewięć. I myślę, że już dalej nie powinienem się z tego "incydentu" w jakiś dodatkowy sposób tłumaczyć. Wszystko zostało powiedziane. Życzę zatem miłego słuchania.

autor: Meloman

tutaj od 28.05.2010

Uwaga! Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz własną recenzję i wyślij do nas!

 Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:

Armia "Czas i byt"
- autor: ad

Anathema "We're Here Because We're Here"
- autor: Paweł Kuncewicz

Lao Che "Prąd stały / Prąd zmienny"
- autor: Zubeht
- autor: ymia


 Wasze komentarze:

 Dodaj swój komentarz!


 
pork
FanDimmu (gość, IP: 79.186.66.*), 2010-05-29 14:44:00 | odpowiedz | zgłoś
co ten pork tu robi? nie macie lepszych bandów do zreckowania? :/

 
ta
les667 (gość, IP: 149.254.58.*), 2010-05-28 23:53:19 | odpowiedz | zgłoś
Moim zdaniem, jak pierwszy krazek jest dobry to drugi jeszcze lepszy, a utwor Black Dahlia to mistrzostwo.Recenzja ok, plyta moim zdaniem jednak lekko gorsza niz ostatnia na pewno duzo gorsza niz In Absentia czy Dead Wing.

 
Porki
tymtym (gość, IP: 79.162.155.*), 2010-05-28 14:51:56 | odpowiedz | zgłoś
Już w latach 90-tych wiedziałem, że ten zespół jest wyjątkowy, skazany na sukces i że kiedyś na pewno zostanie doceniony. Wyróżnia się na tle całego, progresywnego grania i przeskakuje swoją epokę. Przede wszystkim Porki rozwijają się z płyty na płytę i za każdym razem brzmią trochę inaczej. Psychodela lat 60-tych na "On The Sunday Of Life", lat 70-tych na "Up The Downstair". Meganowoczesne jak na lata 90-te podejście do tematyki Pink Floyd na "The Sky Moves...", mroczne i niepokojące "Signify", genialny koncert "Coma Divine", lekkie i sentymentalne "Stupid Dream" - kontynuowane w nieco bardziej epicki i progresywny sposób na "Lightbulb Sun". Piękne piosenki w połączeniu z inspiracjami Tool i NIN na "In Absentia", wreszcie słabsza powtórka z "Lightbulb" na "Deadwing" i "Singnify"/"In Absentia" z inspiracjami Pink Floydowo - ("Animals") - Zeppelinowymi ("No Quarter") na "FOBP". "The Incident" na tym tle z tymi wszystkimi, mocnymi riffami, to taki zwrot w stronę gitarowego, amerykańskiego grania, niemal grunge'owego! Myślę że Wilson świetnie dogadałby się z niejakim Jerrym Cantrellem (album "Degradation Trip") i z takiej współpracy powstałoby dopiero arcydzieło! Ech, jeszcze wszystko przed nami. Nigdy nie sądziłbym, że Porki pójdą w takim kierunku, co dopiero osądzać, czym Wilson będzie nas raczył w przyszłości!


 
 znajdź:
 
okładka płyty

 materiały dotyczące zespołu:
- Porcupine Tree

 recenzje płyt zespołu:
 zespół: Porcupine Tree

"Coma Divine - Live In Rome"
autor: Lambert

"Deadwing"
autor: Paweł Kuncewicz

"Fear Of A Blank Planet"
autor: Adam Piechota

"Lightbulb Sun"
autor: Lambert

"Lightbulb Sun"
autor: SlavusCo

"Signify"
autor: Przemysław Semik

"Stupid Dream"
autor: Przemysław Semik

"Stupid Dream"
autor: tjarb

"The Incident"
autor: Meloman

"Voyage 34 The Complete Trip"
autor: Przemysław Semik


 błyskawiczna sonda:
(zobacz wyniki)

Która to błyskawiczna sonda na rockmetal.pl?

 


"rock i metal po polsku" istnieje od 14 grudnia 1996. Wszelkie prawa zastrzeżone, © 1996-2012 rockmetal.pl.

rock i metal po polsku
www.rockmetal.pl | nowe na stronie | RSS RSS | wieści | forum | o nas | reklama | napisz do nas