Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
74% |
| liczba ocen: |
43 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Sainc "Pathogen"
|
Nazwa zespołu: Sainc
Tytuł płyty: "Pathogen"
| Utwory: |
Gene Resurrection; New Old Word; Furious Modifications; Wrong Replication; Regenerate; Ormus; Toxic Medicine; MHC I HLA; HGP |
| Wykonawcy: |
Marcin "SVierszcz" Świerczyński - gitara basowa, wokal; Jack "Cacek" Cackowski - gitara; Mariusz "Docent" Dziarkowski - gitara; Arkadiusz "Ari" Kulesza - instrumenty perkusyjne |
Wydawcy: Chaos III Production
Rok wydania: 2009
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8
Cóż, świat leci za komercją. Wszyscy lubują się w okolicznościowej medialnej
masturbacji z propagandą sukcesu w tle. Ważne, żeby wiedzieć jak jest
zajebiście oraz to, że za chwilę będzie jeszcze lepiej. A jakby tak zrobić na
odwrót? Jakby naprędce skleić ranking największych strat i porażek,
przynajmniej w polskim piekiełku muzycznym?
Według mnie na szczycie zestawienia wylądowałby zespół Yattering, któremu do
dziś większość goliatów, a także tych mniej znanych bohaterów ciężkiego grania,
może co najwyżej stopy polizać. Kto znał Yattę, wie, o czym piszę. Muza na
międzyplanetarnym poziomie - miało być tak świetnie, a wyszło jak zwykle.
Zabiły ich niesnaski wewnątrz kapeli i konflikt z wytwórniami płytowymi (nie
mnie oceniać, przez kogo zawiniony), który odbił się swego czasu potwornym,
smrodliwym beknięciem. Niedobitki twórców "Humans Pain" jednak nadal działają.
Co robi Trufel, wiedzą wszyscy fani Azarath i Masachist, o SVierszczu chyba
jednak już niewielu pamięta. A tu proszę - przykulało się nam wydawnictwo, w
którym stery dzierży nie kto inny, tylko były frontman byłych tuzów death metal
commando z Gdańska. O ile jednak jego były kolega z Yattering serwuje swoim
wielbicielom to, czego można by się spodziewać, czyli death metal wysokiej
próby, o tyle SV wraz z ekipą Sainc reprezentuje zgoła odmienne podejście do
materii grania.
Sainc nie istnieje wprawdzie od wczoraj, ale jakoś do szerszej świadomości
przebić się nie mogą. Nie wiem, ile w tym zasługi odium afery sprzed lat, która
przyczepiła się do SVierszcza jak rzadki psi kloc do podeszwy, a w jakim
stopniu to po prostu kwestia trudności odbioru tych dźwięków. Pierwsze
zetknięcie z "Pathogen" może być nieco mylące. Okładka w klimatach Yattering,
po raz kolejny zmajstrowana przez Krzysztofa Iwina przywodzi na myśl stare
klimaty "Murders Concept" czy "Genocide", zawartość jednak, prócz
charakterystycznych wokali SV, to lata świetlne w inną stronę. No, może nie z
powodu braku ciężkości, bo tej tutaj nie brak, ale samego konceptu tej muzy.
Tempa przeważnie należą do wolnych lub średnich. To nie dwustopowe,
nieokiełznane napierdalanie a la Ząbas i nie gęsto pokombinowane riffowanie w
typie Hudego i Trufla. Pierwsze dźwięki "Gene Resurrection" też zwodzą, bo z
niczym innym jak z Six Feet Under tego porównać się nie da, potem jednak
zaczyna się wielki tygiel, w którym kotłują się odmiany i gatunki. Od
zakręconego rocka, po doomowe tąpnięcia i wolne riffy, będące znakiem firmowym
prostego oldschoolowego deathu z początków działalności ekipy Chrisa Barnesa.
Kompletny odjazd zaczyna się później, kiedy do dźwięków zaczynają się wkradać
patenty, których Tool i Devin Townsend by się nie powstydzili ("Wrong
Replication", "Regenarate"). Początkowo może zrazić pozornie płaskie brzmienie
materiału i ten rozstrzał muzyczny, w miarę słuchania jednak, apetyt "na
jeszcze" rośnie. Wiecie robaczki - temat spod znaku architektury Gaudiego -
"nie ma prawa się trzymać kupy, a jednak stoi". Numery pozlepiane doskonałym
wokalem SVierszcza i pojechanymi (w końcu to się nazywa "Pathogen")
przerywnikami industrialnymi, wymagają paru podejść, ale wierzcie mi - warto.
Mimo wielu zalet, niestety nie wróżę temu materiałowi dobrze. Po
pierwsze, jak wspomina sam SV, nikt nie kwapi się do wydawania takiej muzy. Po
drugie, z powodu zaszłości związanych z Yattering większość drzwi wydawniczych
jest dla tej ekipy zamknięta. "Jaki kraj, taki kurwa obyczaj" - jak mawiają
rolnicy z Zachodniopomorskiego. A szkoda, bo choć to muza kompletnie pod prąd,
to jednak niesamowicie zmusza do ruszenia szarymi komórami. Solidne osiem
punktów ode mnie dla Sainc. Zwolennicy Yatty, choćby z samego szacunku do
SVierszcza, powinni mieć "Pathogen" na oku. Materiał do wielokrotnej analizy i
odsłuchu. Recommended by Megakruk.
autor: Megakruk
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
| |
Zachęcająca recenzja
Wszystko ładnie i pięknie, tylko gdzie to można kupić?
|
| |
re: Zachęcająca recenzja
Napisz do nich meila - zamów i masz ;-]
|
| |
re: Zachęcająca recenzja
Tak też uczynię, thx. :)
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|