Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
91% |
| liczba ocen: |
368 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Tower "The Swan Princess"
|
Nazwa zespołu: Tower
Tytuł płyty: "The Swan Princess"
| Utwory: |
Dark Room; The Swan Princess; Magic Nights; Shadows; My Lovely Princess; Victim; Secret Land; Vampire; Night of Sin; The Edge Of Heaven; Silent Fall |
| Wykonawcy: |
Magdalena Drozdowska - altówka, chóry; Piotr Kolleck - gitara, wokal; Mariusz Romańczuk - gitara; Biały - instrumenty perkusyjne; Dariusz Ejsymont - instrumenty klawiszowe; Marion - chóry; Chór Cantemus |
Wydawcy: Metal Mind Productions
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7
Wnikliwym obserwatorom rodzimego undergroundu na pewno nie jest obca nazwa
Gothic Flowers. Zespół zdążył nawet zyskać całkiem spore grono sympatyków,
gdyż jego muzyka w jakimś stopniu wyróżniła się z prężnego zalewu
doomowo-gotyckich produkcji. Jednak mimo wzrastającego zainteresowania,
zapach Gotyckich Kwiatów niespodziewanie się rozproszył. Grupa w
tajemniczych okolicznościach zniknęła z mrocznego podziemia. Jak się
niebawem okazało po to, aby powiększyć krąg odbiorców. Zespół podpisał
kontrakt z Metal Mind i... zmienił nazwę na Tower.
"The Swan Princess" trudno nazwać debiutem. Materiał ten ma już dwa
lata, powstał jeszcze pod nazwą Gothic Flowers. Jednak dopiero teraz
płyta pojawiła się na oficjalnym rynku. Jestem przekonana, że gdyby nie
to fatalne opóźnienie, Tower byłby poważną konkurencją dla Sirrah. A
tak niestety jest tym drugim, troszkę przyćmionym ogromnym sukcesem
swych kolegów. Grupie nie można jednak odmówić oryginalności. "The Swan
Princess" to album po który wyznawcy brutalno-pięknych klimatów sięgną
z przyjemnością. Szczególnie ci, którym nie odpowiada ciągłe zmiękczanie
brzmienia; ci którzy pragną porządnego czadu, oprawionego ramkami czułej
melodyki. Tower bowiem kładzie duży nacisk na solidny ciężar i metalowy
brud ("Dark Room", "Shadows", "Victim" czy "Vampire", przypominający
nieco kultowy "Master of Puppets" Metalliki). Wspaniałym dopełnieniem
tej potęgi jest głos Piotra Kollecka. Przyznam, że niewielu debiutujących
growlingmanów jest w stanie mnie zaintrygować. W większości przypadków
to jedynie prześciganie się w byciu bardziej odrażającym. Tu jednak
jest zupełnie inaczej. Piotr to już teraz jeden z najlepszych krzykaczy
w naszym kraju. Jego wokal jest drapieżny, mocny, a przy tym niezwykle
głęboki. Może to dziwnie zabrzmi, ale mamy tu do czynienia z artystycznym
growlingiem. Jest on także autorem tekstów (wkładka zawiera tłumaczenia),
które często, jakby na przekór, opowiadają o uczuciu skrywanym na dnie
serca każdego człowieka - miłości. Taki tytułowy kawałek (dedykacja
dla wybranki Piotra) to urzekająca metalowa miłosna pieśń! Zawsze
wiedziałam, że najwięksi twardziele są jednocześnie największymi
romantykami o nieprzeciętnej wrażliwości... Oprócz Kollecka na płycie
pojawia się bardzo ciekawy kobiecy wokal niejakiej Marion. Zdecydowanie
najlepszy efekt umiejętności tej pary uzyskano w zamykającej dzieło
długiej suicie "Silent Fall", określanej przez sam zespół jako zimna
symfonia. I rzeczywiście coś w tym jest. Delikatnoścć miesza się z
brutalnością. Zapomnienie z nadzieją. Chłód z ogniem...
Tower to jednak nie tylko czad. To także uczucie, zranione piękno,
melodyka... Nie bez powodu w kapeli pojawia się altówka. Przez to muzyka
momentami nawiązuje do średniowiecznych tradycji ("Magic Night", "My
Lovely Princess").
"The Swan Princess" to przede wszystkim świat kontrastów - brutalność
w objęciach piękna. Może to nic nowego, ani rewolucyjnego, ale na pewno
przyciągnie każdego, kto kocha doomowo-gotyckie klimaty.
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|