Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
87% |
| liczba ocen: |
229 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: U2 "All That You Can't Leave Behind"
|
Nazwa zespołu: U2
Tytuł płyty: "All That You Can't Leave Behind"
| Utwory: |
Beautiful Day; Stuck In A Moment You Can't Get Out Of; Elevation; Walk On; Kite; In A Little While; Wild Honey; Peace On Earth; When I Look At The World; New York; Grace |
Wydawcy: Island / Universal Music
Rok wydania: 2000
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8
Sprawdzone marki nie zawodzą. To stwierdzenie nie jest bynajmniej
rezultatem przeczytania przeze mnie kilku podręczników reklamy
i marketingu. Nie - do takiej konkluzji doszedłem samodzielnie po
kilkunastokrotnym przesłuchaniu najnowszej, dziewiątej już studyjnej płyty
(nie licząc "Rattle And Hum") Irlandczyków z U2.
Udało się sprostać presji oczekiwań publiczności i krytyków. Udało się
przede wszystkim dlatego, że grupę tworzy czwórka ludzi doskonałych
w tym, co robią. Sekcja rytmiczna Adam Clayton - Larry Mullen należy
bez wątpienia do najlepszych, to samo wypada też powiedzieć o jednym z
najoryginalniejszych gitarzystów w dzisiejszym rocku, The Edge. Wokalista
Bono jest jak zawsze klasą sam dla siebie - obdarzony szerokim pasmem
głosu, potrafiący przekazać nim po prostu wszystko. Na "All That You
Can't..." pole do popisu ma przede wszystkim The Edge. Ten krążek
stanowi bowiem powrót do bardziej naturalnych brzmień, jak na płycie
"Achtung Baby" czy może nawet "The Joshua Tree". Zespół radykalnie
ograniczył w porównaniu do dwu poprzednich płyt ("Zooropa" i "Pop")
stosowanie wszelkiej elektroniki, co sprawia, że jego nowa propozycja
robi wrażenie mniej "wymęczonej", płynącej prosto z serca, szczerej i
bezpretensjonalnej. Epatuje raczej spokojem niż jakimś stechnicyzowanym
szaleństwem. W przeciwieństwie do większości fanów U2, bardzo lubię płytę
"Pop", lecz i dla mnie jasne jest, że powrót do natury wyszedł zespołowi
na dobre. Mamy jedenaście piosenek, każda z nich urzeka prostotą,
swoistą zwiewnością i świeżością. Płyta mija prawie niezauważenie i od
razu chce się nacisnąć klawisz "repeat" w odtwarzaczu i słuchać po raz
kolejny... Poza trzema bardziej energetycznymi, zdecydowanie gitarowymi
kawałkami - "Beautiful Day", "Elevation" i "New York" są to raczej
piosenki stonowane i zawsze bardzo, bardzo ładne.
Przepiękne "Stuck In A Moment...", "Walk On", "Kite", "In A While"
czy "Wild Honey" sprawiają, że chyba nie sposób się w tej płycie nie
zakochać. I to już od pierwszego przesłuchania... Może brakuje trochę
utworu takiej klasy jak "One" czy choćby "Wake Up Dead Man", ale przecież
nie można mieć wszystkiego...
autor: Tomasz Kwiatkowski
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|