Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
86% |
| liczba ocen: |
152 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Ulver "Bergtatt"
|
Nazwa zespołu: Ulver
Tytuł płyty: "Bergtatt"
Wydawcy: Voices of Wonder / Mystic Production
Rok wydania: 1995
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Chociaż o Ulver jest ostatnio głośno raczej z powodu "Themes From William
Blake's - The Marriage of Heaven and Hell", jednak nie można zapominać,
że zespół ten znany jest głównie z muzyki folkowej. I to w bardzo różnych
mieszankach, ale sam niestety słyszałem jedynie opisywany "Bergtatt" i
"Kveldsfanger", który jest już czystym folkiem.
Bergtatt jest (parafrazując tytuł "Themes..." :) mariażem folku i black
metalu. Folku jest stosunkowo dużo, ale i black metal nie jest jakiś
ułomny. Garm śpiewa normalnie, charczy - na szczególną uwagę zasługują
chóry wyraźnie inspirowane harmonią norweskiej muzyki ludowej. Trzeba też
napisać o gitarach akustycznych, które może nie pracują aż tak pięknie
jak na Kveldsfanger, ale i tak ich partie robią wrażenie.
Black metal od dawien dawna kojarzył mi się raczej z prymitywną muzyką,
ale Ulver pokazuje, że black jest jedynie środkiem do przekazania tego,
co zespół chce przekazać. Nie jest tak, że ograniczają się gatunkiem,
czy kiepskimi umiejętnościami. Nie jest też to jakieś nowoczesne granie
z klawiszami (których na Bergtatt chyba nie ma wcale), gdzie folk,
czy muzyka klasyczna ogranicza się do kilku ogranych pomysłów. Trudno
powiedzieć czy to folk, czy black metal - to jedna dobrze zgrana
muzyka. Uważam, że "Bergtatt" jest bardzo hmmmm... pradawna i
tradycyjna... Naturalna i wypływająca gdzieś z głębin ziemii...
O stronie lirycznej trudno coś napisać - tekstów nie ma, a tytuły
tylko po norwesku... Z tego co czytałem, "Bergtatt" to concept-album -
jedna z norweskich legend (dziewice porywane przez mieszkańców świata
podziemnego, by żyły razem z nimi w ich górskich domostwach - to tak w
skrócie :). Całość składa się z pięciu utworów - trwających po sześć,
siedem, a nawet i osiem minut. Wkładkę zdobią typowe dla tego gatunku
zdjęcia - ciemne, nieczytelne, ale za to tajemnicze i z klimatem.
autor: szalony KaPelusznik
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
| |
klasyk!
Nivelis (gość, IP: 80.238.124.*), 2011-05-28 14:31:35
| odpowiedz | zgłoś
To jedna z legendarnych płyt tworzących podwaliny całej późniejszej linii zespołów grających muzykę łączącą folk/black/dark z elementami akustycznymi czy chórami. Teksty napisane zostały głównie w oparciu o podania i legendy, partie chórów i śpiewów inspirowane ludowymi melodiami, a wszystko w archaicznej odmianie języka duńskiego. Płyta jest jednocześnie black metalem na wysokim muzycznym poziomie, ma sporo wstawek akustycznych, instrumentalnych łączników, partie przejść czysto folkowych, by ponownie uderzyć surowym norweskim blackiem. Trudna w odbiorze, zwłaszcza że absolutnie nie można jej słuchać wyrywkowo. Już w 1993 Ulver wyznaczał muzyczne ścieżki, co z perspektywy prawie 20 lat widać znakomicie :) polecam
|
| |
Mord
darkdream (gość, IP: 88.199.31.*), 2011-03-16 13:38:22
| odpowiedz | zgłoś
genialna płyta, mistrzostwo świata, wspaniałe wokale i partie gitar akustycznych
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|