zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 17 stycznia 2019

recenzja: Al Di Meola "Elegant Gypsy"

26.09.2011  autor: Szamrynquie
okładka płyty
Nazwa zespołu: Al Di Meola
Tytuł płyty: "Elegant Gypsy"
Utwory: Flight Over Rio; Midnight Tango; Mediterranean Sundance; Race With Devil on Spanish Highway; Lady of Rome, Sister of Brazil; Elegant Gypsy Suite
Wykonawcy: Al Di Meola - instrumenty klawiszowe, pianino, gitara; Anthony Jackson - gitara basowa; Jan Hammer - syntezatory, instrumenty klawiszowe; Mino Lewis - syntezatory, instrumenty klawiszowe, instrumenty perkusyjne; Barry Miles - pianino, instrumenty klawiszowe; Steve Gadd - instrumenty perkusyjne; Lenny White - instrumenty perkusyjne; Paco de Lucia - gitara akustyczna
Wydawcy: Columbia Records
Rok wydania: 1977
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

Al Di Meola to gitarzysta, którego najczęściej określa się jako muzyka jazzowego. Nagrywał jednak w wielu różnych stylach. Pierwszy raz zetknąłem się z jego muzyką dzięki albumowi "Friday Night in San Francisco", na którym gra z Paco De Lucia i Johnem McLaughinem. Płyta ta zawiera głównie flamenco. "Elegant Gypsy" zaś to album w zasadzie jazz rockowy czy fusionowy. Przyznaję bez bicia, że nie siedzę głęboko w takich klimatach, ale "Elegancka Cyganka" ma taką siłę, że trudno nie ulec jej czarowi.

Al Di Meola i inni muzycy występujący na tej płycie to wirtuozi, co wielu może przyciągać, a innych odpychać na zasadzie "to pewnie sztuka dla sztuki". "Elegant Gypsy" został ponoć wybrany na najlepszy album na łamach "Guitar Player Magazine" w 1977 r. Mnie osobiście ani to grzeje, ani ziębi. Nie jest to płyta, na której gitarzysta śmiga po gryfie jak szaleniec, a reszta muzyków plecie coś tam w tle. Ogromną rolę odgrywają różne instrumenty klawiszowe. Dzięki nim niejeden utwór ma tajemniczy, nocny klimat. Równie ważne są instrumenty perkusyjne (bongosy, kongi itp.), które rzadko wychodzą na pierwszy plan, jeśli chodzi o głośność, ale to one nadają utworom latynoski czy brazylijski charakter. Taki specyficzny południowy nerw. Perkusja z basem pięknie pulsują, trzymając wszystko razem na tej płycie, ale też dla odmiany możemy usłyszeć solo basisty w jednym z utworów.

Na "Elegant Gypsy" dominują utwory jazz rockowe zagrane z wyraźnymi wpływami latynoskimi. Pierwszy na płycie "Flight Over Rio" to jedyny utwór nienapisany przez Ala. Skomponował go Mingo Lewis (perkusista i klawiszowiec). Świetny, wieloczęściowy numer rozpoczynający się niepokojącym riffem basówki. Tym motywem równie dobrze mógłby otwierać kompozycję np. Tool. Potem jednak pojawiają się melodie, które da się nucić, co jest bardzo zdrowe, bo na płycie w ogóle nie ma wokalu. Lecąc nad Rio można usłyszeć improwizacje albo tak skonstruowaną muzykę, że sprawia ona wrażenie improwizacji. "Midnight Tango" jest bardziej taneczny (świetny płynący groove), kieruje me myśli ku Natalii Oreiro. Ewentualnie wyobrażam sobie Shakirę nocą w basenie. Gitarowe motywy w tym utworze prezentują się lepiej nawet niż pępek Shakiry. Na zakończenie wszystko cichnie i pojawia się popis instrumentów perkusyjnych. Atmosfera się rozjaśnia, budzi się nowy dzień. Następny w kolejce jest "śródziemnomorski taniec słońca". Pojawia się tu Paco de Lucia. Zresztą kawałek ten znalazł się też na albumie "Friday Night in San Francisco" i jego flamencowy charakter został zachowany.

Po tańcu czas na wyścig. "Race With Devil on Spanish Highway" to najostrzejszy numer na płycie. To, co tu się wyrabia, to jednym słowem odlot. Totalnie naspeedowane części z ultra szybką gitarą przeplatają się ze spokojniejszymi fragmentami, gdzie rządzą klawisze. Wszystko połączone bardzo pomysłowo. Zmiany napięcia są tak duże, że słuchaczowi znającemu jedynie muzykę transową przewody mogłyby się zwyczajnie spalić. Utwór kończy się wyciszaniem, co łagodnie wprowadza w najspokojniejszy na płycie "Lady of Rome, Sister of Brazil", oparty na gitarach akustycznych, jednak z dodatkiem rytmu bossa novy. Ten kawałek bardzo szybko się kończy. Ile razy go słucham, irytuje mnie to, jak szybko przemija, nie rozwijając się na dobre. Jego zakończenie to zdecydowanie najsłabszy fragment płyty. Tyle, że w zasadzie jedyny słaby, bo już zaczynający się po nim "Elegant Gypsy Suite" to kolejne cacko. W tym kawałku czasami wrze, a chwilę potem wszystko ciepło pląsa. Bogactwo pomysłów i kapitalnych, chwytliwych motywów. Świetne zakończenie suity dwoma mocnymi i krótkimi dźwiękami stanowi zarazem zakończenie albumu. Niecałe 40 minut zmysłowej, raz drapieżnej, a raz łagodnej muzyki, bardzo szybko się kończy.

Okładka przedstawia Ala z czarnym Les Paulem i całkiem miłe dziewczę w czarnej sukni. Niby nic szczególnego, ale obrazek łatwo się zapamiętuje. Wewnątrz jedna fotka i trochę opisu (remasterowane wydanie z 1991 r.). W porównaniu do większości dzisiejszych książeczek, ta wypada słabiutko.

Muzyczna zawartość "Elegant Gypsy", mimo upływu czasu, wciąż robi ogromne wrażenie. Tym bardziej, jeżeli uświadamiamy sobie, że w czasach, gdy tę płytę nagrywano, nie było jeszcze takich zabawek studyjnych, jak dziś. Album jako całość jest logicznie zbudowany. Atmosfera kolejnych utworów ciekawie się zmienia. Brak nużącej jednostajności. Budowa poszczególnych utworów, mimo że nie bardzo skomplikowana, stanowi fajną odskocznię od typowych, piosenkowych schematów. Muzyka jest bardzo zwinna i kolorowa, choć dobrze czuje się nocą, to za dnia też się lubi pokazać. Istna Sajmiri wiewiórcza (Saimiri sciureus).

Komentarze
Dodaj komentarz »
tool/aldimeola
antymetylowiec (gość, IP: 89.73.42.*), 2016-03-12 20:07:26 | odpowiedz | zgłoś
"Tym motywem równie dobrze mógłby otwierać kompozycję np. Tool."

Przecież bas w "Flight Over Rio" -> Schism
saimiri
the_cube (gość, IP: 193.142.112.*), 2011-09-28 14:32:57 | odpowiedz | zgłoś
z tą małpką to popłynąłeś...

Ale ciekawy pomysł, żeby promować ciekawą muzykę z innego nurtu- pochwalam.